Śledź nas
Reklama

21,3 mld euro na obronność. Ukraina może dostać część unijnych pieniędzy

Żołnierze litewskiej armii biorą udział w polsko-litewskich ćwiczeniach wojskowych Brave Griffin 24/II w okolicach przesmyku suwalskiego, przy granicy Polski, we wsi Dirmiskes
Żołnierze litewskiej armii biorą udział w litewsko‑polskich manewrach Brave Griffin 24/II w rejonie przesmyku suwalskiego, przy granicy z Polską, nieopodal wsi Dirmiškės. -  Prawo autorskie  AP Photo/ Mindaugas Kulbis
Prawo autorskie AP Photo/ Mindaugas Kulbis
Przez Luca Bertuzzi
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Bruksela otwiera kolejną pulę miliardów na obronność. Ukraina liczy na część tych pieniędzy, ale unijne przepisy nie pozwalają po prostu przekazać ich Kijowowi. Kluczowe będą decyzje państw członkowskich i ich gotowość do wspólnych projektów z Ukrainą.

Komisja Europejska uruchomiła nową rundę niskooprocentowanych pożyczek na obronność i zachęca państwa członkowskie, by część tych środków przeznaczyły na wspólne przedsięwzięcia z Ukrainą. Kijów zmaga się bowiem z ogromną luką finansową, szacowaną na 70 mld euro.

REKLAMA
REKLAMA

W czwartek Komisja udostępniła 21,3 mld euro niewykorzystanych dotąd środków w ramach programu Security Action for Europe (SAFE), unijnego instrumentu finansowania strategicznych inwestycji w obronność. Bruksela liczy, że część tej kwoty trafi na projekty realizowane wspólnie z Ukrainą.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała w swoim dorocznym orędziu o stanie Unii, wygłoszonym w zeszłym miesiącu w Parlamencie Europejskim: „Wykorzystując pozostałe środki z programu SAFE, uruchomimy nowy program wspólnych projektów z ukraińskimi firmami”.

Program SAFE powstał, aby pomóc państwom UE w szybkim zwiększaniu zdolności obronnych i produkcji przemysłowej w odpowiedzi na rosyjską agresję przeciwko Ukrainie, a także rosnące wątpliwości dotyczące wiarygodności amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa podczas drugiej kadencji Donalda Trumpa.

Wiele państw członkowskich, w szczególności Włochy, Węgry i Francja, pożyczyło jednak znacznie mniej, niż pierwotnie zakładano. W efekcie powstała pula niewykorzystanych środków, którą Komisja ponownie udostępniła w ramach drugiego naboru. Wnioski można składać do 13 listopada.

W liście wysłanym w czwartek do europejskich rządów komisarz ds. obrony Andrius Kubilius zachęcił państwa członkowskie do zacieśnienia współpracy z Ukrainą poprzez wspólne przedsięwzięcia, zwłaszcza w obszarach, w których potrzeby są dziś największe: systemach obrony przeciwrakietowej, dronach i amunicji.

„Zdecydowanie zachęcamy nasze państwa członkowskie, by robiły wszystko, co mogą, aby uruchamiać wspólne projekty w obecnym momencie” – powiedział rzecznik Komisji ds. obrony Thomas Regnier. „Te pozostałe środki mogą wyraźnie przynieść korzyści krajowym przemysłom obronnym, ale także Ukrainie w obecnym kontekście. Możemy w ten sposób realizować oba interesy jednocześnie”.

Ukraina rzeczywiście mierzy się z ogromnym deficytem budżetowym, a niszczycielskie rosyjskie naloty nie ustają. Unijna egzekutywa nie ma jednak narzędzi, które pozwoliłyby jej zmusić państwa członkowskie do angażowania ukraińskich firm. To poszczególne państwa zaciągają bowiem pożyczki i decydują, w jaki sposób wykorzystają je na własne potrzeby obronne.

Naturalne jest więc, że kraje UE chcą przeznaczać swoje budżety obronne przede wszystkim na wzmacnianie krajowego przemysłu. W Brukseli pojawiają się jednak powody do ostrożnego optymizmu, że Ukraina może otrzymać przynajmniej część z dostępnych 21,3 mld euro.

Do maja zasady programu SAFE pozwalały rządom składać zamówienia w ramach tzw. zakupów w jednym kraju. W teorii było to jedynie tymczasowe odstępstwo, mające umożliwić państwom szybkie dokonywanie pilnych zakupów na własne potrzeby.

W praktyce rozwiązanie zostało wprowadzone na wniosek polskiego komisarza ds. budżetu Piotra Serafina, właśnie po to, by jak największa część środków trafiła do polskich firm. Warszawa przeznaczyła 89 proc. swojego finansowania na polski przemysł zbrojeniowy.

Polska jest zdecydowanie największym beneficjentem programu SAFE – przypadło jej 43,73 mld euro, czyli niemal 30 proc. całej puli. Oczekuje się, że Warszawa będzie zabiegać o kolejne środki, ale tym razem nie będzie już mogła korzystać z procedury zamówień w jednym kraju.

Komisja ma więc nadzieję, że Polska oraz inne państwa ubiegające się o kolejne pożyczki z SAFE włączą Ukrainę do realizowanych projektów, aby spełnić wymóg zamówień obejmujących kilka państw. Co istotne, przepisy nie określają minimalnego udziału drugiego kraju w takim przedsięwzięciu.

„W obecnej sytuacji Komisja nie może po prostu powiedzieć: róbcie z tym, co chcecie. Nie ma jednak gwarancji, że tak się stanie” – powiedział anonimowo unijny urzędnik w rozmowie z Euronews.

Dodatkowym problemem pozostaje pytanie, czy państwa członkowskie będą w stanie wykorzystać całą dostępną kwotę. Oprócz krajów, które dotychczas pożyczyły mniej, część państw wschodniej flanki, takich jak Rumunia, jest już objęta procedurą nadmiernego deficytu z powodu zbyt wysokich wydatków.

Osiem państw UE w ogóle nie przystąpiło do programu SAFE. Wśród nich są Niemcy i Niderlandy, które mogą pozyskiwać finansowanie taniej na własną rękę niż za pośrednictwem wspólnego długu Unii. W praktyce oznacza to, że spośród państw członkowskich zainteresowanych nowymi pożyczkami może pozostać zaledwie kilka, m.in. Polska, Irlandia i Grecja.

Powstaje więc realne ryzyko, że kilka miliardów euro pozostanie niewykorzystanych właśnie w momencie, gdy Ukraina znajduje się w dramatycznej sytuacji finansowej. Obowiązujące przepisy nie pozwalają bezpośrednio przekierować niewykorzystanych pożyczek do Kijowa. Nie byłby to jednak pierwszy przypadek, gdy Bruksela próbuje znaleźć „kreatywne rozwiązania”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Węgry dostaną 5,4 mld euro na obronność. Komisja Europejska zamyka pierwszą rundę SAFE

Polska podpisuje trzyletni Plan Współpracy Obronnej z Wielką Brytanią

21,3 mld euro na obronność. Ukraina może dostać część unijnych pieniędzy