Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Witold Waszczykowski dla Euronews: "W Iranie nie ma demokratycznej opozycji"

Europoseł PiS (EKR) Witold Waszczykowski
Europoseł PiS (EKR) Witold Waszczykowski Prawo autorskie  Vadim Ghirda/Copyright 2016 The AP. All rights reserved.
Prawo autorskie Vadim Ghirda/Copyright 2016 The AP. All rights reserved.
Przez Dominika Cosic
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Były minister spraw zagranicznych Polski, były europoseł (EKR) uważa, że jest ryzyko zastąpienia reżimu ajatollachów puczem wojskowym. By temu zapobiec USA i Izrael nie powinny się teraz wycofywać z wojny.

W ekskluzywnej rozmowie z Euronews były szef polskiej dyplomacji, który był także ambasadorem w Iranie i zastępcą ambasadora Polski przy NATO, analizuje sytuację w Iranie oraz możlwe dalsze scenariusze rozwoju wypadków.

REKLAMA
REKLAMA

Dominika Ćosić: Po co tak naprawdę Izrael i USA zdecydowały się zaatakować Iran pana zdaniem?

Witold Waszczykowski: Celem amerykańsko–izraelskiej operacji wojskowej jest zniszczenie wszelkich zakładów, instalacji oraz laboratoriów, które umożliwiłyby Iranowi zbudowanie broni nuklearnej. Iran zbudował cały cykl wzbogacania uranu okłamując świat, iż jest to niezbędne dla funkcjonowania obecnej elektrowni jądrowej. W tym kontekście nie jest pewny los elektrowni w Bushehr. Czy zostanie zakwalifikowana jako obiekt cywilny czy jako element cyklu budowy bomby nuklearnej.

Iran jest potentatem w wydobyciu i eksporcie ropy i gazu. Ze względu na warunki klimatyczne np. ok. 300 dni słonecznych rocznie, ma możliwości produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Elektrownie jądrowe nie mają zatem ekonomicznego uzasadnienia. Kolejnym celem wojskowym jest zniszczenie potencjału rakiet balistycznych, czyli wykrytych wyrzutni, jak i zakładów umożliwiających ich produkcję. Równolegle do niszczenia celów stricte wojskowych niszczone są centra polityczno–wojskowe oraz ośrodki dowodzenia sił bezpieczeństwa. Operacja powietrzna ma doprowadzić do znaczącego osłabienia struktur państwowych reżimu islamskiej republiki.

Osłabienie reżimu, a nawet jego paraliż może skłonić Irańczyków do wznowienia masowych protestów i strajków. Ciężkie straty wojenne i masowe protesty mogłyby skłonić islamskie władze do kompromisów w polityce wewnętrznej, a nawet zagranicznej, jak rozmowy z USA. Islamski reżim ma jednak poparcie w znacznej części społeczeństwa. 47 lat temu szach i jego poplecznicy mieli możliwość uciec na Zachód. Islamiści nie mają gdzie uciec, nie mają przyjaciół na świecie. Walczą zatem o życie!

DĆ: Był pan ambasadorem w Iranie, zna pan ten kraj. Czy po ponad 40 latach rządów ajatollachów zmiana reżimu jest możliwa?

WW: Zmiana reżimu politycznego? Ale na jaki ustrój? W Iranie nie powstała żadna opozycja demokratyczna, ani nawet jakakolwiek siła polityczna proponująca alternatywę dla obecnego ustroju. W Iranie nigdy nie przeprowadzono wiarygodnych badań opinii publicznej na temat preferencji politycznych czy ekonomicznych. Większość protestów miało podłoże ekonomiczne. Irańczycy protestowali, aby im się żyło lepiej i taniej. Masowo protestowali, ale już masowo nie strajkowali. Wszczynali protesty przeciw restrykcjom obyczajowym. Jednak takie protesty ograniczały się do młodszego pokolenia w ośrodkach miejskich. Młode Iranki zrzucały czadory i chciały oglądać mecze piłkarskie. Ale konserwatywne rodziny akceptowały czadory i separację płci, która pozwoliła ojcom wysłać córki na [żeńskie - red.] uniwersytety.

Islamski reżim prowadził represyjną politykę wobec buntowników wszelkiej maści jednocześnie utrzymując otwarte granice do emigracji dla wszystkich niezadowolonych z życia w Iranie. Jeśli w wyniku strat wojennych i w obliczu masowych protestów dojdzie do implozji islamskiego reżimu i władza „będzie leżała na ulicy” to podniosą ją najbardziej zorganizowane siły, czyli Gwardia Rewolucyjna. Czy zamiana teokracji kierowanej przez mułłów na juntę wojskową będzie wyzwoleniem po 47 latach? Może taka władza poluzuje restrykcje obyczajowe, da zielone światło dla bardziej liberalnej gospodarki i stworzy modus vivendi z USA. Ale czy taka władza zerwie współpracę z Hezbollahem, uzna Izrael?

Bombardowania powinny zatem być szerokie i głębokie. Nie wykluczałbym wtedy nawet ograniczonej interwencji amerykańskich sił specjalnych w celu dokończenia eliminacji pozostałości starego reżimu i ewentualnego wsparcia nowych władz.

