Tragedia w Los Angeles. Śmigłowiec należący do stacji NBC rozbił się na parkingu podczas relacjonowania innego śmiertelnego wypadku. Zginęły co najmniej trzy osoby, a służby wciąż ustalają, ilu ludzi znajdowało się na pokładzie maszyny.
We wtorek w Los Angeles śmigłowiec stacji NBC rozbił się na parkingu. W katastrofie zginęły co najmniej trzy osoby.
Maszyna spadła w pobliżu budynku magazynowego w dzielnicy Chatsworth, w dolinie San Fernando, gdzie ekipy telewizyjne relacjonowały wcześniej wypadek autobusu, w którym zginęły co najmniej dwie osoby, a sześć zostało rannych – poinformowała straż pożarna w Los Angeles.
Czwartą osobę przewieziono do szpitala, jednak jej stan nie jest obecnie znany.
Colleen Williams, prezenterka NBC4 Los Angeles, potwierdziła podczas transmisji na żywo, że należący do stacji śmigłowiec rozbił się tuż przed godziną 19.
„Potrzebujemy kilku minut, żeby to przemyśleć i się z tym uporać” – powiedziała, wyraźnie poruszona.
Straż pożarna w Los Angeles poinformowała, że wciąż ustala, ile osób znajdowało się na pokładzie śmigłowca.
Co najmniej jedna z ofiar znajdowała się na ziemi, poza maszyną – powiedział dziennikarzom kapitan Branden Silverman, rzecznik straży pożarnej.
„Próbujemy ustalić, ilu poszkodowanych znajdowało się wewnątrz śmigłowca” – powiedział Silverman.
Do katastrofy doszło w pobliżu miejsca wypadku autobusu. Na razie nie wiadomo jednak, czy oba zdarzenia były ze sobą w jakikolwiek sposób powiązane.
Opublikowane w internecie zdjęcia i nagrania pokazują SUV-a, którego mniej więcej połowa znalazła się wciśnięta w bok autobusu MTA. Wokół miejsca zdarzenia pracowały liczne zastępy straży pożarnej.
Według władz w wyniku zderzenia SUV-a z miejskim autobusem zginęły dwie osoby, a sześć zostało rannych. W akcji po katastrofie śmigłowca uczestniczyło ponad 50 strażaków. Pożar objął cztery pojazdy oraz dwa kontenery magazynowe, jednak do wtorkowego wieczora został ugaszony – poinformowali przedstawiciele służb.
Silverman określił śmigłowiec jako „niemal całkowicie zniszczony”. Jak dodał, ratownicy będą musieli przeszukać gruzy, aby ustalić, ile osób znajdowało się na pokładzie.
Według doniesień medialnych śmigłowiec spadł na teren parkingu przy dużym, jednokondygnacyjnym budynku, uderzając w kilka zaparkowanych tam pojazdów lub lądując w ich pobliżu.
Dochodzenie w sprawie katastrofy prowadzić będą Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) oraz Federalna Administracja Lotnictwa (FAA).