Sytuacja bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie oraz jej konsekwencje dla obywateli Polski były głównym tematem posiedzenia rządowego zespołu koordynacyjnego zwołanego przez premiera Donald Tuska.
Spotkanie odbyło się w piątek, 6 marca w Warszawie, w związku z eskalacją napięć w regionie i trwającą operacją ewakuacji osób przebywających na obszarach zagrożonych.
W ostatnich dniach, na Bliskim Wschodzie, doszło do serii ataków i działań militarnych, co spowodowało zakłócenia w ruchu lotniczym i utrudniło powrót wielu cudzoziemców do Europy. W reakcji na sytuację rząd w Warszawie rozpoczął operację ewakuacji obywateli RP przebywających w regionie.
Jak poinformował premier Donald Tusk podczas spotkania zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie, od 1 marca ponad 2800 osób ewakuowało się z zagrożonych terenów liniami cywilnymi, czy bezpośrednio przy pomocy placówek konsularnych.
Szef rządu podkreślił jednak, że mimo skali dotychczasowej akcji wielu obywateli wciąż czeka na pomoc lub informacje o możliwościach powrotu.
"Według moich informacji szczególnie dużo napięcia i niepokoju jest w Dubaju" - przekazał premier.
Miałoby to być efektem rozszerzenia działań wojennych, jak to określił Tusk:
„Tam wojna rzeczywiście też zaczyna być widoczna”.
Szef rządu podjął decyzję o wykorzystaniu samolotów będących w dyspozycji Sił Zbrojnych do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu.
Prezydent Karol Nawrocki zgodził się na wykorzystanie wojska do ewakuacji obywateli Polski przebywających na Bliskim Wschodzie. Polski Kontyngent Wojskowy ma liczyć do 150 żołnierzy wraz z koniecznym zapleczem i sprzętem.
Szef MSZ, Radosław Sikorski zapewnił, że służba dyplomatyczna działa w trybie całodobowym, a zespół zarządzający spotyka się codziennie.
Sikorski poinformował, że na piątek zaplanowano łącznie osiem lotów dla obywateli Polski z ZEA i Oman-u. Jak przekazał, do kraju wróci nimi w sumie około 1500 osób.
„Ruch turystyczny w Omanie sukcesywnie rozładowywany jest lotami czarterowymi. Prawdopodobnie 8 marca nastąpią ostatnie loty powrotne do Polski, głównie liniami Enter Air” – powiedział szef MSZ podczas spotkania zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Sikorski dodał również, że ewakuacja Polaków z Izraela, Jordanii i Libanu została w zasadzie zakończona. Poinformował, że z Jordanii wyjechało około 800 osób, z Izraela – 360.
Szef KPRM, minister Jan Grabiec poinformował, że zgodnie z poleceniem premiera, wszystkie samoloty rządowe zostały skierowane do dyspozycji akcji ewakuacyjnej. Jednocześnie zawieszono wszelkie loty VIP.
W najbliższych dniach planowane są kolejne operacje transportowe z regionu Zatoki Perskiej. Wśród nich znajduje się m.in. plan ewakuacji około 300 obywateli Polski z Kataru, którzy mają zostać przewiezieni drogą lądową do Arabii Saudyjskiej do Rijad-u i stamtąd zabrani dwoma rządowymi Boeingami.
Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki poinformował, że dwa samoloty są gotowe do lotu do Rijad-u:
"Rijad będzie zabezpieczony najprawdopodobniej w sobotę”.
Rutnicki podkreślił, że:
„Absolutnie w tej chwili priorytetem jest udrożnienie lotów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do Polski”.
Koordynacja z partnerami europejskimi
Polska planuje korzystać z mechanizmu unijnego wsparcia ewakuacyjnego, który został utworzony w 2001 r. w celu koordynacji pomocy ratowniczej i humanitarnej.
„Unia Europejska jest gotowa współfinansować naszą akcję ewakuacyjną w ramach mechanizmu europejskiego, jeśli na pokładzie naszych samolotów miejsce znajdą także inni obywatele UE” - poinformował szef rządu.
Oznacza to, że w polskich samolotach mogą znaleźć się także obywatele innych państw UE, a Polacy będą mogli wracać również transportem organizowanym przez inne kraje.
Kolejne działania i planowane operacje
Podczas posiedzenia podkreślono, że nie ma obecnie sygnałów wskazujących na szybkie zakończenie konfliktu w regionie, dlatego działania władz muszą być przygotowywane długofalowo.
Szef rządu podkreślił, że obecna sytuacja jest nadzwyczajna i wymaga by być:
„wrażliwym i elastycznym i reagować na każdą potrzebę”.
Zaznaczył, że rząd nie będzie poblażliwy dla tych, którzy nie podołają zadaniom.
"Wszyscy muszą absolutnie, to jest alert, muszą być w najwyższej gotowości i skoncentrowani tak, aby ta akcja przebiegła jak najsprawniej" - przekazał premier.