Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Remigiusz Mróz: w książkach drzemie niesamowita moc są bardziej niebezpieczne od seriali i filmów

Remigiusz Mróz podczas wywiadu dla Euronews
Remigiusz Mróz podczas wywiadu dla Euronews Prawo autorskie  Paweł Głogowski
Prawo autorskie Paweł Głogowski
Przez Jan Bolanowski
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

O wykorzystywaniu sztucznej inteligencji przy pisaniu książek, wpływie literatury na rzeczywistość społeczną i przyczynach popularności kryminałów, mówi w wywiadzie dla Euronews Remigiusz Mróz, najpopularniejszy polski pisarz współczesny.

Remigiusz Mróz od dziesięciu lat regularnie wygrywa rankingi najpoczytniejszych polskich pisarzy. Jego książki rozeszły się w łącznym nakładzie ponad 13 mln egzemplarzy i zostały przetłumaczone na kilkanaście języków.

REKLAMA
REKLAMA

Przy okazji Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie, Remigiusz Mróz udzielił wywiadu Euronews. Odniósł się do głośnych słów Olgi Tokarczuk na temat korzystania ze sztucznej inteligencji w procesie twórczym oraz wyjaśnił, dlaczego sam nie korzysta z AI przy pisaniu książek. Król polskiego kryminału zdradził też, co sądzi o ekranizacjach jego powieści i jaką spuściznę chce po sobie zostawić dla potomności

Euronews: Ostatnio głośno było o słowach Olgi Tokarczuk dotyczących korzystania ze sztucznej inteligencji. Ty korzystasz z AI?

Remigiusz Mróz: Nie. Sam fakt używania AI w działalności twórczej jest dla mnie trochę jak użycie aplikacji do rozwiązywania krzyżówek. Można zeskanować krzyżówkę, dostać odpowiedzi i ją wypełnić. Tylko jaki jest w tym sens? Dla mnie żaden.

Ale ktoś mógłby przecież załadować wszystkie twoje książki do modelu językowego i stworzyć „Remigiusza Mroza 2.0”. Obawiasz się tego?

RM: Nie tyle samego stworzenia wirtualnego klona, ile sposobu, w jaki te modele są trenowane. Model Mety wykorzystał moje książki – można było to sprawdzić. Było tam 24 moich tytułów, pobranych z nielegalnych źródeł. Wszystko odbywa się bez zgody autorów i bez wynagrodzenia. W mojej ocenie jest to działalność stricte plagiatowa.

Autorzy na całym świecie już występują z pozwami przeciwko firmom rozwijającym duże modele AI. W Polsce również przyglądamy się sytuacji i będziemy walczyć o nasze prawa, bo chodzi o własność intelektualną.

Afera, która miała miejsce po słowach Olgi Tokarczuk na Impakcie, nie pomoże z całą pewnością. Daje ona, przynajmniej na gruncie prawnym, kontrargument dla drugiej strony, która może podnosić później na salach sądowych, że zaraz, zaraz, ale wy sami używacie tej technologii. Nawet noblistka to robi, więc to trochę komplikuje sprawę. Ale myślę, że koniec końców tutaj przepisy prawne będą po naszej stronie.

Od lat jesteś najchętniej czytanym polskim pisarzem. Wyprzedzasz Sienkiewicza i Mickiewicza. Masz „rząd dusz” Polaków czy uważasz się raczej za "pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego"?

RM: Tak Gombrowicz powiedział o Sienkiewiczu - piękne słowa. Mam tę przewagę nad Sienkiewiczem i Mickiewiczem, że jeszcze żyję, więc mogę pisać kolejne książki. Natomiast ocenianie własnej pozycji zostawiam innym. Jestem ostatnią osobą, która powinna wystawiać sobie takie noty.

Według serwisu Lubimy Czytać masz już blisko sto wydanych pozycji. Planujesz coś specjalnego na setną książkę?

RM: Nie wiem nawet, na której jestem. W takich zestawieniach często liczone są nowe wydania czy nowe okładki. Myślę, że do setki jeszcze trochę mi brakuje. A kiedy ten moment nadejdzie, prawdopodobnie dowiem się o tym od dziennikarza podczas wywiadu.

Kryminały i sensacja od lat są najpopularniejszym gatunkiem w Polsce. Czy zło jest bardziej atrakcyjne literacko niż dobro?

RM: Być może jest wdzięczniejsze do opisywania. Ale wydaje mi się, że fascynacja mrocznymi stronami ludzkiej natury wynika z całkiem jasnych pobudek. Chcemy się na zło uodpornić, zrozumieć je, nauczyć się przed nim bronić. Chciałbym wierzyć, że właśnie dlatego ludzie sięgają po ten gatunek.

