Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Ekspertka z Energy Policy Research Foundation: w kwestii energii nie można uzależniać się od wroga

Nord Stream 2
Nord Stream 2 Prawo autorskie  (c) dpa-Zentralbild
Prawo autorskie (c) dpa-Zentralbild
Przez Dominika Cosic
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Amerykańska ekspertka ds energii, Diana Furchgott-Roth w rozmowie z Euronews krytycznie ocenia unijną politykę energetyczną i przestrzega przed uzależnianiem się od Chin.

Podczas niedawnej konferencji w Brukseli USA-EU Transatlantic Business Summit jednym z głównych tematów była polityka energetyczna. Politycy i eksperci zastanawiali się nad tym, jak zapewnić bezpieczeństwo energetyczne oraz jak bardzo polityka wpływa na sektor energetyczny. Jedną z uczestniczek debaty była Diana Furchgott-Roth amerykańska specjalistka ds energii oraz gospodarki, w przeszłości pracująca w administracji kolejnych amerykańskich prezydentów m.n. Ronalda Reagana, George'a Busha i potem George'a W. Busha. Obecnie związana jest z George Washington University oraz prestiżowym waszyngtońskim think tankiem Energy Policy Research Foundation. z ekspertką w Brukseli rozmawiała Dominika Ćosić.

REKLAMA
REKLAMA

Dominika Ćosić: Czy Pani zdaniem w ostatnich latach Unia Europejska prowadziła skuteczną politykę energetyczną? Jeśli nie, to jakie były największe błędy popełnione przez UE?

Diana Furchgott-Roth: Myślę, że największym błędem jest skupienie się na zerowej emisji netto. Zerowa emisja netto jest bardzo kosztowna, co sprawia, że Europa ma wolniejszy wzrost gospodarczy. Aby mieć szybszy wzrost, potrzebne są niższe ceny energii elektrycznej, a także niższe podatki i mniej regulacji. Czy Unia mogła uniknąć błędów? Częściowo tak, bo - co prawda polityka jest pełna niespodzianek i nikt nie wiedział, że Rosja zaatakuje Ukrainę, nikt nie wiedział, że Hamas zaatakuje Izrael - ale z drugiej strony kwestia dostaw energii nie powinna być niespodzianką.

Zasada jest prosta - nie powinniśmy być od nikogo zależni, zwłaszcza od kraju, który nie jest szczególnie przyjazny, jak Chiny. To, że używamy coraz więcej odnawialnych źródeł energii, więcej turbin wiatrowych, więcej paneli słonecznych, więcej baterii elektrycznych uzależnia nas od kraju, który nie jest nam przyjazny. To wydaje się być błędem, a także jest droższe. Są więc dwa czynniki. Jest więc czynnik geopolityczny. Czy chcemy być zależni od Chin? Jest czynnik ekonomiczny. Czy chcemy mieć źródło energii, które jest droższe niż moglibyśmy sobie pozwolić w inny sposób?

DĆ: Chiny to jedno, ale w ostatnich latach Niemcy zdecydowały się na budowę gazociągów Nord Stream 1, Nord Stream 2, co oznaczało ścisłą współpracę z Rosją.

D F-R: Tak, to był ogromny błąd popełniony przez Niemcy, a potem czołowy polityk z Niemiec czyli były kanclerz, Gerhard Schroeder zasiadł w zarządzie Gazpromu... To też wygląda bardzo podejrzanie. A tymczasem Niemcy czerpią teraz dużą część swojej energii elektrycznej z Francji, która produkuje ją w 70% z energii jądrowej. Ciekawa jestem czy ludzie wiedzą, że to Niemcy podnoszą koszty energii jądrowej we Francji, ponieważ zgodnie z umowami o połączeniach międzysystemowych UE, gdy w Niemczech jest nadmiar energii słonecznej, Francuzi muszą ją przyjąć, a zatem muszą obniżyć moc swoich elektrowni jądrowych, co jest kosztowne.

Byłoby mniej kosztowne dla Francji, gdyby po prostu uruchamiała swoje elektrownie jądrowe w tym samym obciążeniu podstawowym przez cały czas, zamiast zmniejszać je, gdy jest nadmiar energii słonecznej z Niemiec, którą są prawnie zobowiązani kupować. Tak więc Niemcy nie pomagają w wykorzystywaniu odnawialnych źródeł energii, i to jest bardzo zaskakujące, ponieważ zazwyczaj Niemcy są tak wydajni. To naprawdę zaskakujące, że wywołali ten kryzys energetyczny. I to jest kolejny powód, dla którego nie powinniśmy oddawać naszych dostaw energii w ręce kraju, który jest nam nieprzyjazny, ponieważ może je odciąć.

