W Erywaniu na szczycie EPC Emmanuel Macron ogłosił „nową erę” relacji Armenii z Europą, podkreślając jej zwrot ku Zachodowi po latach bliskości z Rosją. Wizyta miała też bardziej widowiskowy charakter, z nieformalnymi scenami i gestami.
W tym tygodniu, gdy w Erywaniu zebrało się kilkudziesięciu europejskich przywódców na szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej (EPC), prezydent Francji Emmanuel Macron korzystał z okazji, by z entuzjazmem ogłosić „nową erę” w relacjach Armenii z Europą – szczególnie w kontekście, w którym na Południowym Kaukazie zapanował pokój.
Po przybyciu w niedzielny wieczór Macron został przyjęty niemal jak bohater. Ormianie odczytali ten moment jako historyczny krok w stronę zacieśnienia więzi z Europą, którą od lat silnie wspiera Francja – po dekadach napięć w regionie pozostającym w orbicie wpływów Rosji.
Francuski prezydent spacerował pewnie główną aleją razem z premierem Armenii Nikolem Paszynianem. Wokół zgromadził się tłum, który spontanicznie rozpoczął śpiew Marsylianki - gest wdzięczności wobec jednego z najważniejszych orędowników Armenii w Unii Europejskiej, dodatkowo wzmacniany przez liczną i wpływową diasporę ormiańską we Francji.
Macron zatrzymywał się również, by robić sobie zdjęcia z dziećmi – w klasycznym geście politycznego kontaktu z obywatelami, który w ostatnich latach staje się coraz rzadszy, choć wciąż budzi sympatię i zainteresowanie.
W poniedziałek Macron zwrócił na siebie uwagę przechodniów, gdy wybrał się na poranny jogging w towarzystwie ochrony.
Co więcej, widziano go także przy fortepianie z mikrofonem w ręku, gdzie wtrącał się do niezbyt wyrafinowanego wykonania „La Bohème” Charles’a Aznavoura. Na perkusji towarzyszył mu nikt inny jak premier Nikol Paszynian, a całość przerodziła się w improwizowaną sesję muzyczną.
Jeśli jego zachowanie sprawiało wrażenie realizowania marzeń, to dlatego, że w pewnym sensie rzeczywiście mógł je realizować.
Europejska Wspólnota Polityczna (EPC) jest bowiem w dużej mierze jego autorskim projektem. To luźne forum zrzeszające wszystkie państwa Europy – z wyłączeniem Rosji i Białorusi – które zostało zaproponowane przez Macrona w 2022 roku, w reakcji na pełnoskalową inwazję Rosji na Ukrainę.
Od tamtej pory spotkania odbywają się dwa razy w roku na szczeblu przywódców, a tegoroczny szczyt w Erywaniu był pierwszym zorganizowanym na terenie Kaukazu Południowego.
Macron wykorzystał tę okazję, by pochwalić Armenię za zerwanie z przeszłością, podkreślając, że kraj ten świadomie obrał kurs w stronę Europy „od Islandii po Kaukaz”.
„Osiem lat temu wielu postrzegało Armenię jako kraj silnie uzależniony od Rosji, którego bezpieczeństwo było całkowicie w rosyjskich rękach” – powiedział Macron podczas szczytu.
„Po aksamitnej rewolucji, polityce pokoju i zwrocie ku Europie jesteśmy dziś świadkami otwarcia nowej ery” – dodał.
„Ta Europa, rozciągająca się od Islandii po Kaukaz, ta szeroka wspólnota, którą łączy Europejska Wspólnota Polityczna, daje nam możliwość współpracy w takich obszarach jak walka z handlem narkotykami, solidarność energetyczna, rozwój łączności, ochrona naszych demokracji przed ingerencją zewnętrzną i dezinformacją, a także wspólne podejście do obrony i bezpieczeństwa” – podsumował Emmanuel Macron.
Kłopoty w kraju, popularność za granicą
Wyraźna popularność Macrona poza granicami kraju kontrastuje z jego bardzo niskim poparciem we Francji. Badanie YouGov ze stycznia 2026 roku wykazało, że jedynie 16 proc. respondentów we Francji ocenia go pozytywnie.
Z kolei barometr Ifop z tego samego miesiąca odnotował niewielką poprawę – wzrost z 17 do 23 proc. w kolejnych falach badania – jednak nadal były to poziomy historycznie niskie.
Tymczasem sondaż Euroscope z lutego 2026 roku wskazał, że Macron jest jednym z najpopularniejszych przywódców w Unii Europejskiej – 46 proc. respondentów w całej Wspólnocie wyraziło o nim pozytywną opinię.
