Loader
Śledź nas
Reklama

Epidemia Eboli w DR Konga najgorsza w historii, wirus szerzy się w „nadzwyczajnym tempie”

Ludzie szukają złota w kopalni w Iga-Barrière w prowincji Ituri we wschodniej części Konga, piątek 14 sierpnia 2026 r. (AP Photo/Dieudonne Dirole)
Ludzie szukają złota w kopalni w Iga-Barrière w prowincji Ituri na wschodzie DR Konga, piątek 14 sierpnia 2026 r. (AP Photo/Dieudonne Dirole) Prawo autorskie  Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.
Prawo autorskie Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.
Przez Alexandra Leistner z AP
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Najnowsza epidemia eboli w Kongu pochłonęła ponad 2,3 tys. osób. To najtragiczniejsze ognisko tej choroby w historii kraju.

Rządowe dane opublikowane w poniedziałek mówią o 4 945 przypadkach zakażenia i 2 325 zgonach. W ciągu ostatnich 24 godzin odnotowano kolejne 101 zakażeń i 33 zgony. Ponad 1 000 osób wyzdrowiało, a 730 nadal jest w szpitalach lub przebywa w izolacji.

REKLAMA
REKLAMA

Obecna epidemia, siedemnasta w Demokratycznej Republice Konga, już spowodowała więcej ofiar śmiertelnych niż ta z lat 2018–2020, w której zmarło 2 299 osób. Światowa Organizacja Zdrowia informuje, że wirus rozprzestrzenia się w „wyjątkowo szybkim tempie”; w ostatnim tygodniu odnotowano 579 przypadków i 304 zgony.

Niskie zaangażowanie społeczności nadal kluczowym wyzwaniem

Trish Newport, koordynatorka ds. sytuacji kryzysowych w Lekarzach bez Granic, podkreśla, że lokalne społeczności muszą bardziej włączyć się w działania przeciwko epidemii.

„Ludzie muszą wiedzieć, jakie są objawy choroby i co zrobić, jeśli zachorują” – powiedziała w rozmowie z agencją Associated Press.

Epidemia dotyka sześciu prowincji we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga, a wśród najbardziej dotkniętych regionów jest Ituri. Jak mówi Newport, niektóre rodziny straciły tam nawet 15 krewnych.

Działania podejmowane w odpowiedzi na epidemię napotykają poważne przeszkody: strajki nieopłacanych pracowników służby zdrowia, ataki grup rebeliantów, zły stan dróg oraz dezinformację dotyczącą Eboli. Większość nowych przypadków wykrywa się poza grupami już objętymi nadzorem.

Wirus mógł krążyć miesiącami przed ogłoszeniem epidemii

Odpowiada za nią rzadki szczep Bundibugyo, przeciwko któremu nie ma zatwierdzonej szczepionki ani leczenia. W Ituri trwają badania kliniczne.

Zdaniem ekspertów wirus mógł krążyć w górniczym mieście Mongbwalu już w lutym, na kilka miesięcy przed tym, jak władze oficjalnie ogłosiły wybuch epidemii 15 maja.

ONZ przeznaczyła dodatkowe 30,5 mln dolarów i wysłała 20 kolejnych pracowników, aby wesprzeć działania na miejscu. Szef operacji humanitarnych ONZ, Tom Fletcher, nazwał sytuację „sygnałem alarmowym” i zaapelował o szybsze tempo reakcji oraz większe wsparcie międzynarodowe.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Najszybciej rosnący w historii wybuch Eboli: dlaczego coraz trudniej go opanować

WHO: duże ryzyko rozprzestrzenienia się Eboli na Sudan Południowy

Epidemia Eboli w DR Konga najgorsza w historii, wirus szerzy się w „nadzwyczajnym tempie”