Śledź nas
Reklama

Argentyna chce przyciągnąć centra danych AI brakiem regulacji i ulgami podatkowymi

ARCHIWUM – Na zdjęciu z 18 maja 2009 r. turyści stoją na lodowcu Perito Moreno w Parku Narodowym Los Glaciares w argentyjskiej Patagonii.
ARCHIWUM – Na zdjęciu z 18 maja 2009 r. turyści stoją na lodowcu Perito Moreno w Parku Narodowym Los Glaciares w argentyjskiej Patagonii. -  Prawo autorskie  AP Photo/Natacha Pisarenko, File
Prawo autorskie AP Photo/Natacha Pisarenko, File
Przez Pascale Davies and AP
Opublikowano dnia •Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Prezydent Argentyny Javier Milei zabiega o inwestycje w centra danych AI w Patagonii, obiecuje łagodne regulacje i ulgi podatkowe.

Chłodny, południowy region Argentyny, Patagonia, staje się zagłębiem centrów danych, a prezydent kraju robi wszystko, by je przyciągnąć.

REKLAMA
REKLAMA

W Stanach Zjednoczonych i Europie część społeczności sprzeciwia się centrom danych, a rząd Argentyny proponuje coś odwrotnego. Prezydent Argentyny Javier Milei zapowiada, że kraj nie będzie regulować sztucznej inteligencji i oferuje obniżkę podatku dochodowego od osób prawnych dla dużych projektów w tej branży, choć Senat wciąż jej nie zatwierdził.

Patagonia przyciąga z powodów czysto praktycznych: ma dużo nieużytków, chłodne powietrze, silne wiatry oraz gaz z złoża łupkowego Vaca Muerta, który może chłodzić i zasilać centra danych.

Jak jego sojusznik, prezydent USA Donald Trump, Milei często zamieszcza w mediach społecznościowych obrazy wygenerowane przez AI. Zaproponował też tworzenie „nie‑ludzkich korporacji”, prowadzonych w całości przez agentów sztucznej inteligencji.

„Nie będziemy regulować sztucznej inteligencji” – powiedział Milei w zeszłym miesiącu do Amerykańskiej Izby Handlowej w Waszyngtonie. „Zostawimy ją wolną.”

Rejestry wizyt, do których dotarła agencja Associated Press, pokazują stały napływ przedstawicieli branży technologicznej spotykających się ostatnio z Mileiem i jego współpracownikami – od inwestora venture capital Petera Thiela po przedstawicieli OpenAI, Amazona, Google, Oracle i firm budujących centra danych.

Z dokumentów Ministerstwa Spraw Zagranicznych wynika, że deweloper centrów danych Crusoe, który współtworzył główny kampus OpenAI w Teksasie, zabiegał w tym roku o rozmowy z argentyńskimi urzędnikami ds. energii na temat inwestycji wspieranych przez rząd USA.

„W gęsto zaludnionych częściach USA i Europy trwa ostra walka o dostęp do sieci i o to, kto ma otrzymywać energię elektryczną” – powiedziała Marta Zlotkowska, szefowa działu rozwoju międzynarodowego w Green Capital.

Polska firma z sektora energii odnawialnej planuje budowę centrum danych za 3 mld dol. (2,7 mld euro) w Patagonii. Obiekt miałby być wynajmowany największym firmom technologicznym na potrzeby obliczeń AI, choć na razie spółka nie ma jeszcze żadnego klienta.

„Porównaliśmy potencjalne lokalizacje projektu na całym świecie i Argentyna – a właściwie Patagonia – okazała się najlepsza w każdej kategorii” – dodała.

Patagonia: obietnica dla branży AI

Aby przekonać firmy obawiające się chronicznej niestabilności gospodarczej Argentyny, Milei forsuje system zachęt, który obniżyłby stawkę podatku dochodowego od osób prawnych z 25% do 15% dla projektów o wartości co najmniej 1 mld dol. (892 mln euro) w sektorze AI i innych nowych branżach. Propozycja czeka na zatwierdzenie przez Senat.

Korzyści dla Argentyńczyków wciąż pozostają niejasne. Centra danych zatrudniają stosunkowo niewiele osób. System zachęt Mileiego nie zobowiązuje firm do zarezerwowania części mocy obliczeniowej na potrzeby kraju ani do ujawniania zużycia energii i wody.

„Nie mówimy o centrach danych zaprojektowanych po to, by wzmacniać argentyńską suwerenność technologiczną” – podkreślił Alan Rocha Varsanyi, badacz z Observatorio Petrolero Sur, argentyńskiej organizacji ekologicznej. „Ta moc obliczeniowa będzie eksportowana tam, gdzie OpenAI i inne firmy będą jej potrzebować.”

Plany zamiast buldożerów

Mimo całego rozgłosu, jaki Milei robi wokół projektu, Argentyna w wyścigu o miano regionalnego centrum danych pozostaje w tyle. Sąsiednie kraje chwalą się tanimi gruntami, odnawialnymi źródłami energii i rozwijającymi się łączami światłowodowymi do amerykańskich gigantów technologicznych.

