Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Wieloryb Timmy. Teolog o akcji ratunkowej: "Stało się coś symbolicznego"

W piątek, 24 kwietnia 2026 r., o zachodzie słońca u wybrzeży wyspy Poel w Niemczech osoba ochlapuje wodą wyrzuconego na brzeg humbaka.
W piątek, 24 kwietnia 2026 r., o zachodzie słońca u wybrzeży wyspy Poel w Niemczech osoba ochlapuje wodą wyrzuconego na brzeg humbaka. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Nela Heidner
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Od wieloryba "Timmy'ego" do kiełbasek na grillu: dyskusja z zoologiem i teologiem dr Rainerem Hagencordem. "Czyńcie sobie ziemię poddaną" jest zapisane w Starym Testamencie - dla niektórych jest to usprawiedliwienie wyzysku, dla innych mandat do wzięcia odpowiedzialności za stworzenie.

"Wierzę, że od samego początku większość ludzi, którzy zajmowali się tematem wymierania gatunków i katastrofy klimatycznej, była już świadoma, że zwierzęta morskie jako całość wcale nie radziły sobie dobrze" - mówi dr Rainer Hagencord.

REKLAMA
REKLAMA

Hagencord łączy dwie unikalne dyscypliny w Instytucie Zoologii Teologicznej w Münster: zoologię i (katolicką) teologię. Sam biskup udostępnił go do tego zadania - działalność, która, jak podkreśla, jest wielkim przywilejem. Jednak czasami jest on niezwykle kontrowersyjny - zwłaszcza kręgi "lobby produkcji mięsa" wielokrotnie wzywały do odwołania stanowiska Hagencorda.

Wieloryb Timmy jak zwierzę domowe

Mimo to nadal walczy o swoje przekonanie, że zwierzęta nie są "gorsze od ludzi" pod względem ich wartości, ale powinny być akceptowane jako inne stworzenia.

"Ludzie zdali sobie sprawę, że uczucie budzi się, gdy widzą cierpiące lub umierające zwierzę" - mówi Hagencord w odniesieniu do wieloryba "Timmy" znanego też jako "Hope". Wieloryb najwyraźniej wywołał podobny rodzaj emocji, jakie odczuwamy w stosunku do zwierząt domowych: Pojawiła się bliskość, współczucie dla losu stworzenia.

Ale Hagencord widzi również rozbieżność.

"Z jednej strony widzimy ludzi (a może sami do nich należymy), którzy okazują wiele współczucia i miłości swoim zwierzętom domowym, ale są bezlitośni wobec wszystkich tych, którzy muszą umierać w fabrykach zwierząt i rzeźniach".

Teolog o tanim mięsie: "To szaleństwo"

"Wszyscy już wiemy, że świnie, indyki, kurczaki, bydło i cielęta również mają emocje i umiejętności społeczne" - wyjaśnia Hagencord. "Ale całe społeczeństwo najwyraźniej zignorowało to z powodu rzekomego prawa człowieka do taniego mięsa i nadal jest całkowicie apatyczne wobec zwierząt, które rodzą się miliardami na całym świecie tylko po to, by trafić do rzeźni. To szaleństwo".

Hagencord cytuje izraelskiego antropologa Yuvala Noaha Harariego, według którego przemysłowa hodowla zwierząt jest jedną z największych zbrodni ludzkości, i rozwija tę myśl: "Jako teolog mogę powiedzieć, że mamy do czynienia z systemem grzechu strukturalnego".

Grzech strukturalny, wyjaśnia Hagencord, to termin pochodzący z latynoamerykańskiej teologii wyzwolenia. W latach 80. teologowie opisali system w Ameryce Łacińskiej, w którym bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi.

"I tak właśnie widzimy to teraz w przemysłowej hodowli zwierząt. Każdy traci w tym systemie. Traci na tym nie tylko godność zwierząt, ale także bioróżnorodność, wody gruntowe, zdrowie ludzkie i globalne Południe, między innymi dlatego, że soja wykorzystywana w przemysłowej hodowli zwierząt jest produkowana głównie w Ameryce Łacińskiej, a lasy deszczowe są wycinane".

Wielcy spekulanci: przemysł mięsny i farmaceutyczny

System jest skonfigurowany w taki sposób, że przemysł mięsny i farmaceutyczny stają się największymi spekulantami: obie branże generują ogromne zyski rok po roku. Uprzemysłowiona hodowla zwierząt jest możliwa tylko przy pomocy antybiotyków i innych leków, które są podawane zwierzętom jako środek zapobiegawczy.

