Śledź nas
Reklama

Wysłannik Trumpa Witkoff spotka się z Zełenskim w Oslo przed rozmowami z Putinem w Moskwie

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski (w środku), wysłannicy prezydenta USA Donalda Trumpa Jared Kushner (po prawej) i Steve Witkoff pozują w Kijowie 6 września 2026 r.
Wołodymyr Zełenski (w środku) oraz wysłannicy prezydenta USA Donalda Trumpa, Jared Kushner (z prawej) i Steve Witkoff, pozują do zdjęcia w Kijowie, 6 września 2026 r. -  Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Sasha Vakulina
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Najnowsza ofensywa dyplomatyczna toczy się w cieniu sporu Kijowa z Waszyngtonem. USA naciskają na Ukrainę, by przerwała ataki na rosyjską infrastrukturę naftową, a Kijów zmaga się z opóźnieniami dostaw systemów Patriot oraz ograniczeniami wymiany danych wywiadowczych i łączności satelitarnej.

Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff ma we wtorek w Oslo spotkać się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, na zaproszenie Norwegii i Finlandii, w ramach odnowionych wysiłków dyplomatycznych na rzecz zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

REKLAMA
REKLAMA

Z Norwegii Witkoff ma udać się do Moskwy na rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem – podają media.

Spotkanie w Oslo ma zgromadzić Zełenskiego, prezydenta Finlandii Alexandra Stubba i premiera Norwegii Jonasa Gahra Støre, a także Witkoffa. Zdalnie ma dołączyć Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa.

W oświadczeniu wydanym we wtorek Støre potwierdził, że Kijów wyraźnie zabiegał o udział dwóch amerykańskich wysłanników, określając spotkanie jako okazję do nadania wysiłkom dyplomatycznym na rzecz zakończenia wojny bardziej konstrukcyjnego charakteru.

„Dotychczasowe działania dyplomatyczne toczyły się w kilku krajach, a Norwegia i Finlandia są zadowolone, że mogą kontynuować tę pracę” – powiedział Støre.

„Celem jest skierowanie wysiłków dyplomatycznych na bardziej konstrukcyjną drogę”.

Udział w rozmowach mają wziąć także przedstawiciele państw E4 – Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Polski – a także Unii Europejskiej i NATO.

Władimir Putin wita wysłanników prezydenta USA Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera przed rozmowami w Moskwie, 5 września 2026 roku.
Władimir Putin wita wysłanników prezydenta USA Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera przed rozmowami w Moskwie, 5 września 2026 roku. AP Photo

Spodziewany udział Polski następuje po tym, jak Warszawa została pominięta we wcześniejszych negocjacjach z udziałem Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Premier Polski Donald Tusk krytykował wykluczenie swojego kraju. Podkreślał, że Polska musi mieć głos w decyzjach dotyczących przyszłości Ukrainy.

Komisja Europejska potwierdziła Euronews, że została zaproszona przez Ukrainę do udziału w rozmowach w Oslo, ale nie sprecyzowała, kto będzie reprezentował Brukselę.

Planowane spotkanie Witkoffa z Putinem ma dotyczyć również możliwego uwolnienia Stephena Hubbarda, 74-letniego obywatela USA zatrzymanego przez Rosję w 2022 roku i skazanego na niemal siedem lat więzienia za rzekome walczenie jako najemnik po stronie Ukrainy.

Relacje USA–Ukraina pod presją

Rozmowy odbywają się w szczególnie trudnym momencie dla relacji Kijowa z Waszyngtonem. Administracja Donalda Trumpa naciska na Ukrainę, by wstrzymała ataki na rosyjską infrastrukturę naftową, a jednocześnie narastają wątpliwości wokół dostaw pilnie potrzebnych amerykańskich systemów obrony powietrznej.

Spotkanie w Oslo jest kontynuacją niedzielnej rozmowy telefonicznej Zełenskiego z Witkoffem i Kushnerem, podczas której omawiano możliwe dalsze kroki na drodze do zakończenia wojny.

Zełenski powiedział w weekend w rozmowie z Bloombergiem, że zaproponował zawieszenie ukraińskich ataków na rosyjskie instalacje naftowe w zamian za dodatkowe amerykańskie pociski przechwytujące systemu Patriot, których Ukraina pilnie potrzebuje, by bronić się przed rosyjskimi atakami rakietami balistycznymi.

W odrębnej rozmowie z sekretarzem stanu USA Marco Rubio we wtorkowy poranek prezydent Ukrainy poruszył trzy palące kwestie: pociski przechwytujące rakiety balistyczne, systemy wczesnego ostrzegania oraz ograniczenia dotyczące łączności satelitarnej Starlink/Starshield.

„Po pierwsze, pociski przechwytujące rakiety balistyczne, które są potrzebne, aby chronić życie. Po drugie, wczesne ostrzeganie przed rosyjskimi atakami rakietami balistycznymi, które ma kluczowe znaczenie. Po trzecie, sytuacja ze Starlink/Starshield, którą trzeba przywrócić” – napisał Zełenski na platformie X.

Te obawy pojawiają się w związku z doniesieniami, że Waszyngton opóźnia przekazanie znacznej partii pocisków przechwytujących systemu Patriot, za które zapłacili już europejscy sojusznicy Ukrainy, a sekretarz obrony USA Pete Hegseth wciąż nie zatwierdził ich transferu.

Przedstawiciele władz Ukrainy obawiają się, że opóźnienie ma podłoże polityczne i ma wywrzeć presję na Kijów. Z kolei przedstawiciele NATO utrzymują, że dostawy finansowane przez sojuszników trwają, a jeden z urzędników rządu USA zakwestionował te zarzuty.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Ukraina: pierwszy transport rannego z frontu dronem

Wojna w Ukrainie. Putin chce szczytu ws. Ukrainy z Trumpem i Xi, odmawia rozmów z Zełenskim

Wojna w Ukrainie. Marco Rubio: nie było przerwy we współpracy wywiadowczej USA z Ukrainą