Śledź nas
Reklama

Tusk wkroczył do gry. Chodziło o uniknięcie paraliżu NBP

Siedziba NBP w Warszawie
Siedziba NBP w Warszawie -  Prawo autorskie  Copyright 2023 The Associated Press. All rights reserved
Prawo autorskie Copyright 2023 The Associated Press. All rights reserved
Przez Tomasz Lezon
Opublikowano dnia •Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Donald Tusk podpisał kontrasygnatę pod nominacjami czterech nowych członków zarządu NBP. Premier tłumaczy, że jego decyzja ma zapobiec paraliżowi banku centralnego, do którego mogłoby dojść po wygaśnięciu kadencji wiceprezesa Adama Lipińskiego.

Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że podpisał kontrasygnatę pod propozycjami powołania czterech nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Chodzi o Martę Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka oraz Marcina Zarzeckiego. Dokumenty zostały odesłane do prezydenta, którego podpis jest niezbędny do sfinalizowania nominacji.

REKLAMA
REKLAMA

Tusk wyjaśnił, że decyzja została podjęta zgodnie z rekomendacją ministra finansów Andrzeja Domańskiego. „Zgodnie z rekomendacją pana ministra Domańskiego złożyłem podpis, kontrasygnatę, pod propozycjami nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Odesłaliśmy już te dokumenty do prezydenta, bo tam jeszcze trzeba jego podpisu” – powiedział premier przed posiedzeniem Rady Ministrów.

Szef rządu podkreślił, że najważniejszym powodem jego decyzji była potrzeba zapewnienia stabilnego funkcjonowania banku centralnego. „Ktoś w naszym kraju musi myśleć o tym, jak stabilizować sytuację, jak stabilizować polskiego złotego” – zaznaczył.

Tusk odniósł się również do sytuacji prezesa NBP Adama Glapińskiego, wobec którego w Sejmie toczy się postępowanie. Jak podkreślił, niezależnie od losów prezesa bank centralny powinien być zabezpieczony przed destabilizacją.

„Niezależnie od tego, jak wyglądają sprawy prezesa Adama Glapińskiego, mówię tutaj o postępowaniu w Sejmie, to sam Narodowy Bank Polski musi być chroniony przede wszystkim przed jakimiś niepotrzebnymi wstrząsami” – powiedział premier.

Spór o skład zarządu NBP

Decyzja premiera ma związek z kończącą się kadencją wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego. Jego kadencja upływa 4 listopada 2026 roku. Obecnie zarząd banku centralnego liczy sześć osób, czyli minimalną liczbę przewidzianą przez ustawę. Odejście Lipińskiego bez jednoczesnego uzupełnienia składu oznaczałoby zejście poniżej ustawowego minimum.

„Groził nam taki klincz, brak zarządu, brak możliwości prowadzenia prac NBP i dlatego zdecydowałem się na ten krok i ten gest i zaakceptowałem proponowane zmiany” – tłumaczył Tusk.

W październiku prezydent Karol Nawrocki przekazał premierowi do kontrasygnaty wnioski dotyczące powołania do zarządu NBP czterech osób. Są wśród nich trzej obecni członkowie Rady Polityki Pieniężnej – Ludwik Kotecki, Przemysław Litwiniuk i Marcin Zarzecki – oraz Marta Kightley, która w latach 2020–2026 pełniła funkcję wiceprezes NBP.

Zgodnie z przepisami członków zarządu NBP powołuje i odwołuje prezydent na wniosek prezesa banku centralnego. Jednocześnie akty urzędowe prezydenta co do zasady wymagają kontrasygnaty premiera. Wyjątki obejmują m.in. wniosek kierowany do Sejmu w sprawie powołania prezesa NBP oraz powoływanie członków Rady Polityki Pieniężnej. W przypadku członków zarządu banku centralnego kontrasygnata szefa rządu jest wymagana.

Ustawa o NBP przewiduje, że w skład zarządu wchodzi prezes banku centralnego oraz od sześciu do ośmiu członków, w tym dwóch wiceprezesów. Kadencja członka zarządu trwa sześć lat, a ta sama osoba może pełnić tę funkcję maksymalnie przez dwie kolejne kadencje.

Po odejściu Adama Lipińskiego obecny skład zarządu tworzyć będą Marta Gajęcka, której kadencja potrwa do 1 stycznia 2027 roku, oraz Paweł Mucha, Artur Soboń, Rafał Sura i Paweł Szałamacha. Ich kadencje wygasają w kolejnych latach, w zależności od osoby – w 2028 lub 2029 roku.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

NBP gromadzi rezerwy. Polska ma już prawie 700 ton złota

Złote rezerwy Polski rosną. NBP ma już ponad 613 ton kruszcu

Tusk wkroczył do gry. Chodziło o uniknięcie paraliżu NBP