Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Po 20 rundach sankcji UE wreszcie dostrzega pęknięcia w rosyjskiej gospodarce

Władimir Putin przyznał się do trudności w rosyjskiej gospodarce.
Władimir Putin przyznał się do trudności w rosyjskiej gospodarce. Prawo autorskie  Maxim Shipenkov/AP
Prawo autorskie Maxim Shipenkov/AP
Przez Jorge Liboreiro
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Europejczycy przypisują sobie zasługi za rosnące oznaki napięcia w rosyjskiej gospodarce. Czy to oznacza, że sankcje działają?

Od czasu wydarzeń z lutego 2022 roku Unia Europejska rozpoczęła bezprecedensowy projekt polityczny mający na celu osłabienie zdolności Rosji do prowadzenia wojny na Ukrainie, mając nadzieję, że uporczywa presja ostatecznie zmusi agresora do przyznania się do porażki.

REKLAMA
REKLAMA

Po 20 rundach sankcji gospodarczych, starannie zaprojektowanych tak, aby zadać maksymalny cios, ostateczny cel pozostaje uparcie nieuchwytny. Moskwa kontynuuje brutalne bombardowania i odmawia poczynienia choćby jednego ustępstwa przy stole negocjacyjnym.

A jednak istnieje poczucie zemsty.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy rosnące oznaki napięć w rosyjskiej gospodarce zaczęły nadszarpywać wizerunek niezwyciężonego, który Kreml przedstawia wbrew Zachodowi.

Rosyjska gospodarka skurczyła się o 0,3 procent w okresie od stycznia do marca, według Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego, co oznacza pierwszy spadek od początku 2023 roku. W tym samym okresie deficyt publiczny wzrósł do 60 miliardów dolarów (51 miliardów euro), przekraczając całoroczny cel. Inflacja utknęła na poziomie prawie 6 procent przy wygórowanej stopie procentowej wynoszącej 14,5 procent. Rynek akcji stracił na wartości od marca, pomimo huśtawki wzrostowej na całym świecie. A Bank Centralny podniósł alarm o dławiącym niedoborze siły roboczej.

Nawet prezydent Władimir Putin, który może stracić najwięcej na pęknięciach, przyznał, że sytuacja nie wygląda tak, jak powinna. W zeszłym miesiącu poprosił swój zespół o wyjaśnienie "dlaczego trajektoria wskaźników makroekonomicznych jest obecnie niższa od oczekiwań" i "zapewnienie dodatkowych środków mających na celu przywrócenie wzrostu".

Europejczycy zwrócili na to uwagę.

"Tak, sankcje mają wpływ na rosyjską gospodarkę" - powiedziała w niedawnym przemówieniu Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej. "Konsekwencje rosyjskiej wojny z wyboru są opłacane z kieszeni ludzi".

Minister spraw zagranicznych Francji Jean-Noël Barrot powiedział, że "gospodarka Rosji pogrąża się w kryzysie" i wezwał Kreml do "otwarcia oczu na swoją porażkę", a szwedzka minister finansów Elisabeth Svantesson stwierdziła, że "mamy rację" i "sankcje działają".

UE stara się teraz przekonać innych sojuszników z grupy G7, w szczególności Stany Zjednoczone, do nałożenia skoordynowanego zakazu usług morskich dla rosyjskich tankowców, mającego na celu zwiększenie kosztów transportu i zmniejszenie bardzo potrzebnych zysków.

Środek ten jest obecnie wstrzymany ze względu na zakłócenia energetyczne wywołane zamknięciem cieśniny Ormuz, które zapewniły Moskwie nadzwyczajne dochody w wysokości 19 miliardów dolarów (16 miliardów euro) ze sprzedaży ropy w marcu, co stanowi znaczny wzrost w porównaniu z 9,7 miliarda dolarów (8,2 miliarda euro) w lutym.

