Iran zaatakował statki w cieśninie Ormuz i ponownie uderzył w ZEA, grożąc, że europejskie bazy mogą stać się celami. Teheran ogłosił też własne zasady żeglugi, ostrzegając okręty USA i tankowce przed próbami przepłynięcia bez jego zgody.
Iran rozpoczął nową falę ataków rakietowych i dronowych w regionie Zatoki Perskiej, a także uderzył w statki przepływające przez cieśninę Ormuz, jednocześnie ostrzegając Stany Zjednoczone i Europę przed ewentualną eskalacją działań militarnych.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), który wydaje się odgrywać kluczową rolę decyzyjną w Teheranie, zaprezentował nową koncepcję regulacji tranzytu przez tę strategiczną drogę wodną - na własnych warunkach.
W praktyce plan ten może oznaczać rozszerzenie strefy monitorowania i kontroli IRGC poza samą cieśninę Ormuz, aż po obszary sięgające Fudżajry w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
To szczególnie istotny szlak transportowy, wykorzystywany przez ZEA do eksportu ropy naftowej z pominięciem cieśniny. Sytuacja ta doprowadziła do znacznego napięcia i postawiła siły regionu na krawędzi bezpośredniej konfrontacji z dowództwem CENTCOM.
Po tych wydarzeniach - oraz po rozpoczęciu operacji określanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa mianem „Projekt Wolność” - w poniedziałek po południu pojawiły się doniesienia o oddaniu strzałów ostrzegawczych w kierunku jednostek amerykańskiej marynarki wojennej.
Donald Trump poinformował, że kilka szybkich łodzi IRGC zostało zatopionych. Z kolei dowódca Centralnego Dowództwa USA, admirał Brad Cooper, przekazał, że amerykańskie śmigłowce wojskowe zniszczyły sześć irańskich jednostek, które atakowały statki cywilne w cieśninie Ormuz.
Admirał Cooper zaznaczył również, że siły USA oczyściły szlak żeglugowy w cieśninie Ormuz z irańskich min, umożliwiając wznowienie ruchu statków. Marynarka wojenna USA tworzy obecnie swoisty „parasol ochronny”, obejmujący śmigłowce i myśliwce, których zadaniem jest zabezpieczenie frachtowców opuszczających cieśninę.
Tymczasem ataki Iranu na Fudżajrę oraz inne cele w Zjednoczonych Emiratach Arabskich spotkały się z szerokim potępieniem społeczności międzynarodowej, w szczególności ze strony państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej.
Europejscy przywódcy, uczestniczący w szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu, również jednoznacznie potępili destabilizujące działania Iranu w regionie i wyrazili poparcie dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Władze ZEA poinformowały, że w poniedziałek przechwycono 12 rakiet balistycznych, trzy pociski manewrujące oraz cztery drony wystrzelone z Iranu.
Według dostępnych informacji, celem jednego z ataków był także budynek mieszkalny w Omanie, zamieszkany przez pracowników, jednak szczegóły tego incydentu nie zostały ujawnione.
Iran grozi Europie
Hossein Shariatmadari, wpływowy irański polityk o twardym stanowisku, związany ze zmarłym ajatollahem Alim Chameneim, który zginął w wyniku amerykańsko-izraelskich ataków, napisał we wtorek na łamach konserwatywnego dziennika Kayhan, że bazy wojskowe państw europejskich udostępnione Stanom Zjednoczonym mogą stać się „uzasadnionymi i legalnymi celami” irańskich ataków.
Polityk, znany z krytycznego stosunku do porozumień nuklearnych i dialogu z USA, podkreślił również, że Europa jest „wyjątkowo podatna” na potencjalne działania militarne Iranu i posiada „znikomą zdolność do ich odparcia”.
W swoim artykule zaznaczył, że państwa europejskie są świadome możliwości Iranu i - jeśli dojdzie do ataku - „będzie on zdecydowany i dotkliwy”.
Tymczasem przewodniczący irańskiego parlamentu, Mohammad Bagher Ghalibaf, który uczestniczył w rozmowach w Islamabadzie, odniósł się do sytuacji we wtorek w serwisie X, mówiąc o „kształtowaniu się nowego układu sił” w cieśninie Ormuz.
Podkreślając, że dalsze utrzymywanie obecnej sytuacji jest dla Stanów Zjednoczonych nie do zaakceptowania - podczas gdy Iran, jak zaznaczył, „nawet jeszcze nie rozpoczął swoich działań” - przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf stwierdził, że bezpieczeństwo żeglugi morskiej oraz tranzytu surowców energetycznych, znajdujących się pod kontrolą USA i ich sojuszników, zostało zagrożone wskutek naruszenia zawieszenia broni i wprowadzenia blokady.
„Ich wrogie działania zostaną jednak wkrótce powstrzymane” - dodał.
Eksplozja na południu Iranu
Tymczasem napływające z samego Iranu informacje również wskazują na narastające napięcie. We wtorek rano agencja Mehr News Agency poinformowała o pożarze w porcie Dayyer, położonym w prowincji Buszehr.
Cytowany przez agencję szef lokalnej straży pożarnej, Majid Omrani, przekazał, że „ogień objął dwa komercyjne statki wykonane z włókna szklanego, a służby ratunkowe prowadzą intensywne działania gaśnicze”.
Dodał również, że przyczyna zdarzenia pozostaje na razie nieznana i będzie mogła zostać ustalona dopiero po całkowitym opanowaniu sytuacji. Kolejne informacje mają zostać przekazane w późniejszym terminie.
Równocześnie w mediach społecznościowych pojawiły się relacje mieszkańców południowego Iranu, którzy - mimo ograniczonego dostępu do internetu - informowali o eksplozjach w Bandar Abbas oraz na wyspie Qeshm.
Kanał Vahid Online podał, że otrzymał liczne wiadomości od mieszkańców prowincji Hormozgan, którzy twierdzili, że słyszeli odgłosy wybuchów.
Doniesienia te nie zostały jednak niezależnie potwierdzone przez Euronews.