Ostatnie pokolenie, grupa aktywistów, która swoje korzenie ma w Niemczech, kończy swoją działalność w Polsce. Po ponad dwóch latach, kontrowersyjni działacze tłumaczą, że ich postulaty zostały zrealizowane. Dodają, że to nie koniec ich walki, ponieważ nadal zmagają się z dużymi problemami sądowymi.
Ostatnie Pokolenie to grupa aktywistów, które została założona i zapoczątkowana w Niemczech, a w Polsce swoją działalność rozpoczęła w lutym 2024 roku. Organizowali liczne protesty i dokonywali aktów wandalizmu, aby uświadomić społeczeństwu konsekwencje braku troski o planetę. Ich działania, takie jak blokowanie głównych ulic czy wylewanie farby na słynne obrazy i pomniki, choć bez użycia przemocy, wzbudzały jednak ogromne kontrowersje i oburzenie. W Warszawie została oblana Syrenka Warszawska a w Gdańsku brama Stoczni Gdańskiej, wraz z tablicą z postulatami Solidarności.
Ostatnie Pokolenie. "Chowamy klej do kieszeni"
17 kwietnia na swojej stronie Ostatnie Pokolenie wydało oświadczenie, w którym tłumaczą, że osiągnęli swój planowany sukces. Opisują, że ich postulaty częściowo trafiły do nowej ustawy w Sejmie. Wspominają, że miliony złotych zostaną przeznaczone na inwestycje na kolei, a Ministerstwo Infrastruktury chce utworzenia ogólnego biletu na cały transport publiczny dla wszystkich mieszkańców Polski.
Przypomnijmy, że aktywiści Ostatniego Pokolenia w dniach 26-30 września zeszłego roku, zamieszkiwali w namiotach pod gmachem Sejmu RP, po tym jak z inicjatywy Klubu Parlamentarnego Lewicy do Sejmu trafił projekt ustawy o odbudowie polskiej kolei i transportu autobusowego oraz o ratowaniu miejsc pracy na kolei towarowej. Aktywiści wycofali się dopiero, gdy projekt trafił do Biura Legislacyjnego i Biura Analiz oraz Oceny Skutków Regulacji Sejmu.
Ostatnie pokolenie nadal boryka się z problemami sądowymi
Aktywiści tłumaczą, że pomimo sukcesu, który osiągnęli nadal toczone są przeciw nim sprawy sądowe. Np. Julia P. i Marianna J. zostały nałożone ograniczeniem wolności na czas 6 miesięcy oraz grzywnami sięgającymi ponad 30 tys. złotych, po tym jak oblały zabytkową syrenkę na Warszawskim Powiślu. “Za mówienie prawdy o katastrofie klimatycznej, za postulowanie o sprawiedliwość społeczną, osoby mierzą się z grzywnami, które sięgają setek tysięcy złotych. Niektórym grozi nawet utrata wolności. Będziemy solidarnie z osobami, które mierzą się z represjami. Będziemy również wspomagać w kupowaniu żywności, te osoby, którym po opłaceniu kar na koncie nie zostanie prawie nic” - dodają. Nawiązują do wpłacania pieniędzy na rzecz Funduszu Solidarnościowego, żeby włączyć się w pomoc dla aktywistów.
"Koniec Ostatniego Pokolenia nie oznacza końca oporu"
Aktywiści i tak nawiązują, że nie ma już odwrotu od zapaści klimatycznej, a klęski żywiołowe stanowią dla ludzi duże niebezpieczeństwo. Winią za to elity polityczne, wyliczając im łamanie praw człowieka czy rozpoczynanie wojen, na których elity zarabiają, a ludzkość uzależniają od paliw kopalnych. Zapewniają, że to nie jest koniec. Zapowiadają powrót, ale w innych odsłonach, bo udowodnili, że opór jest skuteczny. Ostatnie Pokolenia wspomina, że to jest ich czas na przemyślenia, aby przygotować się na działania w "coraz bardziej niestabilnym świecie".