A co stoi za popularnością Remigiusza Mroza?

RM: Nie mam pojęcia. Sam próbuję czasem analizować fenomen innych autorów. Dla mnie takim przykładem jest Stephen King. Są książki lepsze od jego książek, a jednak to właśnie on stał się globalną marką. Ludzie nie szukają tylko stylu czy konstrukcji bohaterów – szukają konkretnego autora. Dlaczego akurat jego? Trudno to racjonalnie wyjaśnić.

Twoje książki zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. Czy trudno przebić się na zagranicznych rynkach?

RM: Na początku było bardzo trudno. Szczególnie w krajach anglosaskich, gdzie nawet wymówienie mojego nazwiska stanowi wyzwanie. Pojawiały się sugestie, żeby je uprościć lub zmienić. Ostatecznie tego nie zrobiłem.

Ostatnio miałem jednocześnie premierę „Urwiska” w Polsce, „Never Found” po angielsku i „Langera” po francusku. To pokazuje, że polska literatura stopniowo zdobywa rozpoznawalność za granicą.

Czy zagraniczny czytelnik różni się od polskiego?

RM: Mam wrażenie, że jest mniej krytyczny wobec autorów z zagranicy. W Polsce niektóre elementy moich książek były krytykowane, podczas gdy w Niemczech te same aspekty były bardzo chwalone. W przypadku „Nieodnalezionej” polscy recenzenci zarzucali mi niewystarczający research, a niemieccy wręcz przeciwnie – podkreślali jego jakość. To ciekawe zjawisko.

Coraz więcej twoich książek trafia na ekran. Trudno oglądać własne historie w cudzych rękach?

RM: Nie, jeśli traktuje się książkę jak dziecko, które w pewnym momencie opuszcza dom. Trzeba zaakceptować, że będzie żyło własnym życiem. Ekranizacja nie może być wierną kopią książki, bo film i literatura to zupełnie różne media.

Czy ekranizacje wpływają później na twoje pisanie? Czy komisarz Forst ma dla Ciebie twarz Borysa Szyca?

RM: Nie, Forst nigdy nie straci twarzy, którą ma w mojej wyobraźni. Podobnie jest z Chyłką, choć trochę obawiałem się tego, że Magda Cielecka wskoczy na jej miejsce. Postacie zachowują w mojej wyobraźni swoje pierwotne twarze. Oczywiście czasami po obejrzeniu serialu słyszę głos konkretnego aktora – na przykład Kuby Gierszała przy Langerze – ale bardzo szybko wracam do świata książki.

Czy literatura nadal ma realny wpływ na rzeczywistość społeczną?

RM: Ogromny. Nie bez powodu reżimy totalitarne po przejęciu władzy zaczynają od kontrolowania książek – usuwania ich, palenia albo tworzenia własnego kanonu. To właśnie pokazuje, jak niesamowita moc drzemie w tym medium. Obcowanie z nim sprawia, że obrazy nam wnikają do głowy. Stajemy się de facto współtwórcą tego świata. Cały sztafaż, który jest zaproponowany przez autora, może po prostu wpływać na naszą psychikę w znacznie większy sposób, niż to ma miejsce w przypadku filmu czy serialu, kiedy jesteśmy biernym odbiorcą. Dlatego to jest takie niebezpieczne, bo rzeczywiście można przemycić tutaj jakieś takie elementy światopoglądowe

Co chciałbyś, żeby zostało po twoich książkach?

RM: Na pewno nie chciałbym, żeby trafiały do szkolnego kanonu i były czytane pod przymusem. Ale jak każdy pisarz mam ambicję, żeby wyjść poza granice Polski i pokazać światu, że polscy autorzy potrafią tworzyć literaturę na najwyższym poziomie. Chciałbym, żeby za 50 lat ktoś powiedział: warto inwestować w polskich pisarzy, bo wiedzą, co robią.

Zaczęliśmy od sztucznej inteligencji, więc na koniec zadam pytanie, które przygotowała dla ciebie AI: "Gdyby AI potrafiła pisać idealne thrillery, co zostałoby Remigiuszowi Mrozowi?"

RM: Pisanie prawdziwych thrillerów. Sztuczna inteligencja może poznać wszystkie książki, które już napisaliśmy, ale nigdy nie pozna tych, których jeszcze nie napisaliśmy. To możemy zrobić tylko my.

Video editor • Pawel Glogowski

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Jimek dla Euronews: „być może dzisiaj facectwo, męstwo jest tematem do zgłębienia”

Laureaci Pulitzera 2026: eksperymentalne dramaty wojenne i chaos Trumpa

Glukhovsky: wolna Ukraina to konkurencyjny projekt wobec Rosji Putina. Dlatego chce ją zniszczyć