Milei utrzymuje, że jego wezwanie do całkowicie nieograniczonego rozwoju AI daje Argentynie przewagę w chwili, gdy Unia Europejska i coraz więcej stanów USA wprowadza nowe regulacje. Krytycy ostrzegają jednak, że prezydent chce wdrażać sztuczną inteligencję w Argentynie bez zabezpieczeń przed ryzykami – od masowej inwigilacji po cyberataki.

„Bez zasad Argentyna stanie się laboratorium – jak wtedy, gdy firmy jadą do krajów rozwijających się, żeby testować dziwne leki, których nie mogą testować w największych państwach rozwiniętych” – powiedział Nicolás Wolovick, profesor informatyki na Narodowym Uniwersytecie w Córdobie.

Z podobnymi obawami Milei może się zetknąć w przyszłym tygodniu, gdy Argentynę w ramach swojej podróży po Ameryce Łacińskiej odwiedzi papież Leon XIV, który ostrzegał przed zagrożeniami, jakie AI niesie dla ludzkości.

Nawet część ludzi z rządu Mileiego przyznaje, że jego antyregulacyjna postawa utrudnia prace nad przejrzystym systemem prawnym. Jeden z wysokich urzędników, nieupoważniony do rozmów z mediami, mówi, że firmy czekają, aż Argentyna doprecyzuje zasady szkolenia AI na materiałach chronionych prawem autorskim i przekazywania danych osobowych za granicę.

Serwery i owce

W odległych, hodowlanych osadach na bezdrzewnym płaskowyżu prowincji Chubut życie kręci się wokół doglądania stad na stepach i strzyżenia owiec w szopach. Ponieważ przemysł wełniany podupadł po dekadach suszy, nadmiernego wypasu i rosnących kosztów produkcji, część ranczerów stawia na inny rodzaj zabudowań – wypełnionych nie runem, lecz migającymi rzędami serwerów.

„Hodowcy owiec bardzo intensywnie szukają alternatyw, które pozwolą zwiększyć dochody” – mówi Francisco Sáenz, inżynier rolnictwa i hodowca owiec w czwartym pokoleniu.

Jego rodzina należy do grona 14 właścicieli ziemi, którzy wydzierżawili łącznie 130 tys. hektarów (ok. 321 tys. akrów) firmie Green Capital pod planowane centrum danych. Ranczerzy liczą, że nadal będą wypasać owce obok swojego przyszłego, ogromnego sąsiada.

Budowa ma ruszyć dopiero około 2028 roku. Jeśli kampus będzie działał nieprzerwanie przy zakładanym szczytowym zapotrzebowaniu na energię, według wyliczeń AP zużyje w ciągu roku ok. 2,7 raza więcej prądu niż całe miasto Buenos Aires skonsumowało w 2025 roku.

Green Capital obiecuje wytwarzać całą potrzebną energię elektryczną we własnym zakresie – z turbin wiatrowych, farm fotowoltaicznych i generatorów gazowych – zamiast dodatkowo obciążać zatłoczoną argentyńską sieć. Władze prowincji liczą, że projekt przyniesie miliardy dolarów inwestycji, wysoko kwalifikowane miejsca pracy oraz rynek zbytu dla nadwyżek energii wiatrowej.

Ale część mieszkańców Trelewu, miasta zasypywanego pyłem położonego niedaleko planowanego terenu inwestycji, mówi, że nie ma jak ocenić tych obietnic. Badania środowiskowe wciąż trwają, pozwolenia są w toku, a firma nie podała, ile wody będzie potrzebował projekt ani jaka część energii pochodzić będzie z gazu.

„Po prostu mamy tak mało informacji” – mówi 46‑letnia Cristina Gibón, która obawia się wpływu centrów danych na środowisko. „Może nam wody wystarczy, dopóki będziemy starzy. Ale potem nasze dzieci nadal tu będą, a nie będą miały tych zasobów.”

Takie obawy napędzają szerszy sprzeciw wobec zabiegów Mileiego o względy wielkich firm technologicznych. W Trelewie niewielka grupa mieszkańców organizuje się w internecie i na głównym placu miasta pod hasłem „Trelew wolny od centrów danych”.

W Kongresie, gdzie parlamentarzyści niedawno oskarżali Mileiego o „wyprzedawanie kraju” podczas wysłuchania poświęconego interesom miliardera Petera Thiela w Argentynie, opozycja zmusiła prezydenta do okrojenia projektu ustawy łagodzącej ograniczenia dotyczące własności ziemi przez cudzoziemców. Zablokowała też jego pomysł, by pozwolić agentom AI kierować spółkami.

Na rodzinnej farmie Sáenz widzi w tym dobrze znany argentyński odruch.

„Ilekroć zagraniczna firma chce dokonać w Argentynie dużej inwestycji, pojawia się mnóstwo krytyki. Dla wielu pierwszą reakcją jest stwierdzenie: «Nie, to straszni ludzie z zewnątrz, którzy przyjeżdżają po nasze zasoby»” – mówi.

„Nie twierdzę, że wielkie korporacje są czymś najlepszym na świecie. Po prostu widzę, że gdy patrzę na inne kraje, ich gospodarki są stabilne.”

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Cyberatak na belgijskie supermarkety: lodówki nagrzane, żywność zniszczona

Holenderska posłanka chce zakazu uzależniających funkcji na platformach cyfrowych

Niemieccy politycy ostrzeżeni: iPhone’y celem najemnego spyware