W okręgach konsularnych Lizbony i Porto najwięcej głosów zdobył Luiz Inácio Lula da Silva. Z kolei wśród Brazylijczyków w Faro wygrał Flávio Bolsonaro.
Brazylijski senator Flávio Bolsonaro zdobył najwięcej głosów w pierwszej turze wyborów prezydenckich w Brazylii, nie zdołał jednak osiągnąć wymaganej większości bezwzględnej, która już teraz przesądziłaby, kto będzie następną głową państwa. Głosy Brazylijczyków mieszkających w Portugalii ułożyły się jednak inaczej.
Zgodnie z danymi opublikowanymi na stronie Trybunału Wyborczego (TSE) poświęconej wyborom w 2026 roku, w okręgu konsularnym Lizbony, jednym z trzech uwzględnionych przy liczeniu głosów w Portugalii, najwięcej głosów zebrał urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva: 14 948, co odpowiada 53,51 proc. Flávio Bolsonaro był drugi, z wynikiem 10 548 głosów (37,76 proc.).
W jurysdykcji konsularnej Porto, sytuacja wyglądała podobnie: 10 356 osób zagłosowało na Lulę da Silvę, a 7 559 powierzyło swój głos synowi byłego prezydenta Jaira Bolsonaro. W przeliczeniu na procenty daje to odpowiednio 52,49 proc. i 38,32 proc.
Tym samym tylko w Faro to Flávio Bolsonaro był kandydatem, który zdobył największe poparcie wśród brazylijskiej społeczności: 48,88 proc., czyli 1 305 głosów. To wynik lepszy niż 1 097 głosów oddanych na jego głównego rywala, jednego z założycieli Partii Pracujących (PT), co odpowiada 41,09 proc.
Po zliczeniu wszystkich głosów oddanych na obu kandydatów w tej pierwszej turze Lula da Silva okazał się zdecydowanym zwycięzcą w Portugalii. Jak potwierdziła Euronews, w trzech wymienionych okręgach konsularnych otrzymał 26 401 głosów. Jego rywal, obecnie jedna z najważniejszych postaci Partii Liberalnej, zebrał 19 412 głosów.
W Portugalii 134 797 obywateli Brazylii miało prawo głosu w tym głosowaniu, które obecnie tworzy drugi co do wielkości okręg wyborczy Brazylii za granicą, po Stanach Zjednoczonych. Do urn poszło jednak tylko 51 683 z nich, co oznacza, że w Portugalii aż 61,7 proc. uprawnionych wstrzymało się od głosu.
Mimo takiego rozkładu głosów w Portugalii, w skali całego kraju to Flávio Bolsonaro był kandydatem z najlepszym wynikiem w pierwszej turze wyścigu o prezydenturę Brazylii. Według TSE zdobył 47,03 proc. ważnych głosów we wszystkich okręgach, podczas gdy Lula da Silva uzyskał 45,16 proc. Różnica to niespełna dwa punkty procentowe, ale w liczbach bezwzględnych senator miał ponad dwa miliony głosów przewagi nad urzędującym prezydentem.
Poza nimi tylko trzech kandydatów przekroczyło w tym głosowaniu próg 1 proc: Augusto Cury z partii Avante (2,89 proc.), Renan Santos z ugrupowania Missão (2,24 proc.) oraz Ronaldo Caiado z Partii Socjaldemokratycznej (2,18 proc.).
Ten wynik nie wystarczył jednak, by Flávio Bolsonaro uniknął drugiej tury, która została wyznaczona na 25 października.