W ostrej sprzeczności z czwartkowym oświadczeniem nowego ajatollaha Modżtaby Chameneiego, irański ambasador przy ONZ powiedział Euronews, że Iran nie planuje blokować ani zaminowywać cieśniny Ormuz.
Ambasador Iranu przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Genewie powiedział w czwartek Euronews, że Teheran "nie ma zamiaru blokować cieśniny Ormuz", zaprzeczając pierwszemu publicznemu oświadczeniu nowo wybranego ajatollaha, który zagroził czymś przeciwnym.
"Iran nie ma zamiaru blokować cieśniny Ormuz. Jakakolwiek sytuacja, w której znajduje się cieśnina Ormuz, jest spowodowana wojną narzuconą regionowi. Wokół cieśniny Ormuz toczy się wojna. Dochodzi do wymiany ognia" - powiedział ambasador Ali Bahreini.
Euronews rozmawiał z ambasadorem Iranu przy ONZ na kilka godzin przed tym, jak Teheran opublikował pierwsze oświadczenie nowego ajatollaha Modżtaby Chameneiego, który miał przyrzec, że utrzyma cieśninę Ormuz zamkniętą w celu wywarcia presji na wrogów Iranu, zgodnie z oświadczeniem odczytanym w państwowej telewizji.
Komentarze te są istotne, ponieważ społeczność międzynarodowa ocenia, kto kontroluje Iran po zabiciu jego ojca, zmarłego ajatollaha Alego Chameneiego na początku wojny.
Modżtaba Chamenei nie był widziany publicznie od wielu dni. Według doniesień, miał zostać ranny w pierwszym ataku na swojego ojca 28 lutego. Inne niezgodne ze sobą twierdzenia mówią, że został tylko lekko ranny lub że jest całkowicie niezdolny do pracy.
Co więcej, ambasador Iranu przy Organizacji Narodów Zjednoczonych powiedział, że Teheran "nadal wierzy, że cieśnina Ormuz jest cieśniną pokoju", nawet po tym, jak raporty wywiadowcze stwierdziły, że Iran planuje zaminowanie drogi wodnej, krytycznej dla transportu energii, co jest oznaką eskalacji.
"Staramy się uczynić go bezpiecznym" - stwierdził Bahreini. Dodał, że korytarz "powinien być i może być używany przez wszystkich, o ile nie ma żadnego zagrożenia, o ile nie ma wojny w tym regionie".
"Nasi urzędnicy ogłosili, że jedyne ograniczenie lub powściągliwość, jaką nałożymy - dotyczy statków należących do tych krajów, które są w jakikolwiek sposób zaangażowane w wojnę z Iranem".
Trwa ostrzał statków towarowych
Od 28 lutego Teheran atakuje obiekty energetyczne sąsiednich krajów i statki towarowe w cieśninie Ormuz, próbując wyrządzić szkody w światowym handlu energią i zdestabilizować globalne rynki.
Dwa tankowce - jeden pod banderą Wysp Marshalla, a drugi należący do Grecji i pływający pod maltańską banderą - zostały zaatakowane w środę u wybrzeży Iraku.
W wyniku ataku zginęła co najmniej jedna osoba, a ceny ropy naftowej na krótko przekroczyły 100 dolarów.
Około jednej piątej światowej produkcji ropy naftowej i ciekłego gazu ziemnego zwykle przepływa przez cieśninę Ormuz, która jest ważnym punktem kontrolowanym przez Teheran.
Bahreini przyznał, że Iran nie jest zadowolony z wpływu na światową gospodarkę, ale powiedział, że Teheran nie przestanie walczyć.
"Wpłynie to również na gospodarkę Iranu. Nie odrzucamy tego, ale Iran jest odpornym krajem, zarówno na poziomie gospodarczym, jak i wojskowym" - podkreślił.
Iran jest gotowy walczyć "tak długo, jak będzie to konieczne"
Ambasador Iranu przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Genewie powiedział w czwartek Euronews, że Iran jest gotowy na długotrwałą wojnę.
"Iran jest gotowy bronić się tak długo, jak będzie to konieczne" - powiedział Bahreini.
Powtarzając niedawne oświadczenie swojego ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego, który powiedział, że Teheran miał "dwie dekady na przestudiowanie porażek armii USA na naszym bezpośrednim wschodzie i zachodzie" i "odpowiednio wykorzystał lekcje". Bahreini stwierdził, że Iran "był przygotowany na tę sytuację".
"Podczas gdy negocjowaliśmy, nasze siły wojskowe oceniły, że zagrożenie jest nieuchronne" - powiedział Bahreini.
"Nasz kraj przygotował się na wojnę w takim stopniu, w jakim jest to potrzebne i do tego stopnia, że upewniliśmy się, że agresja zostanie powstrzymana i nie będzie możliwości nowej agresji na nasz kraj".
Jednocześnie irański ambasador powtórzył, że Teheran jest skłonny do negocjacji, oskarżając USA o porzucenie dyplomacji.
Bahreini stwierdził, że Waszyngton nie wygrywa teraz, dwa tygodnie po rozpoczęciu wojny.
"Stany Zjednoczone cierpiały z powodu wielkiego błędu w obliczeniach. To, co zamierzali zrobić, nie powiodło się, ponieważ wierzyli, że są w stanie pokonać Iran w ciągu kilku dni".
Według doniesień, prawie dwa tygodnie amerykańsko-izraelskich nalotów zdegradowały znaczną część irańskiego systemu obrony powietrznej i zdolności wojskowych, podczas gdy prezydent USA Donald Trump powiedział na początku tego tygodnia, że wojna w Iranie jest "bardzo kompletna".