Die Linke i CDU rywalizują o pierwsze miejsce, AfD i Zieloni pozostają z tyłu, SPD wyraźnie traci. Przegląd partii, liderów, tematów i możliwych koalicji.
W niedzielę w Berlinie odbędą się wybory do nowego parlamentu krajowego, Izby Deputowanych, równolegle z wyborami landowymi w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Wynik jest otwarty: Lewica i CDU w najnowszych sondażach mają po około 20–23 %, AfD (18 %) i Zieloni (16 %) pozostają tuż za nimi. SPD z poparciem 10–12 % jest wyraźnie poniżej swojego wyniku z 2023 roku.
Nie wiadomo więc, jak będzie wyglądać scena polityczna po głosowaniu.
Dotychczasowej czarno‑czerwonej koalicji CDU i SPD według obecnych sondaży nie wystarcza już głosów do większości. Zmieniło się też wiele po stronie CDU: zamiast urzędującego burmistrza Berlina Kai Wegnera liderem listy jest teraz senator finansów i kultury Stefan Evers. Wegner po miesiącach krytyki za zarządzanie kryzysowe podczas awarii zasilania w styczniu ogłosił latem, że nie będzie ponownie ubiegał się o funkcję lidera listy.
Program CDU opiera się na haśle wzmocnienia bezpieczeństwa wewnętrznego, bardziej sprawnego państwa i wzrostu gospodarczego. Partia chce w tym celu wzmocnić policję i wymiar sprawiedliwości, przyspieszyć procedury wydawania zezwoleń i dalej cyfryzować administrację.
Na podstawie aktualnych sondaży możliwe są różne układy koalicyjne, w tym rząd Lewicy, Zielonych i SPD lub koalicja CDU, Zielonych i SPD. To, czy takie sojusze powstaną, zależy jednak również od tego, które ugrupowania ostatecznie przekroczą próg i wejdą do Izby Deputowanych.
W najnowszej prognozie ZDF z 11 września Lewica otrzymuje 23 %, CDU 21 %, AfD 17 %, Zieloni 16 %, a SPD 10 %. Zarówno sojusz Lewicy, Zielonych i SPD, jak i koalicja CDU, Zielonych i SPD miałby więc matematyczną większość. Podobny obraz wyłania się z aktualnego badania BerlinTREND instytutu Infratest dimap: Lewica 21 %, CDU 20 %, AfD 18 %, Zieloni 16 %, SPD 12 %.
SPD walczy o udział w nowym rządzie
Socjaldemokraci w sondażach spadli obecnie do 10–12 %. W 2023 roku mieli jeszcze 18,4 %. Liderem listy jest współprzewodniczący berlińskiej SPD, pochodzący z Dolnej Saksonii Steffen Krach. Prokuratura w Hanowerze prowadzi wobec niego postępowanie w związku z darowizną 9900 euro dla berlińskiej SPD. Krach odrzuca zarzuty i kontynuuje kampanię pod hasłem „Znowu Berlin”, mimo toczącego się dochodzenia.
Programowo SPD, podobnie jak większość pozostałych ugrupowań, stawia na mieszkania w przystępnych cenach, inwestycje i sprawnie działającą infrastrukturę. W swoim programie wyborczym partia obiecuje 100 tys. nowych mieszkań w nadchodzącej kadencji i chce zwiększyć udział lokali komunalnych w nowych inwestycjach z 30 do 50%. Zapowiada też inwestycje w drogi i mosty, szkoły, szpitale oraz transport publiczny.
Przystępne cenowo mieszkania są też jednym z głównych punktów kampanii innych partii. Według berlińskiej Senatsverwaltung für Stadtentwicklung, Bauen und Wohnen (z niem. Senacki Wydział ds. Rozwoju Miasta, Budownictwa i Mieszkalnictwa) w stolicy brakuje ponad 100 tys. nowych lokali. Do tego dochodzi zapotrzebowanie na mieszkania dla około 200 tys. osób, które według prognoz do 2040 roku mają przeprowadzić się do Berlina. Z tego wynika, że w najbliższych latach potrzeba średnio około 20 tys. nowych mieszkań rocznie.
