Pakt znacznie obniża cła i otwiera rynek usług oraz rolnictwa. To największe porozumienie handlowe, jakie obie strony dotąd zawarły.
Unia Europejska i Indie zawarły przełomową umowę o wolnym handlu (FTA). Zbliża ona do siebie dwie z największych gospodarek świata w czasie, gdy handel globalny coraz mocniej kształtują napięcia geopolityczne.
Obejmuje niemal dwa miliardy ludzi i blisko jedną czwartą światowego PKB. To największa dwustronna umowa handlowa w dziejach obu stron.
„UE i Indie zapisują dziś historię, pogłębiając partnerstwo między największymi demokracjami świata. Stworzyliśmy strefę wolnego handlu dla 2 mld ludzi; obie strony mają odnieść korzyści gospodarcze” – powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Dodała: „oparta na zasadach współpraca wciąż przynosi znakomite efekty”.
Obniżki ceł
U podstaw porozumienia leży szeroka redukcja stawek celnych.
Indie zniosą lub obniżą cła na 96,6% towarów eksportowanych z UE. Z kolei UE w ciągu siedmiu lat zliberalizuje 99,5% pozycji taryfowych dla towarów z Indii.
Komisja szacuje, że europejscy eksporterzy zaoszczędzą na cłach nawet 4 mld euro rocznie. Te środki będzie można przeznaczyć na produkcję, płace lub niższe ceny dla konsumentów.
Komisarz ds. handlu, Maroš Šefčovič, powiedział, że umowa pokazuje, iż „handel, w którym obie strony wygrywają, jest realny”, podkreślając, że priorytetem jest, aby firmy „jak najszybciej odczuły konkretne korzyści”.
Co Europa zyska na największej w historii umowie o wolnym handlu
Średnie cła na towary przemysłowe w Indiach przekraczają 16% – to jedne z najwyższych wśród dużych gospodarek.
Ich obniżka ma szczególne znaczenie dla europejskich branż kapitałochłonnych, które od lat napotykają wysokie bariery wejścia na rynek indyjski.
W 2024 r. eksport UE do Indii wyniósł około 75 mld euro: 48,8 mld euro w towarach oraz kolejne 26 mld euro w usługach.
Maszyny i urządzenia elektryczne to zdecydowanie największa kategoria eksportowa UE do Indii, warta 16,3 mld euro w 2024 r. Obecnie podlegają cłom sięgającym 44%. Większość tych stawek zostanie zlikwidowana w ramach umowy w ciągu pięciu do dziesięciu lat.
Eksport statków powietrznych i kosmicznych wyniósł w ubiegłym roku 6,4 mld euro. Obecne cła do 11% zostaną obniżone do zera. Ich znoszenie będzie rozłożone na okresy do dziesięciu lat.
Eksport chemikaliów z UE do Indii był wart 3,2 mld euro w 2024 r. Obecnie podlega cłom do 22%. Większość tych stawek zniknie po wejściu umowy w życie.
Eksport farmaceutyków sięgnął 1,1 mld euro i obecnie obciążony jest około 11-procentowymi cłami. Zostaną one całkowicie zniesione w ciągu pięciu do siedmiu lat.
Jedna z najbardziej wyrazistych zmian dotyczy samochodów. Cła w Indiach spadną ze 110% do nawet 10%, z zastrzeżeniem kontyngentów. Części samochodowe docelowo będą zwolnione z ceł. Dla europejskich producentów to otwarcie drogi do najszybciej rosnącego dużego rynku motoryzacyjnego na świecie.
Potencjalne korzyści wykraczają poza sam eksport. Według UE handel z Indiami już teraz wspiera około 800 tys. miejsc pracy w całej Unii. Umowa powinna dodatkowo wzmocnić zatrudnienie w przemyśle, usługach i łańcuchach dostaw wraz ze wzrostem wolumenu obrotów.
Produkty rolno-spożywcze z UE przebijają się przez indyjskie bariery celne
Rolnictwo od lat było najbardziej wrażliwym obszarem rozmów UE–Indie. Dziś średnie cła na produkty rolno-spożywcze w Indiach wynoszą 36% i mogą sięgać 150%, co w praktyce wyklucza wiele europejskich towarów.
W 2024 r. eksport rolno-spożywczy z UE do Indii był wart zaledwie 1,3 mld euro – to tylko 0,6% globalnego handlu rolno-spożywczego UE, w dużej mierze przez zaporowe cła.
Dzięki tej umowie europejskie towary rolno-spożywcze z wyższej półki — od oliwy z oliwek i wina po wyroby cukiernicze — zyskają realny dostęp do szybko rosnącego rynku konsumentów z indyjskiej klasy średniej.
