Laureat Oscara pochwalił surowe francuskie przepisy chroniące prywatność. Jak mówi, jego dzieci żyją „znacznie lepiej” bez paparazzi.
Miłość George’a Clooneya do Francji właśnie stała się oficjalna.
Jak wynika z dekretu opublikowanego we francuskim Dzienniku Urzędowym, hollywoodzki aktor wraz z żoną Amal oraz ich ośmioletnimi bliźniętami, Ellą i Alexandrem, otrzymali obywatelstwo francuskie.
Ten krok formalizuje to, o czym Clooney wspominał już na początku miesiąca, kiedy publicznie chwalił we Francji surowe przepisy chroniące prywatność i niechęć do kultury paparazzi.
„Tutaj nie robią zdjęć dzieciom. Nie ma paparazzi czających się przy bramach szkoły” – powiedział radiu RTL. „To dla nas najważniejsze”.
Mimo 400 dni nauki francuskiego przyznał, mówiąc po angielsku, że jego znajomość języka wciąż wymaga pracy.
Prawniczka specjalizująca się w prawach człowieka, Amal Clooney, która biegle mówi po francusku, uzyskała obywatelstwo pod panieńskim nazwiskiem Amal Alamuddin, a pełne imię i nazwisko Clooneya widnieje jako George Timothy Clooney.
Para w 2021 roku kupiła dom na południu Francji, dawną posiadłość winiarską Domaine du Canadel, niedaleko miejscowości Brignoles. Od tego czasu Clooney nazywa ją ich głównym domem, tłumacząc decyzję obawami o wychowanie swoich dzieci w Los Angeles.
„Obawiałem się wychowywania naszych dzieci w LA, w hollywoodzkiej kulturze” – powiedział magazynowi Esquire. „Nie chcę, żeby chodziły w ciągłym lęku przed paparazzi. Nie chcę, by porównywano je z dziećmi innych sław”.
Dorastając z dala od blasku fleszy we Francji, „nie siedzą na iPadach”. „Jedzą kolację z dorosłymi i muszą odnieść naczynia. Mają dużo lepsze życie”.
Poza Francją Clooney od 2002 roku ma willę nad włoskim jeziorem Como, a para posiada też zabytkową rezydencję w Anglii oraz nieruchomości w Nowym Jorku i Kentucky.
„Ucieczka ze Stanów Zjednoczonych”
Do Clooneya może wkrótce dołączyć nagradzany amerykański reżyser Jim Jarmusch, który ostatnio wyraził chęć przyjęcia francuskiego obywatelstwa, sfrustrowany „wojną” Donalda Trumpa z kulturą.
W rozmowie z radiem France Inter 72-letni reżyser, który w tym roku zdobył główną nagrodę, Złotego Lwa dla najlepszego filmu, na festiwalu w Wenecji, za swoje najnowsze dzieło, Father Mother Sister Brother, ujawnił, że zaczyna procedurę uzyskania francuskiego obywatelstwa, by „uciec ze Stanów Zjednoczonych”.
„Jestem trochę spóźniony, ale tak, to już w toku. Francja, Paryż i francuska kultura są bardzo głębokie” – powiedział, mówiąc o swojej miłości do kraju, który często pojawia się w jego twórczości. „Byłbym zaszczycony, mogąc mieć francuski paszport” – dodał.
Podobne słowa padły z ust brytyjskiego pisarza Kena Folletta, który w zeszłym miesiącu również uzyskał francuskie obywatelstwo z zupełnie innych powodów, mówiąc: „Za co tak kocham Francję? Francuska literatura, kuchnia, wino, moda – ale przede wszystkim Francuzi”.
Follett jest autorem 38 powieści i sprzedał we Francji ponad 17 mln egzemplarzy, a na świecie ponad 198 mln.
W oświadczeniu ambasada Francji podała: „Przywiązanie Kena Folletta do naszego kraju jest znaczące i ma długą historię. W szczególności od 2019 roku jest głęboko zaangażowany w kwestie odbudowy katedr Notre-Dame de Paris i Dol-de-Bretagne”.