Kreml zaostrza retorykę wobec europejskiego przemysłu zbrojeniowego wspierającego Ukrainę. Moskwa nie wyklucza uznania takich zakładów za cele militarne.
Rosja ostrzega europejskie państwa przed konsekwencjami rozwijania produkcji uzbrojenia przeznaczonego dla Ukrainy. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa oświadczyła, że zakłady zbrojeniowe działające poza Ukrainą mogą zostać uznane przez Moskwę za potencjalne cele wojskowe.
Jej słowa padły w odpowiedzi na pytania dziennikarzy dotyczące planów związanych z serwisowaniem, a także możliwą produkcją pocisków do amerykańskich systemów obrony powietrznej Patriot w Polsce. Broń tego typu jest wykorzystywana przez Ukrainę do odpierania rosyjskich ataków rakietowych.
"Fabryki zbrojeniowe w krajach europejskich, które produkują broń dla Ukrainy są potencjalnymi celami militarnymi dla Rosji. Nie należy zakładać, że zakłady wojskowe poza terytorium Ukrainy, które produkują broń dla reżimu w Kijowie, będą bezpieczne. Każdy, kto tak myśli jest w błędzie" - powiedziała Zacharowa.
Rzeczniczka rosyjskiego resortu dyplomacji stwierdziła również, że państwa europejskie, rozwijając własny przemysł zbrojeniowy oraz tworząc wspólne przedsięwzięcia, mają - w ocenie Moskwy - coraz bardziej angażować się w konflikt.
"Kraje europejskie są bezpośrednio zaangażowane w konflikt ukraiński. Nie tylko udzielają pomocy. Otwierając fabryki broni i spółki joint venture, angażują się w pełni. A to jedynie opóźnia rozwiązanie konfliktu, zamiast go zakończyć, jak myślą lub wyobrażają sobie niektóre siły w Europie" - dodała Zacharowa.
Ławrow odwołuje się do rosyjskiej doktryny
Wypowiedź rzeczniczki rosyjskiego MSZ była poprzedzona komentarzem ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa.
We wtorek, 29 września, szef rosyjskiej dyplomacji odniósł się do kwestii związanych z systemami Patriot i wskazał na rosyjską doktrynę wojenną.
"Mamy doktrynę wojenną w tej sprawie, na którą prezydent (Władimir Putin) wielokrotnie się powoływał. Apeluję do was o uważne przestudiowanie odpowiedniego fragmentu tego kluczowego dokumentu" - powiedział dziennikarzom Ławrow.
Wspomniany dokument określa m.in. postrzegane przez Rosję zagrożenia militarne oraz podstawowe zasady dotyczące wykorzystania sił zbrojnych.
W materiale źródłowym wskazano, że jednym z zagrożeń wymienianych przez Moskwę jest wzrost potencjału militarnego NATO oraz zbliżanie infrastruktury wojskowej Sojuszu do rosyjskich granic.
Wcześniej były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew groził Polsce oraz innym państwom Unii Europejskiej uderzeniami rakietowymi na zakłady produkujące broń dla Ukrainy.
Od tego czasu kilka europejskich fabryk zbrojeniowych stało się celem aktów dywersji.
Polska chce rozwijać możliwości związane z Patriotami
Rosyjskie wypowiedzi są reakcją na działania Polski związane z systemami Patriot.
Podczas lipcowego szczytu NATO w Ankarze Warszawa zawarła z USA, Niemcami, Holandią i Szwecją porozumienie dotyczące serwisowania w Europie pocisków PAC-3. Obecnie trwają rozmowy dotyczące lokalizacji centrum serwisowego w Polsce.
W ostatnim tygodniu września wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka informowała, że negocjacje znajdują się na końcowym etapie.
Z kolei wiceszef MON Cezary Tomczyk wskazywał na możliwość utworzenia międzynarodowego konsorcjum.
"Przewiduję, że proces ten zwieńczy utworzenie międzynarodowego konsorcjum z udziałem Polski. W efekcie na naszym terytorium oraz w dwóch, trzech innych państwach europejskich zostanie uruchomiona produkcja pocisków Patriot" - mówił Tomczyk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Zdaniem wiceszefa MON deklaracja prezydenta USA Donalda Trumpa dotycząca przekazania Ukrainie licencji na produkcję rakiet do systemów Patriot jest pewnym uproszczeniem, jeśli chodzi o możliwość uruchomienia ich współprodukcji na terenie Polski.