"Świat gna do przodu jak pendolino" - mówił Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski w czwartkowym exposé. Dużo uwagi poświęcił kwestii dezinformacji, ale mocny punkt stanowiła krytyka obecnej polityki USA i eurosceptyków, a nawoływania do polexitu zostały skontrowane w mocnych słowach.
„Po raz dziesiąty przedstawiam jako Minister Spraw Zagranicznych zadania polskiej dyplomacji. Obca mi jednak jest rutyna. Wszyscy dostrzegamy zagrożenia. Sytuacja jest poważna” - rozpoczął czwartkowe exposé Radosław Sikorski. – „Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować. Na paraliż nie wolno nam sobie pozwolić. Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji”.
Minister od razu nawiązał do wojny w Ukrainie, wspominając Amelię, polską dziewczynkę zabitą w listopadzie w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego na Tarnopol. – „Rosja przyniosła wojnę z powrotem do Europy” – cytował stanowisko liderów państw zachodnich z lutego 2022 roku.
Unia Europejska w kryzysach: „Flota złomu nie tylko prowadzi machinę wojenną”
Sikorski swoim expose wyraźnie wpisał się w ton wielu unijnych przywódców, alarmujących o narastających zagrożeniach dla wspólnoty - zarówno ze strony dezinformacji, jak i kryzysu wartości, na których opiera się Unia Europejska. „Historia wrzuca nas na głęboką wodę. Jak powiedział Jean Monnet, Europa będzie się wykuwała w kryzysach i będzie sumą rozwiązań przyjętych wobec tych kryzysów. Już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu”.
Wskazał, że w Polsce dochodziło do podpaleń i działań dywersyjnych, a fala dezinformacji w Internecie potęguje poczucie chaosu. – „Ministerstwo Cyfryzacji informuje, że Polska doświadcza od dwóch do trzech tysięcy cyberataków dziennie. Ogromną większość z nich udaje się odeprzeć, ale skala zjawiska powinna niepokoić”. Zwrócił też uwagę na wtargnięcie obcych dronów i kampanię dezinformacyjną, która w ciągu jednego dnia dotarła do ośmiu milionów polskich użytkowników Internetu.
Sikorski mocno zaakcentował potrzebę odporności społecznej na dezinformację. – „Od najmłodszych do najstarszych mieszkańcy Polski muszą być uzbrojeni w wiedzę, jak radzić sobie z niebezpieczeństwem w Internecie. Solidarność w przeciwdziałaniu dezinformacji to nasz zbiorowy patriotyczny obowiązek”.
Zwrócił uwagę, że Internet jest tanim i trudnym do jednoznacznego przypisania narzędziem dezinformacji, a przeciwdziałanie wymaga współpracy obywateli i wszystkich instytucji państwowych.
Sikorski odniósł się też do rosyjskiej tzw. "floty cieni":
„Flota złomu nie tylko prowadzi machinę wojenną” – podkreślił, wskazując, że wysłużone jednostki zagrażają też infrastrukturze morskiej i środowisku. „Uznajemy wolność żeglugi. Jednak z poszanowaniem reguł".
Minister zaznaczył konieczność zacieśnienia współpracy z sojusznikami oraz wsparcia dla Mołdawii i innych państw zagrożonych terytorialnymi ambicjami Rosji. Ostrzegł przed prorosyjskimi partiami w kampaniach wyborczych tych krajów.
Najważniejsze punkty exposé:
1. „Armia Putina od czterech lat wykrwawia się w Donbasie"
„W Ukrainie wciąż trwa wojna, a całkowitą odpowiedzialność ponosi Rosja” – powiedział Sikorski. – „Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji. Przypominam, że jeszcze w latach 90. Rosja udzieliła Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa”.
Minister zaznaczył, że w momencie aneksji Krymu Ukraina była państwem konstytucyjnie neutralnym.
„Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna lub nieopłacalna, mówię wyraźnie – popełniacie błąd. Nie chcecie słuchać mnie? Posłuchajcie jednego z największych autorytetów w sprawach polskiej polityki wschodniej, Jerzego Giedrojcia. Musimy za wszelką cenę utrzymać niepodległość Ukrainy, Litwy i Białorusi, bo to jest w naszym życiowym interesie” – mówił Sikorski.
Wskazał przy tym, że w przypadku wojny ochrona flanki NATO kosztuje 24 razy więcej niż polski budżet obronny.
Jak powiedział, od początku inwazji w 2022 roku Ukraińcy w Polsce założyli ponad 120 tys. firm. „Mieszkający w Polsce Ukraińcy już przyczyniają się do rozwoju polskiej gospodarki. W 2024 roku nasze PKB powiększyło się dzięki nim o niemal 100 miliardów złotych”, podkreślił.
„Armia Putina od czterech lat wykrwawia się w Donbasie. Rosja przynosi cierpienie, Polska przynosi ciepło” - dodał.
