Izraelski gabinet bezpieczeństwa zatwierdził plan przejęcia kontroli nad miastem Gaza, największym skupiskiem ludności w Strefie Gazy. Decyzja spotkała się z krytyką światowych przywódców oraz opozycji w Izraelu.
Światowi przywódcy skrytykowali w piątek decyzję Izraela o przejęciu kontroli nad miastem Gaza, ostrzegając, że nie zakończy to wojny z Hamasem, oraz może pogłębić kryzys humanitarny w Strefie Gazy.
Rozmowy dotyczące ewentualnego rozejmu między Hamasem a Izraelem załamały się w zeszłym miesiącu. Premier Netanjahu w tym tygodniu odbył szereg spotkań z politykami i przedstawicielami wojska na temat dalszych planów Jerozolimy w Gazie.
W czwartek, w wywiadzie dla stacji Fox News, Netanjahu zapowiedział, że Izrael zamierza przejąć pełną kontrolę nad Strefą Gazy. Zaznaczył jednak, że Jerozolima nie ma zamiaru na stałe okupować Gazy.
Ostatecznie, zatwierdzony w piątek przez gabinet bezpieczeństwa plan zakłada przejęcie kontroli nad miastem Gaza – największym skupiskiem ludności w Gazie.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zdecydowanie potępił decyzję Izraela, nazywając ją błędną i wzywając do jej przemyślenia.
"To działanie nie przyczyni się do zakończenia konfliktu ani nie pomoże w uwolnieniu zakładników. Przyniesie jedynie kolejny rozlew krwi" – powiedział brytyjski premier. "Potrzebujemy zawieszenia broni, zwiększenia pomocy humanitarnej, uwolnienia wszystkich zakładników przez Hamas oraz wynegocjowanego rozwiązania".
Starmer podkreślił również, że Hamas "nie może odgrywać żadnej roli w przyszłości Gazy i musi się wycofać oraz rozbroić".
Minister spraw zagranicznych Finlandii Elina Valtonen podzieliła te obawy, oświadczając, że jest "głęboko zaniepokojona" pogarszającą się sytuacją humanitarną w Gazie. "Mamy nadzieję na natychmiastowe zawieszenie broni w Strefie Gazy i natychmiastowe uwolnienie izraelskich zakładników" – powiedziała.
Szefowa australijskiego MSZ Penny Wong wezwała Izrael do wycofania się z planów, ostrzegając, że "trwałe przymusowe przesiedlenia stanowią naruszenie prawa międzynarodowego".
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział w tym tygodniu, że decyzja "należy tak naprawdę do Izraela" i obwinił Hamas za brak postępów w negocjacjach. "Tak naprawdę nie chcieli zawrzeć porozumienia" – stwierdził.
Wysoki komisarz ONZ ds. praw człowieka Volker Türk ostro skrytykował plan Jerozolimy, stwierdzając, że musi on zostać wstrzymany.
"Jest on sprzeczny z orzeczeniem Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, które nakazuje Izraelowi jak najszybsze zakończenie okupacji, realizację uzgodnionego rozwiązania dwupaństwowego oraz poszanowanie prawa Palestyńczyków do samostanowienia" – dodał.
Reakcje w Izraelu są podzielone
Plan uzyskał poparcie skrajnie prawicowych ministrów w koalicyjnym rządzie Netanjahu, jednak nie brakuje także głosów sprzeciwu.
Lider opozycji Yair Lapid ostro skrytykował rządowy plan, podkreślając, że jest on sprzeczny z zaleceniami dowództwa wojskowego. "Plan jest całkowicie sprzeczny ze stanowiskiem armii i resortu obrony, nie uwzględniając wypalenia i zmęczenia żołnierzy" – powiedział.
Szef Sztabu Generalnego izraelskiej armii, Eyal Zamir, ostrzegł w czwartek, że realizacja planu może zagrozić życiu zakładników oraz doprowadzić do uwięzienia izraelskich sił w Gazie.
Jeszcze przed czwartkową sesją gabinetu bezpieczeństwa premier Netanjahu zaprzeczył, jakoby Izrael miał zamiar na stałe okupować Strefę Gazy.
"Nie chcemy jej zatrzymać. Chcemy stworzyć strefę bezpieczeństwa" – powiedział Netanjahu w rozmowie z Fox News. Dodał, że Izrael rozważa przekazanie kontroli nad Gazą koalicji państw arabskich, które miałyby zarządzać tym terytorium.
Tymczasem organizacje humanitarne wciąż ostrzegają przed narastającą katastrofą humanitarną w Gazie, gdzie każdego dnia pogłębia się głód.
Wojna Izraela z Hamasem doprowadziła do wysiedlenia niemal całej populacji Gazy, zniszczenia ponad 60% budynków i infrastruktury oraz postawiła większość z 2 milionów mieszkańców na skraju głodu.