Szef sztabu Charalambos Charalambous podaje się do dymisji po tym, jak w sieci pojawiło się nagranie sugerujące, że on i inne osoby wykorzystały swoje powiązania z prezydentem Nikosem Christodoulidesem, aby - w zamian za pieniądze - zdobyć przychylność potencjalnych inwestorów.
Najwyższy rangą doradca prezydenta Cypru podał się do dymisji po tym, jak w sieci pojawiło się nagranie, na którym on i inni oferują wpływy polityczne niedoszłym inwestorom w zamian za gotówkę.
Prezydent Nikos Christodoulides poinformował, że przyjął rezygnację Charalambosa Charalambousa - który jest dyrektorem biura prezydenckiego i jego szwagrem - opisując ją jako "akt pewności siebie", a "nie presji czy winy".
Charalambous napisał wcześniej na Facebooku, że nigdy nie pozwoli, aby jego praca w rządzie została "przekształcona w narzędzie manipulacji", aby zaszkodzić Cyprowi lub prezydentowi.
Charalambous nazwał swoje wystąpienie w filmie "celowym zniekształceniem" i "selektywną edycją", mającą na celu wyciągnięcie fałszywych i wprowadzających w błąd wniosków.
Wideo, opublikowane w mediach społecznościowych w zeszłym tygodniu, przedstawia Charalambousa wraz z byłym ministrem energii i dyrektorem generalnym dużej firmy budowlanej.
Słychać, jak trio chwali się bliskimi relacjami z prezydentem i zabezpieczaniem zagranicznych inwestycji, co ma sugerować handel wpływami.
Zgodnie z materiałem filmowym Christodoulides przekroczył limit finansowania kampanii w wysokości miliona euro, przyjmując niezaksięgowane darowizny pieniężne na swój start w wyborach prezydenckich w 2023 roku.
Największym zarzutem jest to, że cypryjski rząd pracowałby nad zablokowaniem sankcji UE przeciwko rosyjskim oligarchom w zamian za gotówkę korporacyjną.
Cypryjskie władze nazwały wideo złośliwym atakiem dezinformacyjnym, noszącym "wszystkie znamiona" poprzednich rosyjskich kampanii przeciwko innym krajom.
Ze wstępnej analizy cypryjskich służb bezpieczeństwa wynika, że ośmio- i półminutowe wideo wykazuje "cechy zorganizowanych rosyjskich kampanii dezinformacyjnych".
Nagranie pojawiło się tydzień po tym, jak Cypr - zagorzały zwolennik ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego - objął rotacyjną prezydencję w UE, wzbudzając podejrzenia wśród cypryjskich urzędników co do jego intencji.
Christodoulides powiedział w poniedziałek, że kraje członkowskie mogą być celem tego typu ataków "hybrydowych" podczas trwania cypryjskiej prezydencji w UE.
Dodał, że państwa członkowskie i inne kraje trzecie pomagają cypryjskim władzom w dochodzeniu w sprawie nagrania wideo.
"W takich chwilach kryzysu każdy przywódca, gdy ma czyste ręce, musi być spokojny" - powiedział dziennikarzom. - "Jestem tutaj. Publicznie zajmuję stanowisko. Nie mam się czego obawiać".
Partie opozycyjne ostro skrytykowały Christodoulidesa i jego rząd, twierdząc, że wideo ożywiło długotrwałe zarzuty o korupcję w państwie.