„Tylko w pierwszym roku wojny co najmniej 800 tysięcy Rosjan uciekło z kraju. Firmy na skutek sankcji utraciły dostęp do zachodnich rynków. Wydatki na cele wojenne pochłaniają nawet 40 procent budżetu. Rosja wcale nie wygrywa, wbrew temu, co mówi. Przegrała kolejne swoje szanse. Rosyjski dyktator pomylił miłość własną z interesem kraju” – stwierdził Sikorski, dodając, że dla polskiego patrioty wybór powinien być oczywisty.
2. "Gdzie znikają prawa boskie i ludzkie, tam wchodzi prawo dżungli”
„Porządek międzynarodowy drży w posadach” – ostrzegał Sikorski. – „Gdzie znikają prawa boskie i ludzkie, tam wchodzi prawo dżunglii”.
Minister nawiązał do stref wpływów i ryzyka nacjonalistycznych ambicji. „Marzą o tym niektórzy nacjonaliści, ale dla Polski byłoby to jednoznacznie niebezpieczne. W świecie, gdzie o wszystkim decydują siła i pieniądze, nie ma miejsca na prawdziwe sojusze. Sojusznik w każdej chwili może zostać wchłonięty”.
W kontekście międzynarodowym wskazał na kryzysy w Sudanie, Kambodży i Syrii, zgadzając się z papieżem Leonem, że „przedłużanie działań wojennych to cierpienie”.
Sikorski zwrócił też uwagę na globalne wyzwania klimatyczne. Podkreślił, że współpraca międzynarodowa nie jest wyborem, lecz koniecznością. Zaznaczył przy tym, że niektóre instytucje wymagają reform, np. Rada Bezpieczeństwa ONZ, gdzie Europa Zachodnia jest nadreprezentowana, a stałej reprezentacji nie mają Afryka, Ameryka Łacińska ani najludniejsze państwo świata – Indie.
Poruszył także temat Kuby, podkreślając wsparcie Polski w jej dążeniu od dyktatury ku demokracji.
3. Relacje UE- USA: „Jesteśmy i byliśmy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami”
Sikorski gładko przeszedł od kryzysu kubańskiego do polityki USA, zauważając, że polskie społeczeństwo jest w tej sprawie zdezorientowane. Wskazał na ostatnie badania, z których wynika, że 54 proc. Polaków uważa USA za niewiarygodnego sojusznika.
Zaznaczył, że członkostwo w UE nie jest przypadkowe. Jak stwierdził, obecność w UE to polska racja stanu, a ci którzy chcieliby Unii słabej albo bez Polski najpierw „próbują ją zepsuć, a potem krytykować, że nie działa”.
Odnosząc się do brexitu i scenariusza polexitu, podkreślił, że większość Brytyjczyków uznaje decyzję o opuszczeniu UE za błąd, zwłaszcza rolnicy. „Ostrożnie z marzeniami" - powiedział. "Mogą się spełnić”.
Podkreślił jednak znaczenie relacji z USA. Jak stwierdził, Polska tworzy miejsca pracy w 15 stanach i możemy pełnić rolę regionalnego centrum USA.
"Bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje, których jesteśmy wzorowymi członkami: Unia Europejska i przede wszystkim NATO" - mówił.
„Jesteśmy i byliśmy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami”.
Sikorski o współpracy z Niemcami: „ Muszą być jakieś granice obsesji”
Nie obyło się też bez krytyki opozycji. Sikorski odniósł się do silnej antyniemieckiej retoryki ze strony skrajnej prawicy i tez sugerujących, że Unia Europejska buduje „potęgę Niemiec i prowadzi do rzekomej dominacji Berlina nad Brukselą i Warszawą”.
Przypomniał przy tym postać prezydenta Rzeczypospolitej na uchodźstwie, Edwarda Raczyńskiego, który postulował europejską wspólnotę gospodarczą.
„Hrabiemu Raczyńskiemu też zarzucicie zdradę?” - zwrócił się do posłów opozycji.
„To prawda, że mamy z Niemcami kwestie sporne jak z wieloma innymi państwami, ale więcej mamy wspólnych interesów” - kontynuował.
Poruszył też kwestie bezpieczeństwa: „Opozycja twierdzi, że inwestycje w polską armię służą Berlinowi. Nieprawda. To nie na Berlin we wrześniu wyleciały rosyjskie drony, ale na Lublin i Zamość” - mówił. „Czy wszystkie 19 krajów, które sięgają po środki programu, w tym Francja, Finlandia i bliskie wam Węgry, naprawdę chcą zostać koloniami Berlina? Muszą być jakieś granice obsesji. Te inwestycje to najbardziej racjonalna odpowiedź na apele Waszyngtonu i powinna być rozumiana po obu stronach Atlantyku. Nie szukajmy wrogów tam, gdzie ich nie ma”.
Na koniec nie zabrakło metafory. „Świat gna do przodu jak pendolino” - powiedział Sikorski. „Nikomu nie przychodzi do głowy stawać na jednej nodze”.
„Mniej sekciarstwa, więcej współpracy" - zaapelował na koniec Sikorski.