Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

USA wysyłają ponad 2 tys. marines na Bliski Wschód. Czy Trump szykuje atak lądowy na Iran?

Ćwiczenia amerykańskiej piechoty morskiej z okrętem desantowym i śmigłowcami
Ćwiczenia amerykańskiej piechoty morskiej z okrętem desantowym i helikopterami Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Farhad Mirmohammadsadeghi
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Amerykańskie media podały, że Pentagon wyśle na Bliski Wschód ponad 2 tys. marines i grupę okrętów desantowych, a część senatorów mówi już o możliwym wysłaniu wojsk lądowych do Iranu.

Jak poinformował „Wall Street Journal”, powołując się na trzech urzędników USA, sekretarz wojny Stanów Zjednoczonych, Pete Hegseth, zgodził się na wniosek Dowództwa Centralnego USA (Centcom) o wysłanie na Bliski Wschód części „amfibijnej grupy uderzeniowej” wraz z „ekspedycyjną jednostką piechoty morskiej” (MEU).

REKLAMA
REKLAMA

„Amfibijna grupa uderzeniowa” (ARG) obejmuje zwykle jeden okręt desantowy typu „amphibious assault ship”, dwa okręty transportowe i jednostkę wsparcia, które przenoszą „ekspedycyjną jednostkę piechoty morskiej” (MEU). Taka jednostka liczy zazwyczaj co najmniej 2,2 tys. żołnierzy piechoty morskiej USA.

Zdaniem dwóch amerykańskich urzędników „amfibijna grupa uderzeniowa” ma być zorganizowana wokół okrętu desantowego USS Tripoli. Jednostka stacjonuje obecnie w swoim macierzystym porcie w Japonii, a wkrótce ma obrać kurs na Bliski Wschód.

Wojna na Bliskim Wschodzie. Czym jest „Ekspedycyjna jednostka piechoty morskiej”

Jak przypomina portal „The War Zone”, „ekspedycyjna jednostka piechoty morskiej” (MEU) to siła bardzo elastyczna, samowystarczalna i przeznaczona do szybkiego reagowania, rozmieszczana na pokładach okrętów desantowych.

Jednostka wnosi na pole walki szerokie spektrum zdolności. Może obejmować dodatkowe samoloty, w tym myśliwce F‑35B, zdolne do atakowania celów w głębi Iranu, a także prowadzić misje kontroli akwenów, na przykład zwalczania irańskich łodzi. Takie zadania mogą realizować śmigłowce pokładowe AH‑1Z i UH‑1Y oraz myśliwce F‑35 startujące z okrętu desantowego.

Kolejnym kluczowym elementem jest potencjał ofensywny, czyli możliwość przerzutu żołnierzy piechoty morskiej drogą powietrzną w dowolne miejsce znajdujące się w zasięgu amerykańskich śmigłowców.

Skład komponentu lotniczego można dostosować do konkretnej misji. Może to oznaczać rozmieszczenie większej liczby F‑35 na pokładzie albo wyraźne uprzywilejowanie zdolności uderzeń z powietrza. USS Tripoli jest nastawiony na operacje lotnicze i został zaprojektowany właśnie pod taki komponent.

„Ekspedycyjna jednostka piechoty morskiej” może też prowadzić desanty na wybrzeżu oraz zapewniać rozbudowane wsparcie logistyczne z morza. Tworząca całą tę flotyllę „grupa tągowa ekspedycyjna” (ESG) obejmuje ponadto okręty wsparcia bojowego wyposażone w system obrony przeciwrakietowej Aegis i zdolne do odpalania pocisków manewrujących Tomahawk.

Jak zauważa „The War Zone”, choć zespoły lotniskowcowe przyciągają najwięcej uwagi ze względu na możliwość zadawania silnych uderzeń z dużej odległości, to właśnie „ekspedycyjne jednostki piechoty morskiej” i „grupy tągowe ekspedycyjne” są w praktyce najbardziej wielozadaniowym narzędziem marynarki USA.

Wojna z Iranem. Scenariusz potencjalnej inwazji na wyspę Chark

Tyler Rogoway, dziennikarz specjalizujący się w tematyce wojskowej, główny autor i założyciel portalu „The War Zone”, stwierdził: „Gdy myśli się o ekspedycyjnej jednostce piechoty morskiej w kontekście [starcia USA z Iranem], od razu pojawia się jeden cel: wyspa Chark”.