CDU stawia przede wszystkim na szybsze budownictwo i większy udział własności mieszkaniowej. Zieloni mocniej akcentują mieszkalnictwo nastawione na dobro wspólne. Lewica domaga się natomiast uspołecznienia dużych zasobów mieszkaniowych. AfD i FDP odrzucają ten kierunek, opowiadając się za większą rolą prywatnego budownictwa i mniejszą liczbą regulacji.
Lewica sięga po Czerwony Ratusz
Lewica od wyborów w 2023 roku wyraźnie zyskała w sondażach. Wówczas zdobyła 12,2%, w aktualnych badaniach ma około 21–23% i należy do dwóch najsilniejszych ugrupowań w stawce.
Jej kandydatką na urząd burmistrza jest Elif Eralp, która w kampanii koncentruje się przede wszystkim na czynszach i tematach społecznych. Lewica domaga się między innymi uspołecznienia dużych zasobów mieszkaniowych i mocniejszej ochrony lokatorów. Także w kwestii transportu publicznego, świadczeń socjalnych i ochrony klimatu partia stawia na silną rolę państwa.
Kampanię berlińskiej Lewicy przyćmiła jednak debata o podejściu partii do antysemityzmu i konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jednym z punktów zapalnych był występ rapera Dahabflexa na wiecu wyborczym lokalnych struktur Lewicy w dzielnicy Neukölln pod koniec sierpnia. Artysta skandował tam m.in. „Yalla Yalla Intifada, Westbank, Palästine, Gaza” oraz „Death to the IDF” (śmierć izraelskim siłom zbrojnym).
Lider CDU Stefan Evers zarzucił Eralp, że nie reaguje wystarczająco stanowczo na antysemickie tendencje w swojej partii. Eralp odrzuca te oskarżenia i podkreśla, że zdecydowanie sprzeciwia się antysemityzmowi oraz opowiada za ochroną życia żydowskiej społeczności. Berlińska Lewica przyjęła ponadto własne wytyczne dotyczące postępowania w przypadkach antysemityzmu i zadeklarowała, że chce chronić życie Żydów w Berlinie. Jak informował portal T-Online, zarząd krajowy partii wezwał rzeczników okręgu Neukölln na nadzwyczajne posiedzenie, podczas którego – jak relacjonuje Eralp – «jednogłośnie uznano, że występ Dahabflexa był błędem i że odrzucamy wszelkie formy przemocy».
AfD w Berlinie blisko podwojenia wyborczego wyniku?
AfD również w Berlinie wyraźnie zyskała. W powtórzonych wyborach w 2023 roku zdobyła 9,1 %, obecnie w większości sondaży ma 17–18%. W najnowszym BerlinTREND instytutu Infratest dimap osiąga 18% i jest trzecią siłą polityczną, za Lewicą i CDU. W porównaniu z 2023 rokiem partia niemal podwoiła swój udział w głosach.
Na czele AfD ponownie stoi Kristin Brinker, która już po raz trzeci prowadzi listę partii. Podobnie jak w przypadku Zielonych, Brinker nie jest jednak szeroko rozpoznawalna. W aktualnej sondzie Infratest dimap około dwie trzecie ankietowanych przyznaje, że w ogóle jej nie zna lub zna ją zbyt słabo, by móc ją ocenić. Podobnie jest w przypadku Wernera Grafa z Zielonych.
W kampanii AfD stawia przede wszystkim na temat migracji i bezpieczeństwo wewnętrzne. Partia domaga się wstrzymania przyjmowania osób ubiegających się o azyl w Berlinie oraz „natychmiastowego wydalenia wszystkich, nawet 20 tys. osób zobowiązanych do wyjazdu z Berlina”.
AfD chce przydzielać lokale komunalne i mieszkania należące do landu według systemu punktowego, tak aby w pierwszej kolejności trafiały do berlińczyków, którzy mieszkają w mieście od dawna i pracują w „zawodach kluczowych dla funkcjonowania systemu”, takich jak policja, straż pożarna, opieka medyczna czy wywóz śmieci. Budownictwo ma być wspierane m.in. przez zniesienie podatku od nabycia nieruchomości i przyspieszenie procedur wydawania pozwoleń na budowę.
