W Kijowie ruszyły kolejne czynności w śledztwie dotyczącym byłej ambasador Ukrainy w USA Olhy Stefaniszyny. Prokuratura postawiła jej nowe zarzuty związane z oświadczeniami majątkowymi.
Była ambasador Ukrainy w Stanach Zjednoczonych Olha Stefaniszyna usłyszała nowe zarzuty w śledztwie dotyczącym korupcji.
W środę Wysoki Sąd Antykorupcyjny w Kijowie zajął się jej sprawą.
5 sierpnia Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAPO) wręczyły Stefaniszynie nowe zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - poinformował ukraiński nadawca publiczny Suspilne.
Prokuratura zarzuca byłej ambasador, a wcześniej wicepremier ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej, że nie wykazała w oświadczeniach majątkowych dwóch mieszkań oraz środków wydanych na remonty, bilety lotnicze i wynajem innego lokalu.
Śledczy twierdzą również, że nie ujawniła korzystania z samochodu zarejestrowanego na jednego ze swoich podwładnych.
Według prokuratora jej wydatki przewyższały deklarowane dochody i zgromadzone oszczędności.
Stefaniszyna odniosła się do zarzutów w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku.
Napisała, że do prowadzonego postępowania podchodzi "spokojnie i bez zbędnych emocji".
"Wszelkie czynności procesowe są elementem zgodnej z prawem pracy systemu organów ścigania i nie oznaczają stwierdzenia winy" - podkreśliła.
Była ambasador zaznaczyła, że wcześniej wyjaśniała już kwestie dotyczące jej nieruchomości.
Dodała, że przekazała dziennikarzom wszystkie dokumenty związane z mieszkaniem, wokół którego pojawiły się wątpliwości.
"Ciężar udowodnienia zarzutów spoczywa na tych, którzy je formułują" - napisała.
"Ja zrobię to, co do mnie należy: spokojnie i zgodnie z prawem będę bronić swojego stanowiska. Nie mam wątpliwości co do wyniku sprawy" - dodała.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odwołał Stefaniszynę ze stanowiska 3 sierpnia. W dekrecie nie podał przyczyny tej decyzji.
Informacje o jej możliwym odwołaniu pojawiały się od połowy lipca, gdy rozpoczęła się rekonstrukcja ukraińskiego rządu.
Media i komentatorzy wiązali te doniesienia z prowadzonym wobec niej postępowaniem.
Sama Stefaniszyna utrzymuje, że zrezygnowała z kierowania ambasadą w Waszyngtonie z "przyczyn osobistych".
Jej planowane odejście uznawano za jeden z impulsów do zmian w rządzie.
Wśród kandydatów do objęcia placówki w Waszyngtonie wymieniano ówczesną premier Julię Swyrydenko, która ostatecznie również została odwołana.