Z powodu zastrzeżeń zgłaszanych przez Grecję i Maltę, wprowadzenie pełnego zakazu świadczenia usług morskich zostało odłożone do czasu osiągnięcia porozumienia na poziomie G7. Jednocześnie Stany Zjednoczone przyjmują odmienny kurs, decydując się na złagodzenie części sankcji wobec Rosji.
Unia Europejska w czwartek zgodziła się na wprowadzenie nowej rundy sankcji wobec Rosji, po tym jak Węgry i Słowacja wycofały swoje weta w związku ze sporem z Ukrainą dotyczącym ropociągu „Przyjaźń”, który został już naprawiony.
Jednak kluczowy element długo blokowanego pakietu – pełny zakaz świadczenia usług morskich dla rosyjskich tankowców – został wstrzymany do czasu osiągnięcia porozumienia w ramach G7. To znacząco osłabia potencjalny wpływ gospodarczy najnowszych działań Unii.
Zakaz miałby uniemożliwić firmom z UE świadczenie wszelkich usług, takich jak ubezpieczenia, spedycja czy dostęp do portów, dla statków przewożących rosyjską ropę. W praktyce zastąpiłby obowiązujący limit cenowy G7, który dopuszcza świadczenie takich usług pod określonymi warunkami.
Szwecja i Finlandia przewodziły inicjatywie wprowadzenia ogólnego zakazu, argumentując, że znacząco podniesie on koszty funkcjonowania rosyjskiego sektora naftowego, ograniczy proceder fałszowania dokumentów oraz ułatwi egzekwowanie przepisów europejskim firmom.
Komisja Europejska poparła tę propozycję i włączyła ją do 20. pakietu sankcji, zaprezentowanego na początku lutego.
Jednak Grecja i Malta szybko zgłosiły zastrzeżenia. Kraje te obawiają się, że wprowadzenie pełnego zakazu bez wsparcia G7 zaszkodzi ich gospodarkom, zwiększy konkurencję ze strony Chin i Indii oraz wzmocni tzw. „flotę cieni” Rosji – przestarzałe jednostki wykorzystywane przez Moskwę do omijania zachodnich restrykcji.
Grecja posiada silny sektor żeglugowy, a Malta rozbudowaną branżę rejestracji statków pod własną banderą.
Ponieważ sankcje wymagają jednomyślnej zgody 27 państw członkowskich, ambasadorowie zdecydowali się na kompromis: Unia formalnie zatwierdzi pełny zakaz usług morskich, jednak jego faktyczne wdrożenie zostanie odroczone do czasu działania G7.
Jednocześnie mało prawdopodobne jest, aby porozumienie w ramach G7 zostało szybko osiągnięte.
W odpowiedzi na napięcia związane z zamknięciem cieśniny Ormuz, Biały Dom zdecydował się złagodzić część sankcji dotyczących rosyjskiej ropy, co spotkało się z krytyką ze strony Europy.
Po wygaśnięciu pierwszego wyjątku na początku miesiąca sekretarz skarbu USA Scott Bessent zapowiedział, że nie zostanie on przedłużony, jednak dwa dni później zmienił decyzję i wprowadził nowe zwolnienie obowiązujące do 16 maja.
Valdis Dombrovskis, europejski komisarz ds. gospodarki, który spotkał się z Bessentem w ubiegłym tygodniu przed ogłoszeniem tej zmiany, stwierdził, że taki zwrot w polityce jest „trudny do zrozumienia” w kontekście utrzymujących się wysokich cen energii.
Według niedawnego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), przychody Rosji z eksportu ropy naftowej oraz produktów rafinowanych gwałtownie wzrosły – w marcu osiągnęły 19 miliardów dolarów (16 miliardów euro), wobec 9,7 miliarda dolarów (8,2 miliarda euro) w lutym.
Ten znaczący wzrost dochodów pomógł Kremlowi złagodzić utrzymujący się trend stagnacji gospodarczej, który w pierwszym kwartale 2026 roku doprowadził do deficytu na poziomie 60 miliardów dolarów (51 miliardów euro), przekraczając wcześniejsze prognozy.
Valdis Dombrovskis uważa, że Unia Europejska nie powinna bez końca uzależniać swoich decyzji od działań G7 – stanowisko to podziela większość państw członkowskich. Grecja i Malta pozostają jednak przy swoim sprzeciwie.
„Im szersze porozumienie możemy osiągnąć w sprawie sankcji, tym są one skuteczniejsze. Z tego punktu widzenia działania na poziomie G7 są bardziej efektywne niż działania wyłącznie w ramach UE” – powiedział Dombrovskis we wtorek podczas briefingu prasowego, w którym uczestniczyła Euronews.
Dodał jednak: „Nie powinniśmy się od tego uzależniać. W tym przypadku musimy działać jako Unia Europejska i utrzymywać oraz zwiększać presję sankcyjną wobec Rosji”.
Ben McWilliams, analityk Bruegel, uważa, że UE mogłaby wprowadzić pełny zakaz, jeśli uzyskałaby wsparcie Wielkiej Brytanii – jednego z kluczowych globalnych dostawców ubezpieczeń morskich typu Protection and Indemnity (P&I).
Jak dotąd rząd brytyjski zachowuje powściągliwość w tej debacie.
„Najwyraźniej nie chodzi tu o silniejsze i bardziej spójne stanowisko na poziomie G7” – zauważył McWilliams, wskazując, że sytuacja wokół cieśniny Ormuz może zmienić układ sił.
„Niższe ceny ropy mogłyby ponownie otworzyć przestrzeń do zaostrzenia sankcji wobec Rosji ze strony USA. Jednak polityka amerykańska z natury pozostaje nieprzewidywalna”.
Oprócz planowanego zakazu usług morskich, 20. pakiet sankcji UE obejmuje również statki tzw. „floty cieni”, banki regionalne oraz platformy kryptowalutowe. Ograniczenia dotyczą także importu metali, chemikaliów i kluczowych surowców o łącznej wartości około 570 milionów euro.
Po raz pierwszy Unia Europejska zdecydowała się również uruchomić mechanizm przeciwdziałania obchodzeniu sankcji, aby zablokować sprzedaż obrabiarek sterowanych numerycznie oraz odbiorników radiowych do Kirgistanu – kraju od dawna podejrzewanego o pełnienie roli kanału pośredniego w dostarczaniu Rosji objętych zakazem produktów.
W ostatnich latach handel między UE a Kirgistanem gwałtownie wzrósł. W 2021 roku unijny eksport do tego kraju wyniósł 263 mln euro, natomiast w 2024 roku osiągnął już 2,5 mld euro.