Donald Trump zagroził wycofaniem USA się z Sojuszu Północnoatlantyckiego z powodu niechęci krajów europejskich do przyłączenia się do wojny w Iranie. Pozostają jednak pytania, jak dokładnie mógłby to zrobić, zarówno na mocy prawa krajowego, jak i traktatów NATO.
Tyrada prezydenta USA Donald Trump przeciwko NATO nasiliła się w ostatnich tygodniach w kontekście wojny z Iranem. Groził nawet wycofaniem się z sojuszu, po tym jak kraje europejskie i inni zachodni partnerzy odmówili aktywnego udziału.
Jego ostatni werbalny atak, w którym nazwał sojusz „papierowym tygrysem”, nastąpił po tym, jak kraje NATO nie odpowiedziały na jego wezwania do wysłania sił morskich, które mogłyby pomóc w ponownym otwarciu cieśniny Ormuz, skutecznie zablokowanej przez Teheran.
„Powiedziałbym, że [to] nie podlega ponownemu rozważeniu” – stwierdził w wywiadzie dla brytyjskiej gazety The Telegraph. „NATO nigdy mnie nie przekonywało. Zawsze wiedziałem, że to papierowy tygrys, i [prezydent Rosji Władimir Putin] też o tym wie” - dodał.
Komentarze Trumpa wywołały zamieszanie w sieci co do tego, w jaki sposób kraj mógłby rozpocząć proces opuszczenia sojuszu. Niektórzy twierdzą, że jest to niemożliwe, inni, że prezydent USA może jednostronnie podjąć decyzję o wystąpieniu. Co na to przepisy?
Co mówi NATO?
Artykuł 13. Traktatu Północnoatlantyckiego z 1949 r. stanowi, że aby opuścić Sojusz, państwo musi formalnie powiadomić o tym Stany Zjednoczone, które następnie informują pozostałych członków. Oficjalne wystąpienie następuje rok po zgłoszeniu.
Dla krajów europejskich i Kanady wydaje się to stosunkowo proste, z uwzględnieniem ich własnych procedur krajowych. A jak mogłyby to zrobić Stany Zjednoczone?
Zgodnie z Traktatem Północnoatlantyckim, USA pełnią jednocześnie funkcję członka i depozytariusza Sojuszu, co oznacza, że zarządzają tekstami traktatu oraz obsługują powiadomienia o przystąpieniu i wystąpieniu.
W praktyce rząd USA musiałby powiadomić Departament Stanu o zamiarze wycofania się, a następnie Departament wypełniłby swój obowiązek poinformowania wszystkich pozostałych członków.
Teoretycznie Stany Zjednoczone mogłyby pozostać depozytariuszem NATO bez bycia jego członkiem, ale pozostałe państwa prawdopodobnie przegłosowałyby zmianę traktatu, by powierzyć te obowiązki komuś innemu.
Co mówi amerykańskie prawo?
W USA sytuacja nie jest tak prosta, aby kraj mógł swobodnie opuścić Sojusz. W 2023 roku ówczesny prezydent Joe Biden podpisał ustawę blokującą możliwość jednostronnego opuszczenia NATO przez prezydenta, chyba że decyzja ta zostanie poparta większością dwóch trzecich głosów w Senacie.
Była to poprawka do ustawy o autoryzacji obrony narodowej na rok podatkowy 2024, w której jasno stwierdzono, że prezydent nie może „zawiesić, wypowiedzieć ani wycofać się” z Traktatu Północnoatlantyckiego, chyba że uzyska superwiększość w Senacie lub specjalną ustawę Kongresu. Ustawa zabrania także wykorzystywania funduszy federalnych do wspierania procesu wycofania się.
„Prawo sprawia, że formalnie bardzo trudno jest prezydentowi wycofać USA z traktatu” – powiedział Rafael Loss, ekspert ds. polityki w European Council on Foreign Relations, w rozmowie z zespołem Euronews zajmującym się weryfikacją faktów, The Cube. „Oczywiście w przypadku próby Trumpa mogłyby pojawić się różne interpretacje prawne dotyczące kompetencji poszczególnych gałęzi władzy w USA” - dodał.