Bruksela chce odwrócić ten trend i powrócić do stałego spadku globalnych cen ropy Urals obserwowanego w miesiącach poprzedzających zamknięcie Ormuzu. Urzędnicy mają nadzieję, że całkowity zakaz, w połączeniu z rozprawą ze statkami "floty cieni" i ukraińskimi atakami dalekiego zasięgu na rosyjskie obiekty eksportujące ropę, szybko dokręci śrubę.

"To, co widzimy teraz, to dwie rzeczy, które współgrają ze sobą: widać, że Rosja musi wydawać dużo pieniędzy, aby utrzymać swoje wysiłki wojenne, i widać, że sankcje gryzą i mają wpływ. Ból jest odczuwany bardziej dotkliwie" - powiedział wysoki rangą dyplomata UE.

"Czy po stronie rosyjskiej widać jakąkolwiek wolę zaangażowania się w poważne negocjacje? Nie. Musimy więc coraz bardziej zwiększać presję".

Narastające problemy

Ogłaszanie zwycięstwa sankcji to śliski temat, ponieważ istnieje praktycznie tyle samo argumentów na poparcie tego twierdzenia, co na jego podważenie.

Kampania presji rozpoczęta przez UE i zachodnich sojuszników zmieniła Rosję w kraj objęty największymi sankcjami na świecie. W rezultacie Rosja stała się pariasem na rynkach finansowych, z mocno unieruchomionymi rezerwami w wysokości około 300 miliardów dolarów (260 miliardów euro) i dziesiątkami banków wykluczonych z głównych systemów płatniczych.

Zmusiło to Moskwę do polegania na chińskim juanie w celu wzmocnienia swoich rezerw oraz na platformach kryptowalutowych w celu ominięcia ograniczeń. Płynne aktywa Narodowego Funduszu Dobrobytu, wspierane przez zyski z węglowodorów, w dużej mierze wyschły, aby pokryć poprzednie deficyty.

Tymczasem niezliczone zakazy eksportu i importu pozbawiły Rosję wyrafinowanych produktów i know-how, których lokalni producenci nie mogą w pełni zastąpić, degradując zdolność kraju do innowacji i generowania dobrobytu. I odwrotnie, rosyjskie firmy nie mogą już liczyć na zamożnych europejskich klientów i zamiast tego handlują z rynkami o niższych dochodach.

Kreml narzucił pochłaniającą wszystko gospodarkę wojenną.
Kreml narzucił pochłaniającą wszystko gospodarkę wojenną. Pavel Bednyakov/Copyright 2026 The AP. All rights reserved.

Miażdżący efekt sankcji przekształcił Rosję "na wiele sposobów" - mówi Laura Solanko, starsza doradczyni w Bank of Finland, nawet jeśli "nie jest zbyt wykonalne" oddzielenie napięcia od sankcji i napięcia od polityki wojennej.

"Dostęp do globalnych rynków finansowych jest praktycznie zamknięty, co oznacza, że całe finansowanie, zarówno dla rządu, jak i sektora prywatnego, musi pochodzić ze źródeł krajowych. Waluty fakturowania w handlu zagranicznym uległy zmianie, sektor bankowy zdeprecjonował zarówno aktywa, jak i pasywa, a dostęp do wielu zaawansowanych technologicznie towarów i dostaw jest ograniczony" - powiedziała Solanko Euronews.

"To wszystko oznacza dodatkowe koszty dla biznesu".

A obraz może być jeszcze bardziej ponury: zachodnie służby wywiadowcze podejrzewają, że Moskwa manipuluje oficjalnymi danymi, aby ukryć skalę trudności gospodarczych. Gubernator Banku Centralnego, Elvira Nabiullina, publicznie wezwała do uczciwości w raportowaniu.

Kosztowna wojna

Rosyjska gospodarka jest dziś mniej dynamiczna, mniej atrakcyjna i mniej zamożna niż przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę na pełną skalę.

Nie oznacza to jednak, że jest bliska załamania. W rzeczywistości Rosji udało się uniknąć trzech najgorszych scenariuszy, które według europejskich urzędników mogłyby wywołać sankcje: przedłużającej się recesji, katastrofalnego niespłacenia długu państwowego i powszechnej rewolty wywołanej niższymi standardami życia.