Ta europejska pozycja wynika w dużej mierze z jego roli po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku, kiedy Macron stał się jednym z najgłośniejszych zwolenników europejskiej autonomii i konsekwentnie naciskał na większą niezależność UE w kwestiach obronności i bezpieczeństwa.
Jego popularność wśród obywateli Unii Europejskiej wzrosła na początku 2025 roku, kiedy publicznie nie wykluczył możliwości wysłania europejskich wojsk do Ukrainy. Wypowiedź ta odbiła się szerokim echem na całym kontynencie, mimo sprzeciwu części jego sojuszników politycznych.
Co ciekawe, badania Ifop wskazywały, że poparcie dla Macrona we Francji na krótko sięgnęło 31 proc., ponieważ część wyborców zjednoczyła się wokół prezydenta postrzeganego jako stanowczy wobec rosyjskiej presji.
Początkowo uznawany za politycznego outsidera, Macron objął urząd prezydenta Francji w 2017 roku, wygrywając wybory w wieku 39 lat. Wówczas był symbolem odrzucenia przez Europę fali populizmu, która silnie zaznaczyła się w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
Jednak kolejne kryzysy wewnętrzne - w tym protesty ruchu „żółtych kamizelek” oraz kontrowersyjna reforma emerytalna, która wywołała masowe demonstracje na francuskich ulicach – doprowadziły do gwałtownego spadku jego notowań.
W pewnym momencie osiągnęły one poziom porównywalny z najniższymi wynikami François Hollande’a, który w 2016 roku zanotował rekordowo niskie poparcie, oraz Nicolasa Sarkozy’ego w jego najtrudniejszych momentach politycznej kariery.
Z jego centrową polityką ocenianą od „mało przekonującej” po „konfliktową”, kariera niegdyś jednego z najbardziej obiecujących francuskich polityków wyraźnie wyhamowała. Mimo to jego rola na arenie międzynarodowej wciąż pozostaje silna.
Nie boi się mikrofonu
Wybór, by podczas kolacji państwowej wykonać utwór Charles’a Aznavoura – francuskiej legendy muzyki o ormiańskich korzeniach i jednej z najbardziej cenionych postaci łączących oba kraje – nie był przypadkowy.
W Armenii Macron odgrywał istotną rolę w przyspieszeniu zwrotu Erywania w stronę Europy, odchodząc od dotychczasowej orientacji na Rosję, którą rząd Nikoli Paszyniana przyjął jako kluczowy kierunek polityki zagranicznej.
Nikol Paszynian doszedł do władzy w 2018 roku w wyniku pokojowych protestów, które obaliły rząd związany z Rosją, a od tego czasu konsekwentnie, choć ostrożnie, przesuwa Armenię w stronę Zachodu.
Macron w Erywaniu jeszcze mocniej podkreślał ten kierunek, mówiąc w poniedziałek do francuskiej społeczności ormiańskiej, że „Armenia rzeczywiście dokonała wyboru, by uwolnić się od tego ograniczenia i zwrócić się ku Europie”.
Armenia od wielu lat konsekwentnie rozwija relacje z Europą, co w kraju często wiąże się z rosnącą frustracją wobec postrzeganego braku realnej ochrony ze strony Moskwy podczas konfliktów z sąsiednim Azerbejdżanem.
Rosja nadal utrzymuje bazę wojskową na terytorium Armenii, a Erywań formalnie nie opuścił Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (CSTO) – określanej czasem jako rosyjski odpowiednik NATO – choć rozczarowanie Kremlem w Armenii jest dziś wyraźne i głębokie.
Emmanuel Macron podkreślał, że to Francja udzielała Armenii wsparcia w czasie jej napięć i konfliktów z Azerbejdżanem – które zostały zakończone po historycznym porozumieniu pokojowym zawartym w 2025 roku.
„Rosji tam nie było, tak samo jak nie ma jej w Wenezueli, gdy pojawiają się problemy” – stwierdził Macron, dodając jednocześnie, że nadszedł czas odejścia od konfliktowej przeszłości regionu. Podkreślił również, że kluczowe znaczenie mają negocjacje, w których – jak zaznaczył – będzie uczestniczył i prowadził rozmowy z obiema stronami.
Macron wrócił z Erywania z wysokim odznaczeniem państwowym przypiętym do piersi, po wymianie najwyższych orderów między Francją a Armenią.
Francuski prezydent uhonorował premiera Nikol Paszynian oraz prezydenta Armenii Waagn Chaczaturian Wielkim Krzyżem Legii Honorowej, natomiast Armenia przyznała mu w zamian swój Order Chwały.