Z ogromnym pożarem lasu na Lubelszczyźnie walczy kilkuset strażaków. Ogień zajął obszar na terenie trzech powiatów. Są ofiary, we wtorek rozbił się samolot gaśniczy. Pilot nie żyje.
Ogień pojawił się we wtorek w okolicach wsi Kozaki w powiecie biłgorajskim i bardzo szybko objął zasięgiem lasy na terenie powiatów zamojskiego i tomaszowskiego oraz wspomnianego biłgorajskiego.
Do walki z ogniem rozdysponowane zostały znaczne siły. W akcji gaszenia ognia bierze udział kilkuset strażaków oraz śmigłowce i samoloty.
"Walka z żywiołem wciąż trwa. Akcja gaśnicza na Lubelszczyźnie to bardzo złożona operacja, prowadzona na rozległym i trudnym terenie. Silny, porywisty wiatr oraz intensywne zadymienie znacząco komplikują działania. Jesteśmy również w pełnej gotowości do przeprowadzenia ewakuacji osób z wykorzystaniem technik linowych, jeśli sytuacja będzie tego wymagała" - podkreślił naczelnik Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji KGP, insp. pil. Robert Sitek.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, pytany w środę wieczorem w TVN24 o zagrożenie dla ludności i pojawiające się informacje o ewentualnej ewakuacji odparł, że "na ten moment nie ma decyzji dowodzących akcją o ewakuacji".
"Straż pożarna zrobi wszystko, aby taka ewakuacja nie była potrzebna" - powiedział.
"Ale te osoby, które mieszkają w pierwszej linii zabudowań, jeżeli chodzi o kierunek rozprzestrzeniania się ognia, mogą spodziewać się lub już mieli wizytę, czy to strażaków, czy policjantów, ostrzegającą prewencyjnie, że jeżeli zajdzie taka potrzeba, wtedy będą proszeni o to, aby opuścić swoje domostwa - dodał.
Minister powiedział, że z żywiołem walczy ponad 450 strażaków, a w nadchodzących godzinach ta liczba zapewne ulegnie zwiększeniu. "Sytuacja na teraz jest opanowana, natomiast nadal jest bardzo ciężka" - zaznaczył.
Na miejscu pożaru rząd i sztab kryzysowy
Kierwiński przyjechał w rejon pożaru w nocy z wtorku na środę.
Zdaniem władz sytuacja pozostaje poważna, ale ogień nie rozprzestrzenia się. "Jesteśmy po spotkaniu sztabu kryzysowego w powiecie biłgorajskim. Na tę chwilę sytuacja stabilizuje się. Pożar przestał się rozprzestrzeniać. Sytuacja jest nadal na bieżąco monitorowana. Kolejne decyzje strażaków rano - w zależności od rozwoju sytuacji" - pisał w nocy Kierwiński.
Nad ranem w środę szef MSWiA przypomniał we wpisie na X, że "zaangażowane są znaczne siły, a rano planowane są loty dronów, które sprawdzą, gdzie nadal pojawiają się zarzewia ognia. Do dyspozycji pozostają zarówno śmigłowiec Lasów Państwowych, jak i śmigłowiec Policji, a w razie potrzeby kolejne jednostki powietrzne mogą zostać włączone do działań. Wszystko odbywa się pod stałym nadzorem sztabu i w koordynacji z odpowiednimi służbami".
Na miejscu jest też szefowa resortu klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz Andrzej Szarlip, starosta biłgorajski a także wojewoda lubelski Krzysztof Komorski.
Pod kontrolą, ale "pożar nadal jest poważny"
"Od początku tej akcji każdy kolejny krok zależy od rozwoju sytuacji. Pożar nadal jest poważny, a najbliższe godziny pokażą, w jakim kierunku będzie się rozwijał" - mówił na porannej konferencji prasowej w środę minister Kierwiński.
Dodał, że: "wprowadzenie śmigłowców od wczesnych godzin rannych ma pomóc powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia".
"Monitorujemy również prognozę pogody niewielka zmiana kierunku wiatru może utrudniać działania służb" - podkreślił szef MSWiA.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało apel do mieszkańców, by m.in. nie zbliżać się do ognia i nie otwierać okien.
Wsparcie z powietrza
"Zadysponowano również dwóch ekspertów w dziedzinie gaszenia pożarów lasów z woj. wielkopolskiego (wsparcie pracy sztabu) oraz 2 śmigłowce Policji BlackHawk oraz SGRW JRG-7 W-wa z BambiBucket z komponentem zbiorników i rezerwuarów wody do współpracy ze śmigłowcem i GFFF" - przekazała w serwisie X Państwowa Straż Pożarna.
Kierwiński powtórzył na porannej konferencji, że policyjne helikoptery już działają.
W akcji gaśniczej uczestniczą także samoloty i śmigłowce będące na wyposażeniu PSP.
Katastrofa samolotu
Podczas wtorkowych działań gaśniczych rozbił się samolot gaśniczy Dromader. Pilot maszyny zginął.
Okoliczności wypadku nie są znane. "Spodziewamy się udziału Komisji Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuratury, które będą ustalać potencjalne przyczyny tej tragicznej katastrofy. Pilot, który zginął, był doświadczony i miał duże kwalifikacje. Będziemy na bieżąco informować" - przekazał minister Kierwiński.
Kondolencje strażakom i rodzinie złożył prezydent Karol Nawrocki. "Z ogromnym smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci pilota uczestniczącego w akcji gaśniczej. Rodzinie i Bliskim składam wyrazy głębokiego współczucia" - przekazał we wpisie na portalu X, dołączając zapewnienia o modlitwie.