Co by było, gdyby - używając eksperymentu myślowego - tak, jak Rosja odcięła gaz ziemny, Chiny odcięły dostawy baterii elektrycznych do wszystkich pojazdów elektrycznych? Transport by się zatrzymał. Jeszcze raz powtórzę, nie możemy sobie pozwolić na uzależnienie od jakiejś nieprzyjaznej potęgi.

DĆ: Jakie są Pani rady dla polityków w Europie? Jaki kierunek powinni wybrać, szukając bezpieczeństwa energetycznego?

D F-R: Myślę, że przede wszystkim musimy edukować ludzi, że Chiny budują dwie elektrownie węglowe tygodniowo. A to oznacza, że emisje w Europie nie przyczyniają się w żaden znaczący sposób do globalnych temperatur. Gdyby Europa przestała używać paliw kopalnych natychmiast, wszystkich paliw kopalnych, to do roku 2100 zrobiłoby to różnicę tylko 1/10 stopnia Celsjusza. Więc choć UE mówi, że ratuje klimat, tak naprawdę nie ma żadnego wpływu na klimat. Jedynym efektem jest oryginalne samobójstwo polityczne, samobójstwo ekonomiczne dla Europy.

DĆ: Ale celem restrykcyjnej polityki emisyjnej Unii było spowodowanie, że inni światowi gracze pójdą śladem UE...

D F-R: Oczywiście, kiedy porozumienie paryskie zostało po raz pierwszy podpisane i uzgodnione około 2015 roku, ludzie myśleli, że jeśli Europa i Stany Zjednoczone będą przewodzić, to inne kraje pójdą w ich ślady. Ale praktyka pokazuje, że inne kraje nie idą w ich ślady.

A firmy przenoszą energochłonną produkcję z Europy i w pewnym stopniu ze Stanów Zjednoczonych, a następnie wytwarzają te same produkty w brudniejszy sposób na przykład w Afryce. Tak więc te same emisje, emisje gazów cieplarnianych, trafiają do powietrza. Po prostu wydostają się z innego miejsca. Więc jak to pomaga planecie? Po prostu przenosisz emisje z jednego miejsca na drugie, deindustrializujemy Europę, wyludniamy Europę, podnosimy stopę bezrobocia, sprawiamy, że życie jest droższe, więc ludzie mają mniej dzieci, a wskaźnik dzietności spada. A efektu pozytywnego dla klimatu nie ma.To wszystko są bardzo niebezpieczne rzeczy dla gospodarki.

Musimy zająć inne stanowisko. Przede wszystkim musimy być szczerzy w tej kwestii, co się dzieje. Musimy to wyjaśnić ludziom. Nie możemy mówić, że ratujemy środowisko, ratujemy klimat, robiąc to, bo tak nie jest. Musimy powiedzieć, że chcemy, abyście mieli lepsze życie. Chcemy, abyście mieli bardziej przystępne rachunki za prąd. Chcemy, abyście mieli niższe rachunki za prąd. I chcemy, abyście mieli mniej regulacji, aby Europa mogła ponownie zacząć znacząco rozwijać się gospodarczo.

DĆ: Chce Pani powiedzieć, że polityka ekologiczna prowadzona przez Unię Europejską, czy Zielony Ład, to była złe decyzje?

D F-R: To była straszna decyzja i to jest dezinformowanie ludzi. Ludzie są niedoinformowani. To pranie mózgów dla dobra specjalnych interesów, które chcą sprzedawać zieloną energię. Popatrzmy na to z jeszcze innej perspektywy. Przecież nikt prawie nie rozmawia o tym, jak pozbyć się turbin wiatrowych, paneli słonecznych i baterii, gdy się zużyją.

Nasi afrykańscy przyjaciele, którzy byli z nami na konferencji w Brukseli, śmieją się i mówią, że prawdopodobnie wyślą je do Afryki. Wyślą nam te zepsute baterie, żeby zanieczyścić nasze środowisko, mówią politycy z Afryki. Gaz ziemny po prostu ulatnia się w powietrze. A energia jądrowa, pozwala się utylizować. Francuzi używają tej energii od 75 lat. Nigdy nie słyszę, żeby ktoś mówił, że nie chce jechać do Francji, bo prąd jest tam wytwarzany przez energię jądrową. Francja wciąż jest jednym z głównych celów turystycznych na świecie. Więc to oczywiście bezpieczne źródło energii i w tym kierunku powinna iść reszta Unii Europejskiej.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

„Ta reforma to katastrofa”: ekolodzy krytykują Niemcy za likwidację ustawy grzewczej

UE chce kupować w Europie. Ale czy to w ogóle możliwe?

Merz w Pekinie: wizyta w Zakazanym Mieście w cieniu rozmów o handlu z Chinami