Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Lubelszczyzna w ogniu. Z ogromnym pożarem walczy ponad 80 zastępów strażaków

Pożar objął zasięgiem trzy powiaty wojewóźtwa lubelskiego
Pożar objął zasięgiem trzy powiaty wojewóźtwa lubelskiego Prawo autorskie  X/ Państwowa Straż Pożarna
Prawo autorskie X/ Państwowa Straż Pożarna
Przez Lukasz Aftanski
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Z ogromnym pożarem lasu na Lubelszczyźnie walczy ponad 300 strażaków. Ogień zajął obszar na terenie trzech powiatów. Są ofiary, we wtorek rozbił się samolot gaśniczy. Pilot nie żyje.

Ogień pojawił się we wtorek w okolicach wsi Kozaki w powiecie biłgorajskim i bardzo szybko objął zasięgiem lasy na terenie powiatów zamojskiego i tomaszowskiego oraz wspomnianego biłgorajskiego.

REKLAMA
REKLAMA

Do walki z ogniem rozdysponowane zostały znaczne siły. Działania prowadzi około 80 zastępów straży pożarnej, czyli blisko kilkuset strażaków z Państwowej Straży Pożarnej oraz z jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych.

"Na terenie trzech powiatów województwa lubelskiego trwa intensywna akcja gaśnicza związana z rozległym pożarem lasu. Ogień objął już obszar ponad 100 hektarów. W działaniach uczestniczy ponad 80 zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej" - przekazała we wtorek wieczorem Państwowa Straż Pożarna.

Na miejscu pożaru rząd i sztab kryzysowy

W rejon pożaru pojechał w nocy z wtorku na środę minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński wraz z kierownictwem służb.

Zdaniem władz sytuacja pozostaje poważna, ale ogień nie rozprzestrzenia się. "Jesteśmy po spotkaniu sztabu kryzysowego w powiecie biłgorajskim. Na tę chwilę sytuacja stabilizuje się. Pożar przestał się rozprzestrzeniać. Sytuacja jest nadal na bieżąco monitorowana. Kolejne decyzje strażaków rano - w zależności od rozwoju sytuacji" - pisał w nocy Kierwiński.

Nad ranem w środę szef MSWiA przypomniał we wpisie na X, że "zaangażowane są znaczne siły, a rano planowane są loty dronów, które sprawdzą, gdzie nadal pojawiają się zarzewia ognia. Do dyspozycji pozostają zarówno śmigłowiec Lasów Państwowych, jak i śmigłowiec Policji, a w razie potrzeby kolejne jednostki powietrzne mogą zostać włączone do działań. Wszystko odbywa się pod stałym nadzorem sztabu i w koordynacji z odpowiednimi służbami".

Na miejscu jest też szefowa resortu klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz Andrzej Szarlip, starosta biłgorajski a także wojewoda lubelski Krzysztof Komorski.

Pod kontrolą, ale "pożar nadal jest poważny"

"Od początku tej akcji każdy kolejny krok zależy od rozwoju sytuacji. Pożar nadal jest poważny, a najbliższe godziny pokażą, w jakim kierunku będzie się rozwijał" - mówił na porannej konferencji prasowej w środę minister Kierwiński.

Dodał, że: "wprowadzenie śmigłowców od wczesnych godzin rannych ma pomóc powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia".

"Monitorujemy również prognozę pogody niewielka zmiana kierunku wiatru może utrudniać działania służb" - podkreślił szef MSWiA.

Na tej samej konferencji Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek dodał, że "mamy obecnie na miejscu 48 zastępów. Na godzinę 8 kolejnych 58 nam dojedzie. To są zastępy z województwa lubelskiego, ale również kompania gaśnicza z województwa małopolskiego".

Wyjaśnił, że to częściowo działania rotacyjne i wymiana strażaków pracujących przy gaszeniu pożaru całą noc.

"Sytuacja nadal jest bardzo trudna, ogniska pożaru na Lubelszczyźnie wciąż znajdują się w trudno dostępnych terenach, a strażacy cały czas prowadzą akcję" - mówił minister Kierwiński w środę rano w wywiadzie dla Radia ZET.

Ocenił, że "najbliższe dwie, trzy godziny będą kluczowe dla opanowania pożaru i określenia dalszych perspektyw".

"Choć w późnych godzinach nocnych sytuacja wyglądała lepiej, poranek zawsze przynosi w takich pożarach nową dynamikę i tak też się stało" - przekazał minister.

Nie będzie ewakuacji mieszkańców

Szef MSWiA zapewnił w cytowanym wywiadzie, że "na tym etapie nie ma mowy o ewakuacji mieszkańców".

"Ogniska pożaru znajdują się w odległości co najmniej 4–5 km od najbliższych zabudowań, więc sytuacja jest pod kontrolą. Jednocześnie jest to żywioł, dlatego cały czas monitorujemy sytuację" - mówił.

Przypomniał, że na miejscu są "Komendant Główny, jego zastępca oraz komendant wojewódzki PSP, którzy podejmują decyzje mające zapewnić bezpieczeństwo mieszkańców okolicznych miejscowości".

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało apel do mieszkańców, by m.in. nie zbliżać się do ognia i nie otwierać okien.

Wsparcie z powietrza

"Zadysponowano również dwóch ekspertów w dziedzinie gaszenia pożarów lasów z woj. wielkopolskiego (wsparcie pracy sztabu) oraz 2 śmigłowce Policji BlackHawk oraz SGRW JRG-7 W-wa z BambiBucket z komponentem zbiorników i rezerwuarów wody do współpracy ze śmigłowcem i GFFF" - przekazała w serwisie X Państwowa Straż Pożarna.

Kierwiński powtórzył na porannej konferencji, że policyjne helikoptery już działają.

W akcji gaśniczej uczestniczą także samoloty i śmigłowce będące na wyposażeniu PSP.

Katastrofa samolotu

Podczas wtorkowych działań gaśniczych rozbił się samolot gaśniczy Dromader. Pilot maszyny zginął.

Okoliczności wypadku nie są znane. "Spodziewamy się udziału Komisji Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuratury, które będą ustalać potencjalne przyczyny tej tragicznej katastrofy. Pilot, który zginął, był doświadczony i miał duże kwalifikacje. Będziemy na bieżąco informować" - przekazał minister Kierwiński.

Kondolencje strażakom i rodzinie złożył prezydent Karol Nawrocki. "Z ogromnym smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci pilota uczestniczącego w akcji gaśniczej. Rodzinie i Bliskim składam wyrazy głębokiego współczucia" - przekazał we wpisie na portalu X, dołączając zapewnienia o modlitwie.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Toskania: płomienie wymknęły się spod kontroli na Monte Faeta. 800 hektarów lasu spłonęło, 3000 osób zostało ewakuowanych

Szwajcaria czy Włochy? Kto pokrywa koszty leczenia po pożarze w Crans-Montana?

„Nasze ciała płacą cenę”. Strażacy Patagonii walczą z ogniem i cięciami w lasach