Patrick Stewart, jeden z najbardziej rozpoznawalnych aktorów swojego pokolenia, nie żyje. Gwiazdor „Star Treka” i „X-Menów”, który przez dekady zachwycał widzów także na scenie, zmarł w Los Angeles w wieku 86 lat.
Patrick Stewart zmarł w środę w swoim domu w Los Angeles. Jak przekazano w komunikacie odszedł „pod troskliwą opieką ukochanej żony Sunny, po krótkiej i dotkliwej walce z chorobą Alzheimera i otępieniem z ciałami Lewy’ego”. W ostatnich chwilach towarzyszyli mu najbliżsi - rodzina i przyjaciele.
Największą popularność przyniosły mu role profesora Charlesa Xaviera w filmach z serii „X-Men” oraz kapitana Jean-Luca Picarda w serialu i filmach „Star Trek: Następne pokolenie”.
Jednak znaczną część swojej kariery Stewart poświęcił teatrowi.
Na scenie wcielał się w niezwykle różnorodne postacie - od Klaudiusza po Makbeta. Wielokrotnie występował także w jednoosobowej adaptacji „Opowieści wigilijnej”.
Wraz ze swoim wieloletnim przyjacielem Ianem McKellenem pojawiał się również w inscenizacjach „No Man’s Land” Harolda Pintera oraz „Czekając na Godota” Samuela Becketta, wystawianych zarówno na West Endzie, jak i na Broadwayu.
Często występował w jednoosobowej inscenizacji „Opowieści wigilijnej”, a także grał na West Endzie i na Broadwayu w sztukach Harolda Pintera „Ziemia niczyja” oraz Samuela Becketta „Czekając na Godota” w repertuarze wraz ze swoim przyjacielem Ianem McKellenem.
„Był człowiekiem, który nosił serce na dłoni, co czyniło go kimś, na kim można było polegać, kogo można było podziwiać, a w moim przypadku – kochać” – napisał McKellen w mediach społecznościowych.
Zdobył trzy nagrody Oliviera, w tym jedną za rolę Klaudiusza w „Hamlecie” u boku Davida Tennanta. Miał też na koncie nagrodę Grammy – w 1996 roku za najlepszy album słowny za nagranie „Piotruś i wilk”.
Niektóre z najlepszych recenzji w swojej karierze zebrał, gdy w końcu po raz pierwszy zmierzył się z rolą Makbeta. Spektakl w reżyserii Ruperta Goolda miał swoją premierę w maju 2007 roku w angielskim Chichester Festival Theatre, następnie trafił do londyńskiego West Endu, a potem do Brooklyn Academy of Music, by w 2008 roku przenieść się na Broadway.
Występ Stewarta przyniósł mu jedyną w karierze nominację do nagrody Tony. Londyński „The Times” napisał, że jego Makbet był „fascynującym połączeniem kruchości, żądzy, egoizmu i ponurego humoru”.
„Czekałem prawie 50 lat” – powiedział Stewart agencji Associated Press w 2008 roku. „Nauczyłem się tej roli, gdy miałem 14 lat. Zapamiętałem wszystkie monologi tylko dlatego, że uważałem je za wspaniałe. I utkwiły mi w pamięci, więc nie musiałem uczyć się tych fragmentów sztuki, co jest prawdziwym błogosławieństwem, ponieważ nauka tekstu stała się obecnie jedyną zmorą tej pracy”.
Jego uwielbienie dla Szekspira bardzo mu się przydało, gdy zaczął wcielać się w postać Jeana-Luca Picarda, dowódcy statku kosmicznego z XXIV wieku.
„W sposobie, w jaki mówią i zachowują się, jest pewna formalność, która przypomina mi liczne sytuacje szekspirowskie, w których brałem udział na scenie. Zdałem sobie sprawę, że powinienem grać Jeana-Luca tak, jakby był postacią z »Henryka IV«, który opowiada o odważnych mężczyznach” – napisał Stewart w swoich wspomnieniach.
Serial „Star Trek: Next generation” zapewnił mu większą rozpoznawalność, co zaowocowało kolejnymi rolami, m.in. w filmach „Teoria spisku” i „L.A. Story”, a także na Broadwayu, gdzie zagrał w sztukach „Burza”, „Dozorca” oraz „Życie w teatrze” Davida Mameta. W czerwcu 2010 roku otrzymał tytuł szlachecki od królowej Elżbiety II. Stewart był również ambasadorem Międzynarodowego Komitetu Ratunkowego.
Stewart zmarł zaledwie kilka dni po Walterze Koenigu, również ikonie „Star Treka”, który w latach 1966–1969 wcielał się w postać Pavela Chekova w oryginalnym serialu telewizyjnym NBC.
„To był naprawdę przejmujący tydzień” – napisał na Instagramie William Shatner, który w serii wcielił się w rolę kapitana Jamesa T. Kirka.
„Sir Patrick Stewart był przyjacielem, kolegą i wspaniałym aktorem. Od sceny teatralnej po mostek Enterprise – we wszystko, co robił, wnosił inteligencję, wdzięk i głębokie poczucie człowieczeństwa”.