Demokraci w Kongresie ostrzegają, że nowe taryfy mogą podnieść koszty gospodarstw domowych, ponieważ administracja stara się zastąpić dochody utracone po orzeczeniu Sądu Najwyższego.
Prezydent Donald Trump próbuje zastąpić dochody federalne utracone po tym, jak Sąd Najwyższy obalił jego największe taryfy celne w zeszłym miesiącu.
Badanie opublikowane w piątek przez kongresowych Demokratów mówi, że podatki importowe administracji mogą kosztować amerykańskie gospodarstwa domowe średnio 2512 dolarów w 2026 r. - to wzrost o 44 proc. z 1745 dolarów w ubiegłym roku.
Wzrost ten następuje w momencie, gdy amerykańscy konsumenci już zmagają się z wysokimi kosztami utrzymania i rosnącymi cenami energii związanymi z wojną w Iranie.
"Pomimo orzeczenia Sądu Najwyższego, zgodnie z którym znaczna część programu taryfowego Trumpa jest nielegalna, administracja odmawia zapewnienia ulgi rodzinom" - powiedziała senator Maggie Hassan z New Hampshire, czołowa Demokratka we Wspólnym Komitecie Gospodarczym.
"Podczas gdy amerykańskie rodziny zmagają się z wysokimi kosztami, prezydent wciąż decyduje się na nałożenie nowych ceł, które jeszcze bardziej podniosą ceny".
Biały Dom odrzucił raport. Rzecznik Kush Desai nazwał go "fałszywym", mówiąc: "Prezydent Trump będzie nadal wykorzystywał taryfy celne do renegocjowania zerwanych umów handlowych, obniżania cen leków i zabezpieczania bilionów inwestycji dla Amerykanów".
Orzeczenie Sądu Najwyższego wymusza zwroty pobranych ceł
W ubiegłym roku Trump powołał się na ustawę o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych z 1977 roku, aby nałożyć dwucyfrowe cła na prawie każdy kraj na świecie.
Sąd Najwyższy orzekł jednak 20 lutego, że prawo to nie daje prezydentowi uprawnień do nakładania ceł.
Rząd musi teraz zwrócić pieniądze importerom, którzy zapłacili cła - oczekuje się, że suma ta wyniesie około 175 miliardów dolarów.
Od tego czasu administracja szybko zaczęła nakładać nowe opłaty. Sekretarz skarbu Scott Bessent powiedział, że środki te pozostawią przychody z ceł w 2026 roku "praktycznie bez zmian".
Nowe dochodzenia handlowe
Trump wprowadził już 10 proc. taryfę celną na mocy sekcji 122 ustawy o handlu z 1974 roku i może podnieść ją do 15 proc. Jednak takie taryfy mogą obowiązywać tylko przez 150 dni, chyba że Kongres zatwierdzi ich przedłużenie, a także są kwestionowane w sądzie.
Inną opcją jest sekcja 301 tej samej ustawy, która zezwala na cła przeciwko krajom zaangażowanym w "nieuzasadnione" lub "dyskryminujące" praktyki handlowe.
Trump użył tego środka podczas swojej pierwszej kadencji, aby nałożyć cła na chiński import.
W środę przedstawiciel handlowy USA Jamieson Greer wszczął dochodzenie w sprawie tego, czy 16 partnerów handlowych - w tym Chiny i Unia Europejska - nadmiernie produkują towary i szkodzą amerykańskim producentom.
"Stany Zjednoczone nie będą dłużej poświęcać swojej bazy przemysłowej na rzecz innych krajów eksportujących swoje problemy z nadwyżką mocy produkcyjnych i produkcji" - powiedział Greer.
Prawnik ds. handlu Ryan Majerus, były amerykański urzędnik ds. handlu, powiedział, że posunięcie to było oczekiwane, ale szersze niż wielu się spodziewało.
"Wszyscy wiedzieliśmy, że właśnie na tym się skupią" - powiedział. "Wyzwanie polega na tym, że jest to o wiele bardziej rozległe, niż ktokolwiek się spodziewał".
Taryfy i rosnące ceny
Demokraci twierdzą, że gospodarstwa domowe ostatecznie ponoszą pełne koszty ceł.
Przytaczają oni analizę przeprowadzoną przez Biuro Budżetowe Kongresu, z której wynika, że importerzy przenoszą większość kosztów taryfowych na konsumentów, podczas gdy producenci krajowi mogą również podnosić ceny z powodu zmniejszonej konkurencji zagranicznej.
Odnowiona presja taryfowa pojawia się w momencie, gdy wojna w Iranie napędza wzrost cen benzyny i towarów przed listopadowymi wyborami śródokresowymi, zwiększając presję na wyborców już sfrustrowanych wysokimi kosztami życia.