7 maja minął termin wdrożenia unijnej dyrektywy anty-SLAPP, chroniącej dziennikarzy, aktywistów i naukowców przed nękaniem pozwami. W dniu upływu terminu dyrektywę wdrożyło 8 krajów, ale Polski nie było wśród nich. W zeszły piątek, po apelach mediów i organizacji, ustawę przyjęto w Sejmie.
Polska znajduje się dziś wśród państw z największą liczbą spraw typu SLAPP w Europie. Strategic Lawsuit Against Public Participation, czyli strategiczne pozwy przeciwko udziałowi społecznemu, mają zniechęcać dziennikarzy i aktywistów do krytyki — głównie władzy i osób publicznych — poprzez wywoływanie efektu mrożącego.
Przykładów z Polski i Europy nie brakuje. W ostatnich dniach szerokim echem odbiła się m.in. decyzja sądu o zablokowaniu publikacji artykułu Onetu opisującego zachowania reżyserki Joanna Kos-Krauze wobec współpracowników. Krytykę wywołały też pozwy związane z zadawaniem pytań prasowych — m.in. wobec dziennikarza „Obserwatora Nadodrzańskiego” Rafała Remonta oraz Mateusza Teski z „Magazynu Anity Gargas”.
15 maja, ponad tydzień po terminie wdrożenia dyrektywy anty-SLAPP, Sejm przyjął ustawę z poprawkami. W tekście nie wykreślono jednak art. 212 Kodeksu karnego, czego domagały się organizacje praw człowieka i środowiska dziennikarskie.
Ustawa anty-SLAPP: „Chronimy debatę publiczną przed uciszeniem”
7 maja 57 organizacji podpisało apel o zmiany w rządowym projekcie ustawy anty-SLAPP, przyjętym przez Radę Ministrów 28 kwietnia. Dziennikarze i aktywiści krytykowali przede wszystkim brak odwrócenia ciężaru dowodu — ofiara SLAPP musiałaby sama wykazać legalność swoich działań — oraz brak możliwości uzyskania odszkodowania. Najwięcej kontrowersji budził jednak „niesławny art. 212 KK” dotyczący zniesławienia, wykorzystywany w wielu sprawach przeciw mediom.
Ostatecznie kształt ustawy częściowo zmieniono. W przepisach przyjętych 15 maja znalazły się wytyczne dotyczące rozpoznawania SLAPP-ów oraz możliwość żądania od powoda zabezpieczenia finansowego na pokrycie kosztów procesu, jeśli pozew okaże się bezzasadny. Ustawa przewiduje też grzywnę za bezzasadny pozew — nawet do 480 tysięcy złotych (ponad 11 tysięcy euro), jak podaje Press.pl.
Z ustawy nie usunięto jednak art. 212 KK, co oznacza, że nadal możliwe będzie wszczynanie postępowań karnych przeciw redakcjom w sprawach o potencjalne zniesławienie.
Czy ustawa ochroni dziennikarzy?
Jak ocenia w rozmowie z Press.pl Jakub Kudła, head of media legal w Ringier Axel Springer Polska, nowa ustawa może nie przynieść większych zmian.
„Pojęcie oczywistej bezzasadności pozwu istnieje od lat w polskim prawie, ale sądy bardzo niechętnie decydują się na uznanie pozwu za bezzasadny w obawie, że sąd drugiej instancji zarzuci im brak przeprowadzenia postępowania dowodowego” — mówił portalowi.
Jego zdaniem najbogatszych powodów nie odstraszą także wysokie grzywny za bezzasadne pozwy. Skuteczniejsze mogłoby być np. ograniczenie wysokości możliwego zadośćuczynienia.
„Mimo uchwalenia ustawy anty-SLAPP grupa zamożnych podmiotów będzie mogła nadal składać pozwy typu SLAPP z żądaniem gigantycznych kwot zadośćuczynienia za rzekome naruszenie dóbr osobistych oraz prywatne akty oskarżenia godzące w dziennikarzy, za które grozi odpowiedzialność karna” — podkreśla.
Ustawa została podpisana niemal jednomyślnie – „za” głosowało 359 posłów, w tym większość posłów Prawa i Sprawiedliwości. Od głosu wstrzymało się 59 osób, a przeciw zagłosowało 23 posłów – wszyscy głosujący z Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej( łącznie 16 osób), 2 osoby z PiS, 4 z konserwatywnej partii Demokracja i jeden poseł niezrzeszony.
Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta Karol Nawrockiego, który może ją zawetować.
SLAPP-y od lat budzą kontrowersje, szczególnie w sprawach wszczynanych jeszcze przed publikacją materiału — np. po zadaniu pytań prasowych. Art. 11 prawa prasowego gwarantuje dziennikarzom dostęp do informacji, a odmowa ich udzielenia przez instytucje lub osoby publiczne jest możliwa jedynie w przypadku tajemnicy chronionej prawem.
W sprawach przeciw dziennikarzom powodowie powołują się zwykle na art. 212 KK dotyczący zniesławienia lub art. 23 i 24 KC odnoszące się do dóbr osobistych. Same przepisy nie odnoszą się jednak wprost do sytuacji zadawania pytań prasowych.