Spadek zasobów sardynek wynika tylko częściowo z przełowienia. Zmiany klimatu również negatywnie wpływają na sposób żerowania i cykl rozrodczy tego gatunku.
Zasoby sardynki w Adriatyku spadły do tak niskiego poziomu, że grożą kryzysem ekologicznym i gospodarczym. Chorwacki rząd musiał więc zareagować i wprowadził poważne ograniczenia w jej połowach.
Rybacy łowiący sardynki w regionie Istrii od września będą mogli je poławiać jedynie przez pięć dni w miesiącu – poinformował dziennik „Jutarnji List”.
Ograniczenie obowiązuje na razie do końca roku.
Według gazety całkowita biomasa zasobów sardynki spadła do najniższego poziomu w historii, a śmiertelność populacji spowodowana połowami jest 2,39 razy wyższa od poziomu uznawanego za zrównoważony.
Neven Lorencin, szef organizacji reprezentującej rybaków z Istrii, ocenia, że decyzja oznacza poważny spadek dochodów. Jednocześnie rybacy mają świadomość, że bez odbudowy zasobów mogą zostać wprowadzone jeszcze ostrzejsze ograniczenia.
„Jeśli nie uda się powstrzymać spadku, konieczne może być nawet wieloletnie moratorium na połowy” – stwierdził Lorencin.
Za kurczenie się zasobów sardynki odpowiada nie tylko nadmierna eksploatacja łowisk; winne są także zmiany klimatu. Ocieplenie morza negatywnie wpływa zarówno na rozród sardynki, jak i na jej cykl żerowania.
Eksperci z Instytutu Oceanografii i Rybołówstwa w Splicie podkreślają, że sardynka jest gatunkiem migrującym, dlatego samo ograniczanie połowów w poszczególnych krajach nie wystarczy, by odbudować jej populację. Skuteczna ochrona wymaga skoordynowanych działań w całym Adriatyku. Chorwacki sektor rybacki współpracuje z Włochami, Słowenią, Albanią i Czarnogórą, jednak – zdaniem specjalistów – także restrykcje trzeba uzgadniać na poziomie całego regionu.
Naukowcy z Morskiego Centrum Badawczego w Rovinj ostrzegają, że ocieplenie morza przekształca cały ekosystem Adriatyku: część dawniej licznych gatunków wycofuje się, a w ich miejsce pojawiają się ciepłolubne gatunki inwazyjne.