UE zatwierdziła projekt rozporządzenia zwiększającego liczbę deportacji nielegalnych migrantów. Organizacje pozarządowe ostrzegają przed ryzykiem nadużyć w egzekwowaniu prawa.
Kontrowersyjna propozycja zwiększenia liczby powrotów nielegalnych migrantów w UE została w tym tygodniu zatwierdzona na poziomie komisji.
Wniosek, znany jako rozporządzenie UE w sprawie powrotów, przewiduje utworzenie "wspólnego europejskiego systemu powrotów", który ma przyspieszyć i zwiększyć skuteczność procedur deportacyjnych w całym bloku.
Projekt zakłada m.in. tworzenie "centrów powrotów" - ośrodków deportacyjnych poza UE, do których mogłyby trafiać odrzucone osoby ubiegające się o azyl.
Przewidziano też możliwość zatrzymania migrantów nawet na dwa lata, jeśli władze uznają to za niezbędne do zapewnienia wykonania decyzji o powrocie.
Zwolennicy reformy podkreślają konieczność podniesienia wskaźników deportacji w UE.
Krytycy ostrzegają, że niektóre przepisy mogą nadmiernie rozszerzyć uprawnienia służb i narazić migrantów na nadużycia.
Organizacje pozarządowe ostrzegają przed egzekwowaniem prawa w stylu ICE
Na początku lutego około 70 organizacji pozarządowych wydało wspólne oświadczenie.
Ich zdaniem wniosek może prowadzić do praktyk przypominających działania amerykańskiej agencji ICE, która w USA budziła kontrowersje z powodu nalotów i przymusowych deportacji.
Największe obawy dotyczą przepisów nakładających na państwa członkowskie obowiązek wdrożenia "skutecznych i proporcjonalnych środków" do wykrywania nielegalnych migrantów.
Organizacje pozarządowe wskazują, że środki te mogłyby obejmować przeszukania domów, działania w przestrzeni publicznej, profilowanie rasowe, obowiązki sprawozdawcze dla instytucji publicznych oraz większe użycie technologii nadzoru.
PICUM (Platform for International Cooperation on Undocumented Migrants) przypomina, że podobne mechanizmy już funkcjonują w niektórych krajach, np. w Niemczech.
Zgodnie z sekcją 87 niemieckiej ustawy o pobycie, wiele organów publicznych musi zgłaszać nieudokumentowanych migrantów organom imigracyjnym, z wyjątkiem szkół i niektórych instytucji opiekuńczych.
Urzędy opieki społecznej zobowiązane są informować władze o migrantach szukających pomocy zdrowotnej.
Specjalistka ds. polityki w PICUM Silvia Carta, ostrzega, że wniosek UE może rozszerzyć uprawnienia dochodzeniowe.
"Może to otworzyć drzwi do nalotów policji na domy podejrzanych o przyjmowanie migrantów, a także na biura i schroniska organizacji humanitarnych"- mówi.
Zaznacza, że w niektórych krajach przepisy krajowe lub konstytucyjne ograniczają jednak sposób stosowania takich zasad.
Komisja Europejska odrzuca porównanie z ICE
Komisja Europejska zapewnia, że reforma nie doprowadzi do agresywnych praktyk egzekwowania prawa.
Rzecznik instytucji wyjaśnił, że wniosek nie nakłada obowiązku zgłaszania nieudokumentowanych migrantów ani nalotów w przestrzeni publicznej czy prywatnej.
"Nie przewiduje profilowania rasowego ani stosowania inwazyjnych technologii nadzoru" - podkreślił.
Komisja wskazuje, że wniosek jest zgodny z prawem międzynarodowym i prawami podstawowymi.
Zawiera też "silne zabezpieczenia chroniące prawa osób powracających".
Niektóre organizacje pozarządowe uważają jednak, że te gwarancje są zbyt ogólne.
Carta dodaje, że samo powołanie się na prawa podstawowe może być niewystarczające, gdy przepisy będą wdrażane w różnych państwach.
"Trudno utrzymać jednolity standard interpretacji, jeśli zabezpieczenia nie zostaną wyraźnie zapisane w przepisach" - podkreśla.
Projekt jest wciąż we wczesnej fazie.
Zanim stanie się prawem, musi zostać przegłosowany przez Parlament Europejski, a państwa członkowskie będą musiały uzgodnić ostateczny tekst.