Operator śmigłowca potwierdził, że dwie ofiary to członkowie załogi: pilot i pielęgniarka pokładowa. Służby ds. bezpieczeństwa transportu prowadzą śledztwo.
Śmigłowiec medyczny przewożący pacjenta rozbił się u wybrzeży wyspy Catalina niedaleko Los Angeles. Zginęły dwie osoby, a kolejne dwie trafiły do szpitala – poinformowały w czwartek władze.
Służby ratunkowe wciąż poszukują piątej osoby, która była na pokładzie maszyny i zaginęła po środowym nocnym wypadku.
Do akcji prowadzonych przez całą noc i kontynuowanych w czwartek włączyli się funkcjonariusze Straży Wybrzeża, strażacy oraz nurkowie z biura szeryfa hrabstwa Los Angeles.
Katastrofa śmigłowca w Kalifornii. Nieznana przyczyna
Przyczyny katastrofy na razie nie ustalono. Kapitan Straży Wybrzeża, Stacey Crecy, przekazała, że śmigłowiec spadł krótko po starcie i uderzył w wodę niedaleko wyspy.
„Uważamy, że śmigłowiec medyczny transportował osobę z wyspy na leczenie na stałym lądzie” – powiedziała Crecy.
Bliscy zaginionej poinformowali amerykańskie media, że kobieta była przewożona po reakcji alergicznej. Dodali, że w podróży towarzyszył jej 20-letni syn, który miał pomagać w tłumaczeniu.
Szeryf Robert Luna przekazał na popołudniowej konferencji prasowej, że na razie nie ujawnia się nazwisk ofiar. Poinformował, że w katastrofie zginęli mężczyzna – pilot śmigłowca – oraz pielęgniarka. Dodał, że do szpitala przewieziono także innego ratownika medycznego i czwartego uczestnika lotu, mężczyznę.
Operator śmigłowca, firma REACH Air Medical Services z Sacramento, potwierdził, że zginęło dwoje członków jej załogi, a trzeci dochodzi do siebie w szpitalu. Przedsiębiorstwo odmówiło podania dalszych szczegółów.
„W najbliższych dniach naszym priorytetem pozostanie troska o naszych pracowników, wsparcie dla ich rodzin oraz uczczenie życia i służby tych, których straciliśmy” – napisano w oświadczeniu REACH. Na wyspie zorganizowano uroczystość upamiętniającą ofiary.
Druga katastrofa śmigłowca w USA w ostatnich dniach
Katastrofa nastąpiła zaledwie 11 dni po rozbiciu się śmigłowca gaśniczego, w którym w Parku Narodowym Yosemite w Kalifornii zginęło dwóch pilotów, oraz dwa tygodnie po wypadku śmigłowca informacyjnego w Los Angeles, gdzie życie straciły kolejne dwie osoby.
Służby ratunkowe wezwano do wypadku u wybrzeży Cataliny w środę tuż przed godz. 20 czasu lokalnego. Z wody wyciągnięto cztery osoby. Dwie z nich zmarły na miejscu, a dwie w stanie stabilnym przewieziono do szpitali na stałym lądzie – podała Straż Pożarna hrabstwa Los Angeles.
Krajowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) poinformowała, że prowadzi dochodzenie, a rozbity śmigłowiec to Eurocopter EC-135-P2.
Pracownicy NTSB mieli dotrzeć na miejsce w czwartek później, aby przeprowadzić oględziny wraku przed jego podniesieniem. Maszyna zostanie przetransportowana do strzeżonego ośrodka, gdzie specjaliści ją zbadają – przekazał rzecznik rady.
Władze przekazały, że śmigłowiec spoczywa na głębokości około 70 m u wybrzeży Cataliny. Wyspa leży około 35 km od stałego lądu.
Według danych serwisu Flightradar24 śmigłowiec wylądował na wyspie tuż po godz. 19, po 24-minutowym locie z lotniska w Oceanside.