Donald Tusk wygłosił orędzie po gwałtownej eskalacji konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Oskarżył PiS i prezydentów Andrzeja Dudę oraz Karola Nawrockiego o niszczenie praworządności, bronił działań nowych sędziów i policji, a także zapowiedział, że rząd zapewni Trybunałowi warunki do pracy.
Wystąpienie premiera, wyemitowane w sobotę wieczorem, było reakcją na wydarzenia z ostatnich dni, a przede wszystkim na piątkową konfrontację w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego i przed jego budynkiem. Tusk przyznał, że były to „gorszące zdarzenia” i zapewnił, że chciałby, aby podobne sceny już się w Polsce nie powtórzyły. Zastrzegł jednak, że sposobem na przywrócenie spokoju nie może być ustępowanie przed bezprawiem i przemocą.
– "Demokratyczne państwo musi być silne i zdolne do egzekwowania sprawiedliwości" – powiedział Tusk.
Tusk: czekaliśmy na zakończenie kadencji sędziów
Premier przedstawił własną wersję wydarzeń i uzasadnienie działań większości parlamentarnej. Przypomniał, że rząd podejmował wcześniej próby naprawienia Trybunału, jednak proponowane rozwiązania miały być blokowane przez PiS i prezydenta.
Jak mówił, po niepowodzeniu tych inicjatyw większość parlamentarna czekała na zakończenie kadencji sędziów wybranych przez poprzednią większość. Następnie Sejm wybrał nowych członków TK, którzy złożyli ślubowanie. Prezydent Karol Nawrocki nie odebrał jednak od nich ślubowania, a prezes Trybunału Bogdan Święczkowski nie dopuścił ich do wykonywania obowiązków.
– "Czekaliśmy spokojnie w takim razie na wybór nowych sędziów, aż wygaśnie kadencja poprzedników, mianowanych przez PiS. Sejm dokonał wyboru, sędziowie złożyli ślubowanie, ale prezydent nie raczył tego ślubowania odebrać" – mówił Tusk.
Szef rządu przekonywał, że po wielu tygodniach oczekiwania nowo wybrani sędziowie postanowili rozpocząć pracę, a wówczas doszło do konfrontacji. Określił ich jako legalnie wybranych członków Trybunału, którzy zostali zaatakowani.
Tusk. „O racji nie decydują mięśnie i chamstwo”
Tusk ostro skrytykował zachowanie polityków i aktywistów związanych z PiS i Konfederacją. Wśród osób, których działania wymienił, znaleźli się m.in. Grzegorz Braun i Robert Bąkiewicz. Premier ocenił, że policja reagowała na miejscu spokojnie, ale stanowczo, na przejawy agresji.
W swoim wystąpieniu posłużył się również obrazowym porównaniem do złodzieja, który zabiera starszej kobiecie torebkę.
- "Wyobraźmy sobie sytuację, w której złodziej wydziera starszej pani torebkę i ucieka. gdy zostaje zatrzymany krzyczy, że stosuje się wobec niego przemoc. A próbę odebrania mu torebki nazywa kradzieżą" - mówił Tusk. Skrytykował przy tym propozycje kompromisu, który – jak sugerował – oznaczałby podział łupu między sprawcę i poszkodowaną.
– "W pewnych sprawach nie może być kompromisu" – podkreślał premier, wskazując, że nie można porozumiewać się z bezprawiem. Jego zdaniem w państwie prawa o racji nie mogą decydować siła fizyczna, agresja ani interesy partyjne.
Tusk zaznaczył także, że żaden polityk, nawet prezydent, nie ma prawa wchodzić na teren sądu lub trybunału, wydawać sędziom poleceń ani ich zastraszać. W ten sposób odniósł się do wizyty Karola Nawrockiego w siedzibie TK po powrocie z Senegalu.
Premier zapowiada: Trybunał będzie działał
W końcowej części orędzia premier wskazał również na zagrożenia związane z wykorzystywaniem konfliktu przez środowiska prorosyjskie. Mówił o aktywności rosyjskich botów w internecie, które – według jego oceny – mają wspierać przeciwników obecnego porządku konstytucyjnego w Polsce.
Tusk zapewnił, że Trybunał Konstytucyjny będzie działał zgodnie z konstytucją i niezależnie od władzy wykonawczej. Zapowiedział, że jako szef rządu zapewni instytucji bezpieczeństwo oraz warunki niezbędne do wykonywania jej obowiązków.
– I ze swojego zadania zamierzam się wywiązać – zadeklarował.
Orędzie nie przyniosło jednak zapowiedzi konkretnego porozumienia z prezydentem ani przedstawienia szczegółowego planu zakończenia sporu.