Jak dodał, „z wyspy Chark wychodzi większość irańskiego eksportu ropy. Ze względu na strategiczne znaczenie i kluczową infrastrukturę wyspa jak dotąd pozostawała poza zasięgiem walk. Jej zajęcie byłoby ruchem o ogromnej wadze i operacją obarczoną bardzo wysokim ryzykiem. Zagrożenie tkwi nie tylko w samym desancie, ale przede wszystkim w utrzymaniu wyspy. Jeśli Iran uzna, że ją stracił, może ostrzelać ją każdym posiadanym środkiem rażenia”.

Rogoway ocenił też, że „ekspedycyjna jednostka piechoty morskiej raczej nie wpłynie bezpośrednio na wody Zatoki Perskiej. Taka operacja miałaby przede wszystkim charakter powietrzny, co również nie byłoby pozbawione ryzyka”.

Dodał: „W samej Cieśninie Ormuz i wokół niej leży kilka wysp, które można by wykorzystać do stworzenia swoistej tarczy obronnej przed atakami na statki. Taki ruch wiązałby się jednak, z oczywistych względów, z poważnym ryzykiem”.

Prezydent USA Donald Trump poinformował w piątek wieczorem na platformie społecznościowej Truth Social, że Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (Centcom) z jego rozkazu przeprowadziło „jedną z najsilniejszych operacji bombowych w historii Bliskiego Wschodu” i „całkowicie” zniszczyło „wszystkie cele wojskowe” na wyspie Chark.

Trump napisał: „Nasza broń jest najsilniejsza i najbardziej zaawansowana, jaką kiedykolwiek widział świat. Jednak z powodów humanitarnych i z uwagi na względy moralne zdecydowałem, że nie zniszczymy infrastruktury naftowej tej wyspy. Jeśli jednak Iran lub jakiekolwiek inne państwo spróbuje zakłócić swobodny i bezpieczny przepływ statków przez Cieśninę Ormuz, natychmiast wrócę do tej decyzji”.

Wojna z Iranem może zmienić się w długotrwały konflikt

Dany Citrinowicz, starszy analityk programu ds. Iranu i osi szyickiej w izraelskim Instytucie Badań nad Bezpieczeństwem Narodowym, ocenił, że urzeczywistnienie któregokolwiek z trzech scenariuszy – zajęcia wyspy Chark, wywiezienia wzbogaconego uranu z obiektów takich jak Natanz i Isfahan oraz przejęcia kontroli nad Cieśniną Ormuz – wymagałoby zakrojonej na szeroką skalę, długotrwałej kampanii wojskowej.

„Realizacja takich działań wymagałaby złożonej operacji połączonej, obejmującej stałą kontrolę nad terenem, szeroką przewagę morską i powietrzną, osłonę wojsk oraz silne i trwałe zaplecze logistyczne” – wyjaśnił.

Analityk dodał: „W praktyce taka operacja prawdopodobnie trwałaby tygodniami, a nawet miesiącami. Co bardzo istotne, ich prowadzenie będzie niezwykle utrudnione tak długo, jak system dowodzenia i łączności Iranu pozostaje sprawny i zdolny do koordynowania odpowiedzi wojskowej w różnych domenach”.

Analityk ostrzegł: „Nawet jeśli w pierwszej fazie uda się osiągnąć sukcesy operacyjne, jest mało prawdopodobne, by Iran pogodził się z utratą swoich aktywów strategicznych, zwłaszcza terytorium czy kontroli nad kluczową infrastrukturą energetyczną. Dopóki obecny system władzy w Teheranie pozostaje u steru, niemal pewne jest, że będzie dążył do przywrócenia poprzedniego stanu, łącząc konwencjonalne działania odwetowe z operacjami asymetrycznymi i podnoszeniem napięcia w całym regionie”.

„W rezultacie taki rozwój wydarzeń najpewniej przełożyłby się na długotrwały konflikt, który zamiast przynieść jednoznaczne rozstrzygnięcie, prowadziłby do stopniowej eskalacji i strategicznego wyniszczenia” – podsumował.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Wojna na Bliskim Wschodzie. Macron proponuje bezpośrednie rozmowy Izraela z Libanem w Paryżu

Wojna na Bliskim Wschodzie. 15 dzień ataków USA i Izraela. Atak na wyspę Chark

Wojna na Bliskim Wschodzie. Francuski oficer zabity w Iraku: Czy to wciągnie Francję w wojnę?