Zełenski ponownie apeluje o członkostwo Ukrainy w NATO. Podkreśla, że jego kraj udowodnił swoją wiarygodność jako partner Sojuszu, a dołączenie do NATO byłoby „naturalną konsekwencją” jego roli w europejskim bezpieczeństwie.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stwierdził, że jego kraj powinien zostać członkiem NATO, ponieważ dysponuje już jednymi z najbardziej zaawansowanych zdolności bojowych w Europie.
Podczas wystąpienia na Forum Przemysłu Obronnego szczytu NATO w Ankarze podkreślił, że Ukraina nie jest już państwem, które wyłącznie korzysta z gwarancji bezpieczeństwa zapewnianych przez innych. Dziś sama przyczynia się do jego utrzymania.
Zdaniem Zełenskiego szybkie wdrażanie i rozwój nowych technologii sprawiły, że ukraińska armia stała się dla Europy „źródłem wyjątkowych zdolności obronnych”.
„Czy naprawdę uważacie, że właściwe byłoby pozostawienie poza NATO kraju i narodu posiadającego takie zdolności obronne?” – pytał. „Skoro już dysponujemy tymi możliwościami, skoro Ukraińcy potrafią prowadzić działania wojenne na takim poziomie, logiczne jest, aby stały się one częścią wspólnego systemu obrony Sojuszu. Wzmocniłoby to nas wszystkich” - dodał.
Ukraiński przywódca zaznaczył również, że członkostwo Ukrainy w NATO zwiększyłoby zdolność Sojuszu do odstraszania Rosji.
Prezydent USA Donald Trump wcześniej wykluczał możliwość przyjęcia Ukrainy do NATO, a przez pewien czas Kijów wydawał się odkładać tę kwestię na dalszy plan. Jednak wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem miała wpłynąć na zmianę postrzegania roli Ukrainy - z państwa znajdującego się na pierwszej linii zagrożenia stała się ona jednym z liderów w dziedzinie nowoczesnej obrony.
Ukraina znalazła się w centrum wojskowych innowacji, szczególnie w obszarze technologii dronowych, gdy państwa Zatoki Perskiej zaczęły poszukiwać zaawansowanych rozwiązań umożliwiających przechwytywanie irańskich ataków.
Choć doświadczenie Ukrainy w zwalczaniu bezzałogowych systemów bojowych jest dziś szeroko doceniane, Zełenski podkreślił, że ukraińskie siły zbrojne dysponują również innymi zdolnościami - w tym możliwością prowadzenia uderzeń na średnim i dalekim dystansie.
„Całkowicie zniszczyliśmy samo pojęcie strategicznego zaplecza Rosji” – powiedział Zełenski w Ankarze. Jak zaznaczył, przez lata Moskwa była przekonana, że jej przewaga terytorialna pozwala bezpiecznie chronić przemysł zbrojeniowy i prowadzić wojnę w przekonaniu, że jej zaplecze pozostanie poza zasięgiem przeciwnika.
„Ukraińskie drony przełamały rosyjskie systemy obrony i uderzyły w rosyjską rafinerię ropy naftowej na Syberii” – mówił prezydent.
W poniedziałek ukraińskie siły przeprowadziły atak dronów na rafinerię w Omsku - jeden z najważniejszych zakładów paliwowych w Rosji, położony ponad 2500 kilometrów od granicy rosyjsko-ukraińskiej.
„To nie jest wyjątek. To nowa rzeczywistość. W Rosji nie ma już dużej rafinerii, która nie zostałaby zaatakowana przez Ukrainę” – podkreślił Zełenski.
Prezydent Ukrainy zwrócił uwagę, że obecnie jedynym kluczowym obszarem, w którym Ukraina i Europa nadal nie posiadają wystarczających możliwości, pozostaje obrona powietrzna przed pociskami balistycznymi. Jego zdaniem obecne zdolności produkcyjne państw zachodnich są niewystarczające wobec skali ataków obserwowanych zarówno na Ukrainie, jak i w konfliktach na Bliskim Wschodzie.
„Ci, którzy bronią życia, potrzebują większej liczby systemów Patriot” – powiedział, odnosząc się do amerykańskich zestawów obrony powietrznej. Jednocześnie zaapelował do Europy o szybkie opracowanie własnych, produkowanych na dużą skalę rozwiązań w tej dziedzinie.
Zełenski ma w środę ponownie zwrócić się w Ankarze do Donalda Trumpa z prośbą o udostępnienie Ukrainie licencji na produkcję pocisków przechwytujących do systemów Patriot.