Rurociąg "Adria" przez Chorwację jest najbardziej realną alternatywą dla dostarczania ropy naftowej na Węgry i Słowację, podczas gdy "Przyjaźń" jest naprawiana, jak poinformowała Komisja Europejska w środę po spotkaniu ekspertów.
Komisja Europejska zwróciła się do Ukrainy o przyspieszenie prac naprawczych nad ropociągiem "Przyjaźń" w celu zażegnania kryzysu wywołanego podwójnym wetem Węgier, które sparaliżowało pożyczkę dla Kijowa w wysokości 90 miliardów euro i nową rundę sankcji wobec Rosji.
Jednocześnie rurociąg "Adria", znany również jako JANAF, który zaczyna się w Chorwacji i łączy kilka krajów Europy Środkowej, stał się najbardziej realną alternatywą, aby zapewnić Węgrom i Słowacji dalsze dostawy ropy.
"Jako strategiczny węzeł energetyczny Unii Europejskiej i jedyna bezpieczna trasa dostaw ropy naftowej dla Europy Środkowej, JANAF jest przygotowany do zaspokojenia pełnego rocznego zapotrzebowania rafinerii na Słowacji i Węgrzech"- przekazał operatorw środę.
Podobny wniosek wysnuto w Brukseli po spotkaniu ekspertów technicznych ze wszystkich państw członkowskich, zwołanym specjalnie w celu rozwiązania sporu o "Przyjaźń".
Rurociąg z czasów radzieckich został poważnie uszkodzony 27 stycznia w wyniku ataku przypisywanego Rosji. W zeszłym tygodniu zarówno Węgry, jak i Słowacja, które otrzymują rosyjską ropę przez Przyjaźń dzięki bezterminowemu zwolnieniu z sankcji, oskarżyły Ukrainę o "szantaż" w związku z przerwaniem dostaw. Budapeszt posunął się dalej, ogłaszając podwójne weto.
Od tego czasu oba kraje śródlądowe uwolniły swoje awaryjne zapasy ropy, które zgodnie z prawem Unii Europejskiej mają pokryć co najmniej 90 dni importu netto.
"Na tym etapie nie ma bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw do Unii Europejskiej" - poinformował rzecznik Komisji w środę po spotkaniu ekspertów.
"Istnieje alternatywny szlak dostaw, z którego mogą korzystać Węgry i Słowacja, a jest nim rurociąg 'Adria' z Chorwacji. Chorwacja potwierdziła na spotkaniu, że nierosyjska ropa naftowa jest transportowana rurociągiem 'Adria' na Węgry i Słowację" - dodał.
Chociaż rurociąg "Adria" ma wystarczającą przepustowość, aby zaspokoić roczne potrzeby naftowe Węgier (5,75 mln ton) i Słowacji (4,66 mln ton rocznie), oba kraje nalegały na prawo do otrzymywania znacznie tańszej rosyjskiej ropy naftowej, którą zakontraktowały za pośrednictwem rurociągu "Przyjaźń".
Według Komisji, Chorwacja bada możliwość "czy może zgodnie z prawem przyjmować rosyjską ropę w swoim porcie, zarówno w ramach sankcji Unii Europejskiej, jak i USA", ale żadna decyzja w tym kierunku nie została jeszcze podjęta.
Jak dodał rzecznik Komisji, "W ostatecznym rozrachunku liczy się to, że ropa naftowa może być dostarczana na Węgry i Słowację, aby zaspokoić ich potrzeby. A jeśli uda nam się znaleźć alternatywę dla rosyjskiej ropy, tym lepiej, a wtedy nie będziemy mieli problemu z sankcjami".
Niejasny harmonogram
Spór o rurociąg "Przyjaźń" i węgierskie weto w dużej mierze przyćmiły wtorkową wizytę przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen w Kijowie z okazji czwartej rocznicy rozpoczęcia przez Rosję pełnej inwazji na Ukrainę.
Oczekiwano, że Von der Leyen ogłosi ostateczne zatwierdzenie pożyczki w wysokości 90 mld euro i 20. pakietu sankcji. Ostatecznie nie zrobiła ani jednego, ani drugiego.
"Rosyjskie ataki na rurociąg 'Przyjaźń' miały bezpośredni wpływ na europejskie bezpieczeństwo energetyczne" - powiedziała przewodnicząca Komisji. "Prosimy o przyspieszenie naprawy rurociągu 'Przyjaźń' po rosyjskich atakach".
Przemawiając u jej boku, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie zobowiązał się do określenia harmonogramu napraw. Zamiast tego ostrzegł przed ryzykiem w terenie.
"Kiedy remontujesz, Rosja znów atakuje" - powiedział Zełenski.
"Wiesz, jak Rosja wykorzystuje te ataki na naszą krytyczną infrastrukturę cywilną. I dlatego ludzie zostali ranni. Więc po co? Po co remontować? Aby stracić [więcej] ludzi? Myślę, że to bardzo duża cena. To wszystko" - dodał.
Ukraina nie wzięła udziału w środowym spotkaniu, ale przedstawiła dokument, z którym zapoznał się Euronews, w którym stwierdzono, że "aktywnie prowadzi prace naprawcze i konserwatorskie".
"Środki bezpieczeństwa i stabilizacji są kontynuowane w obliczu codziennego zagrożenia nowymi atakami rakietowymi" - czytamy w dokumencie. "Strona ukraińska jest zainteresowana jak najszybszym przywróceniem tranzytu w dostępnych ramach prawnych".
W dokumencie potępiono również "niedopuszczalność ultimatum i presji politycznej" ze strony Węgier i Słowacji, które "grają na korzyść agresora".
W zeszłym tygodniu Budapeszt i Bratysława ogłosiły wstrzymanie eksportu oleju napędowego do Ukrainy. Bratysława oświadczyła również, że odetnie awaryjne dostawy energii elektrycznej.
W środę premier Węgier Viktor Orbán powiedział, że rozmieści żołnierzy w celu ochrony infrastruktury naftowej i ustanowi strefę zakazu lotów dronów w pobliżu granicy z Ukrainą.
"To bezprecedensowe zamknięcie ma raczej przyczyny polityczne niż techniczne" - powiedział Orbán w mediach społecznościowych. "Węgry nie mogą być szantażowane".
Starcie to postawiło Brukselę w wyjątkowo skomplikowanej sytuacji.
Z jednej strony, Komisja jest zobowiązana do ochrony bezpieczeństwa energetycznego wszystkich państw członkowskich. Z drugiej strony jest zdeterminowana, aby szybko udzielić Ukrainie pożyczki w wysokości 90 miliardów eurouzgodnionej przez unijnych przywódców w grudniu.
Nową warstwę dramatyzmu dodają przygotowania do wyborów parlamentarnych na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia, a w których Orbán wypada w sondażach sporo gorzej niż przeciwnicy. Sprzeciw wobec Kijowa i Brukseli jest głównym tematem kampanii Orbána.
Urzędnicy Unii Europejskiej wyrazili współczucie dla trudnej sytuacji Ukrainy w obliczu ciągłych rosyjskich bombardowań i ujemnych temperatur, co uniemożliwia krajowi zobowiązanie się do terminowej spłaty reparacji, mając jednocześnie nadzieję, że poza publicznymi oświadczeniami zwycięży pragmatyzm, aby zapewnić naprawę rurociągu i odblokowanie pożyczki.
Kijów potrzebuje nowego zastrzyku pomocy zagranicznej już w kwietniu.