Tysiące osób protestują w Tiranie przeciwko korupcji i rządom Ediego Ramy. Premier przekonuje, że za niepokojami stoi "wojna hybrydowa".
Premier Albanii Edi Rama oświadczył, że za niepokojami w kraju stoi "wojna hybrydowa".
Jego wypowiedź padła po tygodniu gwałtownych antyrządowych demonstracji w Tiranie.
Od wtorku dochodziło do licznych starć demonstrantów z policją. Protesty, trwające od miesięcy przybrały na sile.
Ich uczestnicy domagają się poprawy warunków na uczelniach, wyrażają oburzenie korupcją i ponownie wzywają Ramę do ustąpienia.
W demonstracjach uczestniczyły tysiące osób. Policja wielokrotnie używała armatek wodnych, gazu łzawiącego i gumowych kul, by rozproszyć tłumy atakujące budynki rządowe i niszczące sklepy w różnych częściach stolicy.
Protestujący odpowiadali, rzucając w funkcjonariuszy kamieniami, koktajlami Mołotowa i fajerwerkami.
Według władz w starciach rannych zostało około 300 osób. Ponad połowę poszkodowanych stanowili policjanci.
We wtorek Rama ponowił wcześniejsze oskarżenia, wskazując na udział "zagranicznych aktorów" w podsycaniu przemocy.
W przeszłości zarzucał Rosji i Iranowi szerzenie dezinformacji w internecie.
"To zostało już dostrzeżone i staje się poważnym problemem w całej Europie" - powiedział premier w oświadczeniu transmitowanym na żywo podczas wizyty w ministerstwie edukacji.
"To wojna hybrydowa, która zyskuje na sile właśnie dlatego, że wyrasta z realnych krzywd, a nie z fantazji" - dodał.
Wskazał przy tym na rosnące koszty życia, trudności z dostępem do mieszkań i obawy o przyszłość.
Rama zasugerował również możliwość wprowadzenia zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia.
Zapowiedział także zmiany dotyczące granicy wieku odpowiedzialności karnej.
W protestach od początku uczestniczą nie tylko studenci, lecz także uczniowie szkół średnich. Władze i policja regularnie potępiają udział nieletnich w aktach przemocy.
We wtorek rano setki wykładowców akademickich przemaszerowały ulicami Tirany w geście solidarności z protestującymi.
Jak relacjonował reporter AFP uczestnicy marszu potępili przemoc policji wobec studentów. Nieśli transparent z hasłem "Stop przemocy wobec studentów" i domagali się dymisji Ramy.
Tygodniowe demonstracje doprowadziły do poważnych uszkodzeń kilku budynków rządowych.
Jednym z głównych celów protestujących pozostaje gmach ministerstwa edukacji.
Antyrządowe protesty w Albanii rozpoczęły się od sprzeciwu wobec kontrowersyjnej inwestycji turystycznej na obszarze objętym ochroną środowiskową.
Projekt jest powiązany z rodziną prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa.
Sprzeciw wobec budowy przerodził się jednak w szerszy ruch przeciwko korupcji. Demonstranci nadal domagają się ustąpienia premiera.