W wyborach w Brazylii weźmie udział około 160 mln osób. Walczą proeuropejska lewica i sprzyjająca Trumpowi opcja konserwatywna. Wyniki będą więc znaczące dla całego regionu.
Brazylijczycy w niedzielę rozpoczęli głosowanie w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva z Partii Pracujących (PT) walczy o reelekcję z senatorem Flávio Bolsonaro z Partii Liberalnej.
To jedne z wyborów budzących szczególne zainteresowanie na świecie. Zdecydują, czy ta latynoamerykańska potęga gospodarcza utrzyma lewicowy rząd, czy też dołączy do prawicowej, konserwatywnej fali popieranej przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
Lewicowy weteran Lula da Silva, który wkrótce skończy 81 lat, ubiega się o czwartą i ostatnią kadencję. Ostrzega wyborców, że suwerenność Brazylii jest zagrożona z powodu nacisków ze strony Trumpa.
Tymczasem 45-letni senator Flávio Bolsonaro debiutuje w wyścigu o prezydenturę, zapowiadając, że chce pójść w ślady ojca, Jaira Bolsonaro, który rządził krajem w latach 2019–2022 i opowiadał się za polityką zbliżenia ze Stanami Zjednoczonymi.
Z sondaży, które pokazują niemal remis, wynika, że Lula da Silva, na którego głosować zamierza 45 proc. wyborców, staje do zaciętej walki z prawicowym senatorem Flávio Bolsonaro (43 proc.), 45-letnim politykiem, który podkreśla swoją bliskość z Białym Domem i przekonuje, że Brazylia potrzebuje lepszych porozumień z administracją Trumpa, zwłaszcza w sprawie gospodarki surowców rzadkich.
Te same sondaże wskazują, że żaden z kandydatów raczej nie przekroczy progu 50 proc., potrzebnego do rozstrzygnięcia wyniku już w niedzielę. Oczekuje się więc kolejnego głosowania w drugiej turze 25 października.
Niemal 160 mln Brazylijczyków jest uprawnionych do głosowania w tych wyborach. Jak podaje Najwyższy Trybunał Wyborczy (TSE), dokładnie 158 745 463 osób oddaje głosy w niedzielę. Głosowanie jest obowiązkowe, a osoby, które nie głosują, muszą przedstawić usprawiedliwienie.
Tego dnia Brazylijczycy wybierają także 27 gubernatorów stanowych, posłów do parlamentów stanowych, wszystkich 513 deputowanych do Izby Deputowanych oraz 54 z 81 senatorów kraju.
Za granicą głosuje się wyłącznie na prezydenta i wiceprezydenta. Oczekuje się udziału 918 tys. wyborców rozsianych po całym świecie.
W części krajów głosowanie trwa już od kilku godzin, tak jak w Portugalii, gdzie mieści się drugi co do wielkości na świecie ośrodek głosowania Brazylijczyków mieszkających za granicą, a w innych miejscach lokale są już zamknięte.
Według dotychczasowych wstępnych wyników Lula da Silva wygrywa w Malezji, Singapurze, Chinach, Korei Południowej, Australii i Nowej Zelandii. Flávio Bolsonaro prowadzi na Filipinach i w Japonii.
Ostateczne wyniki TSE ma ogłaszać od godz. 17.00 czasu lokalnego w Brasílii (21.00 w Lizbonie).