Stany Zjednoczone rozpoczęły przegląd swojej obecności wojskowej w Europie. Administracja Donalda Trumpa zapowiada, że ma on przyspieszyć przekazywanie odpowiedzialności za obronę kontynentu Europejczykom, a w NATO rosną obawy przed ograniczeniem amerykańskiego zaangażowania.
Stany Zjednoczone rozpoczęły w poniedziałek przegląd swojej obecności wojskowej w Europie. Decyzja zapadła po tym, jak prezydent USA Donald Trump wielokrotnie krytykował europejskich sojuszników w NATO.
Jak poinformował na platformie X amerykański wiceminister obrony Elbridge Colby, celem przeglądu jest „zagwarantowanie, że NATO szybko i w sposób nieodwracalny zmierza do tego, by Europa przejęła główną odpowiedzialność za swoją obronę konwencjonalną”.
Dodał również, że „rezultatem tego przeglądu będzie przyspieszenie transformacji NATO w silniejszy, bardziej sprawiedliwy i trwały sojusz”.
Decyzję ogłoszono miesiąc po tym, jak sekretarz obrony USA Pete Hegseth zapowiedział sojusznikom z NATO, że Waszyngton planuje przeprowadzenie takiego przeglądu.
„Będzie to prawdziwy przegląd. Zostanie przygotowany tak, aby zapewnić, że NATO szybko i nieodwracalnie zmierza w stronę Europy, która przejmie przewodnictwo i główną odpowiedzialność za obronę kontynentu” – mówił Hegseth podczas czerwcowego spotkania ministrów obrony państw NATO w Brukseli.
Dodał przy tym, że „to przegląd, którego część państw nie zda, a inne zaliczą celująco”.
W trakcie wystąpienia w siedzibie NATO w Brukseli Hegseth ponownie powtórzył krytykę, którą od dawna formułuje Donald Trump pod adresem europejskich sojuszników. Zarzucił im niewystarczające zaangażowanie, wskazując m.in. na brak wsparcia podczas wspólnej operacji USA i Izraela przeciwko Iranowi oraz odmowę udostępnienia amerykańskim siłom baz w Europie do przeprowadzania ataków.
Szef Pentagonu ostrzegł również, że Stany Zjednoczone mogą ograniczyć swoją składkę do budżetu NATO, jeśli państwa sojuszu nie osiągną uzgodnionych celów dotyczących wydatków na obronność.
Decyzja Waszyngtonu jest ciosem dla europejskich sojuszników, choć trudno uznać ją za zaskoczenie. Od miesięcy przygotowują się oni na współpracę z coraz bardziej nieprzewidywalnym partnerem.
W ubiegłym miesiącu kanclerz Niemiec Friedrich Merz przyznał, że państwa NATO zdawały sobie sprawę, iż Stany Zjednoczone prędzej czy później ograniczą swoją obecność wojskową w Europie. Podkreślił jednocześnie, że sojusz musi być zdolny do samodzielnego zadbania o bezpieczeństwo kontynentu.
„Wiemy, że musimy zrobić więcej – i robimy to” – powiedział Merz.
W ostatnich miesiącach europejscy członkowie NATO oraz Kanada przyspieszyli działania na rzecz wzmocnienia swoich zdolności obronnych. To odpowiedź na rosnącą niepewność dotyczącą amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.
Na początku miesiąca, przed dorocznym szczytem NATO w Ankarze, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz sekretarz generalny NATO Mark Rutte podkreślili, że sojusz musi stać się bardziej europejski i ograniczyć wieloletnią zależność od amerykańskiego parasola bezpieczeństwa.
„Nie możemy dalej, jak dotąd, w zbyt dużym stopniu polegać na Stanach Zjednoczonych. Potrzebujemy znacznie silniejszej Europy w silniejszym NATO” – powiedział Rutte. Jak dodał, zachodząca transformacja, napędzana coraz ściślejszą współpracą Unii Europejskiej i NATO, ma „bezprecedensowy” charakter.