Powodem tego przetrwania jest intensywna i kosztowna gospodarka wojenna, którą Kreml wdrożył żelazną ręką.

W 2021 roku, rok przed inwazją, wydatki wojskowe Rosji wyniosły 65 mld USD, czyli 3,6 procent PKB. W ubiegłym roku te same wydatki osiągnęły 190 miliardów dolarów, czyli 7,5 procent PKB.

Potężny zastrzyk publicznych pieniędzy przeprojektował całe branże, łańcuchy dostaw i miejsca pracy, a także rozlał się na inne sektory gospodarki. Z wojskami pogrążonymi w brutalnej wojnie na Ukrainie, rosyjskie fabryki mają za zadanie pompować broń i amunicję dzień i noc, tworząc nieustanny popyt na zasoby, energię i siłę roboczą, które zasilają niekończący się cykl produkcji i konsumpcji.

Kreml przystąpił do wojny z niskim stosunkiem zadłużenia do PKB, polityką, którą Putin wprowadził po swoim nieoczekiwanym dojściu do władzy w 1999 roku. Oznacza to, że budżet federalny ma wystarczającą przestrzeń fiskalną, aby przetrwać rosnący deficyt i utrzymać gigantyczne wydatki wojskowe w krótkim okresie. Putin przedstawia wojnę w kategoriach egzystencjalnych, co pomaga uzasadnić kontrowersyjne cięcia w programach socjalnych i powszechną cenzurę.

W obecnej sytuacji Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) szacuje, że rosyjska gospodarka wzrośnie o 1,1 procent w 2026 roku, na równi z 1 procentem odnotowanym w 2025 roku. Wskaźnik ten jest skromny, ale w rzeczywistości wyższy niż prognozy dla trzech największych gospodarek UE - Niemiec (0,8 procent), Francji (0,9 procent) i Włoch (0,5 procent) - co jest kolejnym świadectwem trwałej odporności.

Choć sztuczna i niezwykle kosztowna, rosyjska gospodarka wojenna okazała się potężnym motorem podtrzymującym aktywność gospodarczą i skuteczną tarczą, która częściowo zrównoważyła ograniczenia nałożone przez sankcje UE. Sankcje te były wprowadzane stopniowo, dając Kremlowi czas na dostosowanie się i opracowanie sposobów obejścia ograniczeń.

"Gospodarki objęte sankcjami zwykle trwają długo. Po prostu nie radzą sobie zbyt dobrze, ale nie mają tendencji do załamywania się" - mówi Timothy Ash, współpracownik Chatham House.

"Putin wiedział, że dojdzie do wojny, więc Rosjanie zbudowali wiele buforów i zmniejszyli swoją zależność. Byli w bardzo silnej pozycji, gdy rozpoczęła się wojna".

Ash zauważa jednak, że oznaki napięcia są teraz wyraźne. Chociaż zamknięcie cieśniny Ormuz przyniosło chwilową ulgę, istnieje "realne zagrożenie" dla rosyjskiej gospodarki po ponownym otwarciu drogi wodnej i spadku cen ropy. Bufory zbudowane na początku wojny zostały zużyte po czterech latach, zwiększając ekspozycję.

"Mamy do czynienia z gospodarką dwóch prędkości: wszystko związane z kompleksem wojskowo-przemysłowym ma się dobrze, a inne sektory radzą sobie gorzej. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli spojrzeć na wyniki, Rosja jest bliska recesji, pomimo wyższych cen energii" - mówi.

"Gdybym był na Kremlu, martwiłbym się bardziej niż sześć miesięcy temu".

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Kaja Kallas: UE nie powinna się "poniżać", dążąc do bezpośrednich rozmów z Rosją

Rosyjscy żołnierze powinni mieć „dożywotni” zakaz wjazdu do strefy Schengen – powiedział premier Estonii w rozmowie z Euronews

UE uzgadnia nowe sankcje wobec Rosji. Zakaz usług morskich wciąż w zawieszeniu