Jest wysoce prawdopodobne, że jakakolwiek decyzja o formalnym wycofaniu się z NATO trafiłaby do Sądu Najwyższego, a rząd argumentowałby, że prawo do opuszczenia traktatu należy do prezydenta, a próby powstrzymania tego byłyby niekonstytucyjne.
„Istnieją też inne ustawy dotyczące NATO w USA, np. regulujące wkłady do budżetu Sojuszu, mianowanie personelu, kontrolę eksportu i inne polityki” – dodał Loss. Ponieważ Stany Zjednoczone są wymienione z nazwy w traktatach NATO, każde odejście Waszyngtonu wywołałoby spory sądowe i pytania dotyczące interpretacji tych przepisów w kraju.
Pozostanie tylko z nazwy
Głównym powodem do niepokoju jest scenariusz, w którym USA formalnie pozostają w NATO, ale faktycznie ograniczają swoje zaangażowanie, zmniejszają wkład w Sojusz i ignorują zobowiązania do wzajemnej obrony wynikające z artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego.
Eksperci ostrzegają, że „wydrążenie” NATO w ten sposób, zwłaszcza z uwagi na ogromne zasoby USA, mogłoby poważnie zaszkodzić funkcjonowaniu Sojuszu.
„Trump nie może legalnie wycofać się z NATO bez zgody Senatu” – napisał Ian Bremmer, prezes i założyciel Eurasia Group, w poście na X. „Ale jeśli członkowie NATO nie mogą ufać, że Stany Zjednoczone będą przestrzegać artykułu 5, Sojusz jest już zepsuty w najważniejszy możliwy sposób” - zaznaczył.
Loss podziela tę opinię, zauważając, że formalne wycofanie się USA spowodowałoby „ogromne szkody” dla NATO, ale w pewnym sensie byłoby lepsze niż pozostawanie biernym członkiem – przynajmniej inne państwa otrzymałyby jasne i wcześniejsze powiadomienie.
„Nie możemy wykluczyć scenariusza, w którym USA pozostaną obojętnym członkiem, biorąc pod uwagę wypowiedzi Trumpa” – wyjaśnił Loss, wskazując na jego wahania co do zobowiązań NATO, krytykę sojuszników oraz komentarze na temat przejęcia Grenlandii od Danii czy aneksji Kanady – obu członków NATO.
„Trump nie angażuje się w codzienne funkcjonowanie NATO, więc nie jest wykluczone, że mógłby stwierdzić, iż USA nie czują się już związane artykułem 5” – dodał. „Byłaby to trudna do wypełnienia luka dla Europy” - podkreślił.
Po wycofaniu się USA Europa i Kanada musiałyby nie tylko wypełnić ogromną lukę pozostawioną przez Waszyngton (Stany Zjednoczone wniosły ok. 60 proc. całkowitych wydatków NATO na obronę w wysokości 1,404 bln USD w 2025 r.), ale też rozwiązać szereg kwestii logistycznych, w tym wakaty po amerykańskim personelu, utratę dostępu do baz w USA oraz brak możliwości przewidzenia przyszłego zaangażowania USA w Europie.
Czy ktoś wcześniej opuścił NATO?
Potencjalne „połowiczne wyjście” z NATO nie jest jednak pozbawione precedensu. Rafael Loss wskazuje na Francję jako interesujący przykład.
Chociaż żaden kraj nigdy całkowicie nie opuścił NATO, najbliżej tego było w 1966 roku, gdy pod rządami prezydenta Charlesa de Gaulle'a Francja zdecydowała się wycofać ze swojej wojskowej struktury dowodzenia.
W praktyce Francja pozostała członkiem Sojuszu, przede wszystkim w ramach Rady Północnoatlantyckiej – politycznego skrzydła NATO – ale tysiące amerykańskich żołnierzy otrzymało rozkaz opuszczenia Francji, a kwatera główna NATO przeniosła się z Paryża do Brukseli, gdzie pozostaje do dziś.
Francuscy generałowie nie podlegali już Naczelnemu Dowódcy Sił Sojuszniczych w Europie, który zawsze był obywatelem USA.
Mimo to Paryż powrócił do struktur NATO w 2009 roku pod rządami prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego, ponownie przystępując do dowództwa wojskowego.
NATO nie odpowiedziało na naszą prośbę o komentarz do momentu publikacji.