Przebywający od 9 lat na emigracji w Waterloo przywódca katalońskich separatystów z zadowoleniem przyjął decyzję Sądu Najwyższego o uchyleniu nakazu jego aresztowania za rzekomą malwersację związaną z „procés”.
Były prezydent Generalitaty Katalonii (autonomicznego rządu Katalonii), Carles Puigdemont, który dzięki decyzji Sądu Najwyższego może już wrócić do Hiszpanii po dziewięciu latach ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości, we wtorek świętował zakończenie postępowania sądowego przeciwko niemu, ale ostrzegł, że zaoferowana mu amnestia „nie jest rozwiązaniem” dla niepodległościowych aspiracji części katalońskiego społeczeństwa.
„Amnestia nie jest rozwiązaniem” – stwierdził Puigdemont podczas krótkiej konferencji prasowej w belgijskiej miejscowości Waterloo, gdzie mieszka od czasu wyjazdu z Hiszpanii po tym, jak wydano wobec niego nakaz aresztowania za udział w organizacji referendum z 1 października 2017 roku. „Jeśli chodzi o relacje między Katalonią a Hiszpanią, dziś nic nie zostaje rozwiązane” – podkreślił.
Przywódca Junts per Catalunya ubolewał, że postępowanie prawne prowadzone przeciwko niemu w Hiszpanii oznacza „nieuprawnione wykorzystanie władzy sądowniczej” i ocenił, że takie działania „są typowe dla reżimów autorytarnych, a zatem nie do przyjęcia w europejskiej demokracji”.
Były szef Generalitaty opuścił kraj po jednostronnej deklaracji niepodległości Katalonii i zastosowaniu artykułu 155 konstytucji. Jednak przyjęcie ustawy amnestyjnej w 2024 roku otworzyło drogę do jego ewentualnego powrotu.
Mimo to aż do teraz Puigdemont ryzykował zatrzymanie po powrocie do Hiszpanii, ponieważ nadal obowiązywał wobec niego nakaz aresztowania za malwersację. We wtorek sędzia Sądu Najwyższego, Pablo Llarena, uchylił nakaz aresztowania po tym, jak Trybunał Konstytucyjny zatwierdził zastosowanie ustawy amnestyjnej do przestępstwa malwersacji.
Trybunał zajął stanowisko w następstwie odwołania złożonego przez byłą katalońską minister, Dolors Bassę, po tym jak Sąd Najwyższy odmówił objęcia jej amnestią w sprawie zarzutu malwersacji.
Sednem sporu było to, czy wykorzystanie środków publicznych na sfinansowanie referendum niepodległościowego mogło zostać objęte ustawą amnestyjną. Sąd Najwyższy uznał, że nie, stwierdzając, iż jego organizatorzy odnieśli osobiste korzyści majątkowe. Trybunał Konstytucyjny odrzucił jednak taką interpretację.
Podczas wystąpienia lider niepodległościowców, który nie ujawnił, kiedy zamierza wrócić do Hiszpanii, mówił, że zdecydował się „udać na emigrację, żeby uprawiać politykę”, by bronić praw katalońskich obywateli, które jego zdaniem były „zagrożone” przez artykuł 155. Ocenił też, że decyzja Trybunału Konstytucyjnego oznacza „zakwestionowanie represji”, którym poddano część osób odpowiedzialnych za „procés”.