Mimo wysokich notowań w sondażach AfD pozostaje wykluczona z udziału w rządzie: CDU, SPD, Zieloni i Lewica zapowiadają, że nie wejdą z nią w koalicję.
Czy Zieloni będą języczkiem u wagi?
Zieloni w aktualnych sondażach mają około 16%, wyraźnie mniej niż w 2023 roku, gdy osiągnęli 18,4 %. Mimo to mogą odegrać kluczową rolę przy tworzeniu nowego rządu. Zarówno sojusz Lewicy, Zielonych i SPD, jak i koalicja CDU, Zielonych i SPD w obecnych prognozach dysponuje większością.
Lider listy Werner Graf stara się prowadzić kampanię mniej konfrontacyjnie. Chce uniknąć ostrych sporów, takich jak te z ostatnich lat wokół przebudowy Friedrichstraße. Jak sam mówi w rozmowie z rbb, Zieloni „wyciągnęli z tego wnioski”. Zamiast ostrych żądań Graf stawia na bardziej pragmatyczny ton i przedstawia się jako polityk, który potrafi łączyć różne partie.
W telewizyjnej „Wahlarenie” tuż przed głosowaniem zarówno Elif Eralp z Lewicy, jak i Steffen Krach z SPD wyraźnie zabiegali o współpracę z Zielonymi. Graf zadeklarował gotowość do takiego sojuszu i opowiedział się za „progresywnym rządem”. Współpracę z AfD wyklucza.
Volt, FDP i BSW walczą o wejście do Izby Deputowanych
Obok dużych ugrupowań o miejsce w Izbie Deputowanych walczą także Volt, FDP i BSW. Dla wszystkich trzech pięcioprocentowy próg wyborczy jest kluczową barierą. Volt po raz pierwszy startuje w Berlinie w wyborach do Izby Deputowanych i stawia przede wszystkim na cyfryzację, reformę administracji oraz szybsze budownictwo mieszkaniowe.
FDP chce z kandydatem na urząd burmistrza, Christophem Meyerem, wrócić do parlamentu krajowego. Stawia na mniej regulacji, więcej prywatnych inwestycji i rozwój własności mieszkaniowej. W końcówce kampanii Meyera wspiera także przewodniczący partii Wolfgang Kubicki, który kilkakrotnie pojawia się z nim na spotkaniach w Berlinie.
Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW) w aktualnych sondażach ma 3–4 % i musi walczyć o wejście do Izby Deputowanych. Partia startuje w Berlinie po raz pierwszy w wyborach landowych, a jej listom przewodzą Alexander King i Michael Lüders.
W tej kampanii wybory landowe wyjątkowo mocno obracają się wokół polityki zagranicznej i kwestii pokoju. King domaga się zniesienia sankcji wobec Rosji i rozpoczęcia rozmów z Moskwą. BSW chce też poprawy relacji z Rosją i świadomie kieruje przekaz do rosyjskojęzycznych mieszkańców Berlina. Partia sprzeciwia się również planom zamknięcia prowadzonego przez Rosję Domu Rosyjskiego przy Friedrichstraße.
Wandalizm: zniszczone plakaty wyborcze
W trwającej kampanii w Berlinie policja od 2 sierpnia do 16 września odnotowała ponad 1300 przypadków uszkodzenia plakatów wyborczych.
Najczęściej niszczone są plakaty AfD – jak podaje „Bild”, powołując się na dane berlińskiej policji, w całym mieście zarejestrowano dotąd 801 przypadków uszkodzeń plakatów tej partii. Na dalszych miejscach są CDU z 148 zgłoszeniami, kandydaci bezpartyjni i komitety wyborcze z 102, Lewica z 95, SPD z 88, Bündnis 90/Die Grünen z 37, FDP z 30, BSW z 16, Volt z 13 oraz ÖDP z dwoma przypadkami.