Hagencord podkreśla, że to nie jest tak, że te okoliczności nie są znane: "To jest teraz zimna kawa. Ale w społeczeństwie nic się nie dzieje. Apatia wobec zwierząt nawet rośnie".

Hagencord nie może się doczekać sezonu grillowego, który jest tuż za rogiem: "Niektóre grille kosztują 2000 euro, ale sznycel z indyka nigdy nie powinien kosztować więcej niż 39 centów".

"Mamy ustawę o dobrostanie zwierząt, która ma około dziesięciu lat. Na pierwszych kilku stronach jest napisane, że zwierzęta są naszymi bliźnimi i że powinniśmy je w ten sposób szanować. Ale trzy strony później wszystkie procesy w przemysłowej hodowli zwierząt, tj. skracanie ogonów, kastracja bez znieczulenia itp. są legalne. Jest to uzasadnione, i tu pojawia się ważny termin, "racjonalnymi powodami". Ale to daje nam koncepcję rozumu, którą należy głęboko zakwestionować".

"Czy muszę robić wszystko, co przyczynia się do tego, że zwierzęta są redukowane do półfabrykatów dla przemysłu mięsnego, jajecznego i mleczarskiego, czy też biorę na siebie odpowiedzialność i podążam innymi ścieżkami hodowli zwierząt?" - pyta Hagencord.

Wieloryb Timmy: ludzkie współczucie całkowicie na miejscu

Wracając do emocjonalnej debaty wokół wieloryba Timmy'ego, Hagencord uważa, że wydarzyło się tu "coś symbolicznego":

"Współczucie dla tego zwierzęcia i życzenie, aby mimo wszystko było dobrze, aby albo nadal żyło, albo mogło godnie umrzeć, jest z pewnością całkowicie odpowiednim sposobem postępowania z tym zwierzęciem" - podkreśla teolog.

Są jednak tacy, którzy twierdzą, że wieloryb był chory i umierał. Czy należało go po prostu zostawić w spokoju? Nawiasem mówiąc, biolog morski z Greenpeace, Thilo Maack, podkreśla, że każdego roku około 300 000 wielorybów i delfinów na całym świecie umiera podobną śmiercią, ponieważ zaplątują się w narzędzia połowowe. Większość z nich umiera samotnie i nikt się o tym nie dowiaduje.

"Mamy tu do czynienia z czującą istotą" - mówi Hagencord. "Ludzie również muszą rozważyć pewne rzeczy: Czy stosujemy środki podtrzymujące życie, czy pozwalamy pacjentowi umrzeć z godnością? Dlaczego nie mielibyśmy zastosować tych samych mechanizmów w przypadku tego wieloryba? Więc ta niepewność, ta obawa, co możemy jeszcze zrobić, a czego nie możemy już zrobić? Myślę, że to całkowicie właściwe".

"Coś umiera w ludziach"

Hagencord powraca do tematu masowego uboju przemysłowego i podkreśla, że w wielu rdzennych kulturach zwierzęta są ogólnie postrzegane jako ożywione inne stworzenia. Tam również praktykuje się ubój, ale z większym szacunkiem dla zwierzęcia.

Nawiasem mówiąc, bezwzględne traktowanie zwierząt hodowlanych nie pozostawia ludzi bez szwanku. Hagencord opowiada o rolniku, który prowadził hodowlę świń i powiedział mu: "Jeśli wejdę do stodoły, myśląc, że moje świnie mają godność, nie będę mógł dłużej wykonywać swojej pracy. Ale muszę to zrobić". Według teologa jest to dylemat psychologiczny. "Każdy, kto codziennie przebywa w zakładach przemysłowego tuczu zwierząt, na dłuższą metę musi zostać w jakiś sposób zbrutalizowany. Coś umiera w człowieku".

Filozof Albert Schweizer napisał kiedyś, że ludzie nigdy nie mogą żyć całkowicie bez winy, ponieważ każde życie z kolei wpływa na inne życia. Dlatego nieuchronnie istniejemy kosztem innych żywych istot i ponosimy za to odpowiedzialność. Kluczową kwestią pozostaje sposób radzenia sobie z tą odpowiedzialnością.

Hagencord od ponad 30 lat walczy o uznanie wszystkich zwierząt za istoty godne ochrony. Do tej pory nie zaobserwował żadnych pozytywnych zmian. Ma nadzieję, że ludzie młodego pokolenia stawią czoła panującej rzeczywistości z nową perspektywą i świeżymi działaniami.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Brak śladu po wielorybie. Timmy "najprawdopodobniej nie żyje"?

Wieloryb wypuszczony na morze zniknął. Narastają kontrowersje wokół akcji ratunkowej

„Timmy” nie chce się poddać - poruszająca walka wieloryba o życie