Szyiccy muzułmanie biorą udział w demonstracji potępiającej zabójstwo irańskiego przywódcy duchowego ajatollaha Alego Chameneiego w Karaczi w Pakistanie, 2 marca, 2026r.
Szyiccy muzułmanie biorą udział w demonstracji potępiającej zabójstwo irańskiego przywódcy duchowego ajatollaha Alego Chameneiego w Karaczi w Pakistanie, 2 marca, 2026r. Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.

DĆ: Mówi się o tym, że syn ostatniego szacha ma szansę po ewentualnej zmianie reżimu zostać premierem. Co pana zdaniem oznaczałaby ta nominacja?

WW: Przez kilka dekad nie brano pod uwagę możliwości powrotu Rezy Pahlaviego. I dzisiaj jego szanse na władanie Iranem nie są wielkie. Ma on jednak dwa atuty. Po pierwsze istnieje już jako znana figura polityczna. A po drugie posiada wsparcie Stanów Zjednoczonych i Izraela co daje nadzieję Irańczykom na amerykańską pomoc w zreformowaniu księżycowej gospodarki.

DĆ: Jak Polska i Polacy są postrzegani w Iranie?

WW: Przez całe lata byliśmy odbierani neutralnie. Mamy śladową współpracę gospodarczą. Handel na poziomie kilkudziesięciu milionów dolarów. Ich gospodarką rządzi polityka i obsesja kontaktów z mocarstwami świata. Kupią prędzej drogie i nieświeże jabłka z Francji, bo to z Francji niż pyszne jabłka z Polski, która nie jest na czołówkach światowych mediów. Ze względu na restrykcje obyczajowe kontakty kulturalne są epizodyczne. Rzadko gościmy w irańskich mediach. Polska jest postrzegana jako sojusznik USA i Izraela.

Zauważono nas w 2019 roku, kiedy dość niezdarnie zorganizowaliśmy konferencję bliskowschodnią, zbojkotowaną przez Iran. Ewakuacja Armii Andersa z „nieludzkiej ziemi” do Iranu w 1942 roku jest mało znanym epizodem. O wydarzeniu było głośno w 2002 roku kiedy zorganizowaliśmy w Teheranie uroczystości upamiętniające 60-tą rocznicę tego epizodu. Miałem wówczas zaszczyt organizować te uroczystości. Równie głośno było w 2012 roku. Na 70-tą rocznicę zjechały z całego świata „dzieci Isfahanu”, osierocone dzieci ewakuowane wraz z wojskiem, które na czas wojny znalazły schronienie i szkoły w Isfahanie. W obecnych latach w Iranie nie wraca się do tych wydarzeń, o których decydowali alianci, a nie Iran.

DĆ: Jak pan jako były szef dyplomacji ocenia politykę rządu Donalda Tuska w stosunku do Iranu?

WW: Obecny polski rząd niewiele jest zainteresowany Bliskim Wschodem i Zatoką Perską, gdyż już kilka lat temu Unia zdezerterowała z aktywności w tamtych regionach. To błąd. Rząd powinien być żywotnie zainteresowany sytuacją w Zatoce. Kupujemy gaz z Kataru i ropę z Arabii Saudyjskiej. W tamtym regionie mamy tysiące Polaków, którzy tam pracują, wypoczywają lub korzystają z tranzytu do Azji i Afryki. Przez obsesyjne uzależnienie się od Brukseli i Berlina obecny rząd zaniedbuje polskie interesy.

Wygnany książę Iranu Reza Pahlavi przemawia do zwolenników podczas demonstracji w ramach konferencji bezpieczeństwa w Monachium w Niemczech, w sobotę 14 lutego 2026 r.
Wygnany książę Iranu Reza Pahlavi przemawia do zwolenników podczas demonstracji w ramach konferencji bezpieczeństwa w Monachium w Niemczech, w sobotę 14 lutego 2026 r. Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved

DĆ: A podejście Unii Europejskiej? Z jednej strony mamy rząd Hiszpanii, który oficjalnie potępił atak na Iran, a z drugiej kanclerz Merz podczas spotkania z Donaldem Trumpem chwali ten atak.

WW: Wspomniałem już, że europejska polityka zbankrutowała już na kilku kierunkach, szczególnie wobec wojny na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie po ataku Hamasu na Izrael. Brak wspólnego stanowiska wobec wojny z Iranem nie dziwi zatem. To też konsekwencja wcześniejszego lawirowania wobec nuklearnych ambicji Iranu. Ale to też konsekwencja wrogiego, ideologicznego stanowiska wobec administracji prezydenta Trumpa, który zamierza mobilizować Europę i NATO do aktywności i jedności.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Przestrzeń powietrzna Cypru chwilowo zamknięta - lot Aegean do Larnaki zawrócony do Aten

"Nie dla wojny": Sánchez potwierdza stanowisko Hiszpanii wobec ofensywy Trumpa przeciwko Iranowi

Izraelskie naloty w Bejrucie: dziesiątki zabitych i rannych w Libanie