Na wino, obciążone dziś 150-procentowymi cłami, stawki spadną wyraźnie, do 20–30%. W przypadku mocnych alkoholi, objętych cłami do 150%, przewidziano znaczącą obniżkę do stałych 40%. Cła na piwo spadną ze 110% do 50%.
Oliwa z oliwek odczuje jedną z najbardziej spektakularnych zmian: cła do 45% zostaną całkowicie zniesione, co otworzy drogę do szerszej konsumpcji poza segmentem premium.
„Na mocy tej umowy europejskie wina, mocne alkohole, piwa, oliwa z oliwek, wyroby cukiernicze i inne produkty będą miały preferencyjny dostęp do szybko rosnącego rynku indyjskiego” – powiedział komisarz UE ds. rolnictwa i żywności, Christophe Hansen.
Co istotne, wrażliwe sektory rolne — wołowina, drób, ryż i cukier — pozostają poza liberalizacją, co chroni europejskich rolników.
„Jak w każdej umowie handlowej, nasze wysokie standardy bezpieczeństwa żywności pozostają w pełni zachowane. Bezpieczeństwo konsumentów w UE nie podlega negocjacjom” – dodał Hansen.
Jakie towary UE importuje z Indii
Według danych ITC Trademap.org Unia Europejska sprowadziła z Indii w 2024 r. towary o wartości 89,8 mld euro.
Największą kategorią były maszyny i urządzenia elektryczne, w tym sprzęt do nagrywania dźwięku i obrazu; ich import sięgnął 13,4 mld euro.
Na drugim miejscu znalazły się chemikalia organiczne, warte 11,9 mld euro.
Import maszyn i urządzeń mechanicznych, w tym reaktorów jądrowych i kotłów, wyniósł 8,6 mld euro, a dostawy żelaza i stali 6,2 mld euro.
Produkty farmaceutyczne stanowiły 4,7 mld euro w unijnym imporcie z Indii.
Znaczny był także segment tekstyliów: import odzieży i dodatków odzieżowych sięgnął 3,6 mld euro.
Co umowa UE–Indie oznacza dla usług i MŚP
Poza obniżkami ceł na towary umowa UE–Indie przynosi zasadniczy przełom w liberalizacji usług — obszaru tradycyjnie chronionego w polityce handlowej Indii.
Zobowiązania Indii dotyczące usług w tej umowie są najbardziej ambitne w historii — większe niż wobec partnerów takich jak Wielka Brytania i Australia.
Europejskie firmy uzyskają bardziej przewidywalny dostęp do kluczowych sektorów, m.in. usług finansowych, transportu morskiego i usług profesjonalnych, przy jaśniejszych zasadach dotyczących licencjonowania, obecności lokalnej, kadry kierowniczej i wymogów dla zarządów.
Według Komisji Europejskiej eksport usług z UE do Indii wyniósł w 2024 r. 26 mld euro. W nowych warunkach prawnych i dostępu do rynku wprowadzonych przez umowę ta wartość powinna znacząco wzrosnąć.
W przypadku małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) umowa ma zniwelować bariery strukturalne, które często uniemożliwiają mniejszym firmom korzystanie z porozumień handlowych.
Specjalny rozdział poświęcony MŚP ma sprawić, by mniejsze podmioty przekuły umowę w realne możliwości biznesowe.
Obie strony utworzą punkty kontaktowe dla MŚP oraz wspólną platformę cyfrową z jasnymi, aktualnymi informacjami o cłach, procedurach celnych i wymogach wejścia na rynek.
Co dalej?
Umowa o wolnym handlu trafi teraz do weryfikacji prawnej i zostanie przetłumaczona na wszystkie języki urzędowe UE.
Następnie Komisja Europejska przedstawi ją Radzie i Parlamentowi Europejskiemu do zatwierdzenia. Równolegle Indie muszą ratyfikować ją w kraju.
Po ratyfikacji przez obie strony umowa wejdzie w życie. Obniżki ceł i przepisy regulacyjne będą wdrażane stopniowo, przez okres do dziesięciu lat.
Dla Europy to nie tylko kwestia eksportu, lecz także odporności gospodarczej.
Przy tempie wzrostu gospodarki Indii przekraczającym 6% rocznie i młodej populacji liczącej 1,45 mld mieszkańców, umowa daje UE strategicznego partnera w regionie coraz częściej postrzeganym jako kluczowy dla globalnej potęgi gospodarczej.
Komisja spodziewa się, że do 2032 r. eksport towarów z UE do Indii się podwoi. To wsparcie dla miejsc pracy w przemyśle, rolnictwie i usługach.
W epoce rozdrobnionego handlu i narastającego protekcjonizmu umowa UE–Indie wyróżnia się jako długoterminowy wybór na rzecz otwartości i wzrostu napędzanego głębszymi powiązaniami gospodarczymi między dwiema największymi demokracjami świata.