Wraz z kolejną eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie pojawiły się pytania o sytuację Polaków mieszkających w Iranie i innych krajach objętych walkami. W pierwszych dniach MSZ apelowało o opuszczenie niebezpiecznych regionów. Ilu Polaków pozostało w Iranie? Co stało się z tak liczną niegdyś Polonią?
Kwestia Polonii w Iranie pozostaje dziś w dużej mierze tajemnicą. Rządowy system Odyseusz, służący do zapewnienia bezpieczeństwa Polaków za granicą i ułatwienia kontaktu z konsulem, wskazuje co najmniej trzy osoby zarejestrowane na stałe w Iranie – należy jednak pamiętać, że rejestracja jest dobrowolna, a system nie ma charakteru statystycznego. Polskę i Iran łączy jednak długa i bogata historia emigracji oraz relacji dyplomatycznych. Podczas II wojny światowej Teheran, Isfahan i inne miasta stały się domem dla wielu polskich uchodźców. Czy tak dynamiczna historia relacji polsko‑irańskich mogła nie pozostawić żadnych śladów?
„Dzieci Isfahanu”
Wraz z amerykańsko-izraelską wojną w Iranie, na rynki europejskie padł strach – zwłaszcza w kontekście ropy, transportowanej przez Cieśninę Ormuz. Choć sam Iran eksportuje niewiele ropy, zablokowanie szlaku może stanowić pewnego rodzaju problem.
Relacje polsko-irańskie również rozpoczynają się od kwestii handlowych. Prawie sto lat temu, w 1927 roku wszedł w życie Traktat o Przyjaźni między Rzecząpospolitą Polską a Cesarstwem Perskim. Przyjaźń tę wzmacniała wówczas antyradziecka polityka Warszawy. Rozumiał ją także władca Iranu, Reza Shah Pahlavi, który poszukiwał sojuszników przeciwko ZSRR, obawiając się zagrożenia dla niezależności państwa.
W 1942 r., na skutek Układu Sikorski-Majski, rozpoczęła się ewakuacja Polaków ze Związku Sowieckiego do Iranu. Na głód, trudne warunki panujące w obozach oraz brak opieki narażone były przede wszystkim dzieci. Pierwszą akcję wywiezienia małoletnich przeprowadził konsul RP w Bombaju, Eugeniusz Banasiński, który wysłał w tym celu dwie ekspedycje Polskiego Czerwonego Krzyża.
Exodus sprowadził na irańską ziemię łącznie ponad 116 tys. Polaków, w tym blisko 20 tys. dzieci i młodzieży. Stworzono cztery ośrodki dla uchodźców: stałe w Teheranie i Isfahanie oraz przejściowe w Ahwazie i Meszhedzie.
Szczególnym przystankiem dla polskich dzieci w Iranie był Isfahan, który w czasie II wojny światowej stał się znany jako „miasto polskich dzieci”. Utworzono tam specjalne internaty, w których dzieci mogły również się uczyć. Jak wskazuje portal Muzeum II Wojny Światowej, nie używano określenia „sierociniec”, by i tak straumatyzowanym już nieletnim nie przypominać o stracie rodziców.
Wiele źródeł wskazuje na tragiczny stan polskich uchodźców w chwili dotarcia do Iranu. Jak podaje United States Holocaust Memorial Museum, dużo osób cierpiało na różnego rodzaju choroby, w tym te wywołane głodem. Po przybyciu do Iranu wygłodzeni uchodźcy jedli więcej, niż ich organizmy mogły przyjąć, co doprowadziło do przejedzenia u kilkuset osób, głównie dzieci. Wiele osób zmarło także z powodu chorób i wyniszczenia organizmu wkrótce po przybyciu.
„Była północ, kiedy po nas przyszli”
W artykule z 2017 roku Al Jazeera opisuje wspomnienia 86-letniej wówczas, nieżyjącej już Heleny Stelmach, mieszkającej wtedy w Teheranie. Kobieta wspominała, że radzieccy żołnierze uwięzili jej ojca w Polsce, a ona wraz z matką zostały zmuszone do opuszczenia domu.
„Była północ, kiedy po nas przyszli” , opowiadała na łamach portalu. „Najpierw wysłali nas do kościoła, a potem na Syberię. Zabraliśmy ze sobą tylko walizkę ze starym dywanem, trochę biżuterii i rodzinne zdjęcia”.
Jak przekazuje w swoich wspomnieniach Z Warszawy do Teheranu, polscy uchodźcy umierali na Syberii w wyniku chorób, głodu lub maltretowania. Niektórym, jak relacjonuje, z powodu niedożywienia wypadały zęby.
Część cywilów skierowano do Iranu, Palestyny czy Libanu wraz z polskim wojskiem, które miało wspomóc front bliskowschodni.
Polonia w Iranie szybko się zasymilowała i wzbogaciła krajobraz kulturowy kraju – między innymi poprzez kuchnię. Matka Heleny Stelmach, po kilku latach pobytu, otrzymała pozwolenie na prowadzenie sklepu z polską żywnością, która, jak wspomina Helena, towarzyszyła jej podczas pierwszej kolacji z przyszłym mężem, Mohammadem Alim.
O Polonii w Iranie powstał także film dokumentalny w reżyserii Narges Kharaghani, irańskiej twórczyni filmowej.
„To nie jest coś, o czym ludzie i politycy lubią rozmawiać, a nawet o czym wspominają” , przytacza jej wypowiedź portal. „Myślę, że panował niesłychany konsensus, by zapomnieć o tym temacie. Po zakończeniu II wojny światowej zwycięskie kraje chciały mówić tylko o zbrodniach Hitlera. Dziś, biorąc pod uwagę sposób, w jaki Zachód traktuje imigrantów, mówienie o tym exodusie nie ma sensu”.
Współpraca polsko-irańska
W Teheranie polskie dzieci uchodźców znalazły się także pod opieką Watykanu. Powstały szkolne czasopisma i programy wychowawcze, które pomagały im przetrwać trudne lata wojny. Po wojnie większość uchodźców trafiła do Nowej Zelandii, Afryki Wschodniej i Południowej, Libanu i Indii – wielu z nich nigdy nie wróciło do Polski. Część osób jednak została, zakładając w Iranie rodziny.
Przez ponad dwadzieścia lat stosunki polsko-irańskie nie były szczególnie intensywne, ale sytuacja zmieniła się na przełomie lat 70. i 80. XX wieku, kiedy polskie przedsiębiorstwa zaczęły budować w Iranie zakłady – głównie przemysłu cementowego, hutniczego i energetycznego. Wraz z rozwojem przemysłu kwitła również dyplomacja, a polscy politycy wielokrotnie odwiedzali Teheran.
Sytuacja uległa zmianie wraz z rewolucją islamską w 1979 roku, która zawiesiła relacje Iranu z blokiem zachodnim, choć Teheran nadal odwiedzali polscy politycy i dyplomaci.
Po Polonii zostały w Iranie na pewno groby. Szacuje się, że w kraju zmarło około 2,8 tys. osób. Największy polski cmentarz, z ponad 1 900 pochówkami, mieści się w Teheranie, a inne ważne miejsca pamięci znajdują się w Bandar-e Anzali (dawne Pahlewi) i Meszhedzie. Inne ślady polskiej diaspory są znikome. Powstałe w 1994 roku Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Irańskiej było nieaktywne już w 2007 roku.
O exodusie do Iranu często mówi się w sposób symboliczny, podkreślając, że dla wymęczonych uchodźców z Polski kraj Persów stał się Ziemią Obiecaną – i to dosłownie, ponieważ niektórzy z nich nigdy jej już nie opuścili.