Przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen podjęła w piątek decyzję o tymczasowym wdrożeniu kontrowersyjnej umowy handlowej z Mercosurem, sprzeciwiając się kontroli sądowej wszczętej przez posłów do Parlamentu Europejskiego, która wstrzymała proces ratyfikacji.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podjęła w piątek decyzję o kontynuowaniu tymczasowego stosowania umowy handlowej z Mercosurem, odrzucając kontrolę sądową wszczętą przez posłów do PE, która zawiesiła proces ratyfikacji.
"Komisja będzie nadal ściśle współpracować ze wszystkimi instytucjami UE, aby zapewnić sprawny i przejrzysty proces" - powiedziała dziennikarzom. -"To jedna z najbardziej znaczących umów w pierwszej połowie tego stulecia".
Umowa od lat dzieli państwa członkowskie. Podczas gdy Niemcy opowiadały się za nią, twierdząc, że ma wzmocnić dostęp do globalnych rynków, Francja stała na czele opozycji, argumentując, że narazi ona unijnych rolników na nieuczciwą konkurencję ze strony importu z Mercosuru.
Negocjowany przez 25 lat Mercosur stworzyłby strefę wolnego handlu obejmującą ponad 700 milionów ludzi między UE a Ameryką Łacińską, w tym Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem.
Von der Leyen powiedziała, że da to europejskim firmom dostęp do rynku latynoamerykańskiego w stopniu, o jakim wcześniej "mogły tylko pomarzyć", podkreślając jego potencjał eksportowy.
"Daje to również Europie strategiczną przewagę w świecie ostrej konkurencji" - dodała, ponieważ UE stara się zdywersyfikować swoich partnerów handlowych w obliczu rosnących napięć geoekonomicznych.
Parlament musi jeszcze ratyfikować umowę
Jednak przeciwnicy zapewnili sobie większość w Parlamencie Europejskim, aby skierować umowę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w styczniu, skutecznie zamrażając ratyfikację.
Niemniej jednak Komisja zachowała prawną możliwość tymczasowego stosowania umowy, gdy jeden lub więcej krajów Mercosur zakończy własną procedurę ratyfikacji. Argentyna i Urugwaj już to zrobiły, torując drogę unijnemu organowi wykonawczemu.
"Dziś UE wysyła jasny sygnał do naszych międzynarodowych partnerów, naszych firm i naszych obywateli" - powiedział niemiecki eurodeputowany Manfred Weber, przewodniczący centroprawicowej EPP, największej grupy w Parlamencie, dodając: "Pozwoli nam to czerpać korzyści z wolnego handlu i partnerstwa międzynarodowego, dopóki Parlament Europejski nie będzie miał ostatecznego głosu w sprawie ratyfikacji".
Gdy Trybunał wyda orzeczenie w tej sprawie, Parlament zagłosuje za ratyfikacją umowy - choć pozostaje głęboko podzielony, a niektórzy posłowie popierają kontrolę sądową, nawet jeśli popierają umowę.
Francuska eurodeputowana Manon Aubry, współprzewodnicząca grupy The Left i zagorzała przeciwniczka umowy, napisała na X: "Największa umowa o wolnym handlu w historii jest zatem wdrażana BEZ głosowania parlamentów narodowych, Parlamentu Europejskiego 🇪🇺 lub opinii Trybunału Sprawiedliwości UE". Dodała: "To poważna sprawa!".
Inny francuski eurodeputowany, Jordan Bardella, przewodniczący skrajnie prawicowej grupy Patrioci i francuskiej partii Rassemblement National, również powiedział, że jest to "przejęcie władzy przeciwko naszym rolnikom i przytłaczającej większości Francuzów przywiązanych do suwerenności żywnościowej i naszych producentów".