Inteligentne liczniki ma zaledwie ok. 5 proc. niemieckich gospodarstw domowych, a w wielu innych krajach UE ich instalacja jest niemal powszechna.
Niemcy należą do krajów z najwolniejszym wdrażaniem inteligentnych liczników w Europie. Do grudnia 2025 r. miało je zaledwie 5,5 proc. gospodarstw domowych, podczas gdy we Francji, Włoszech, Niderlandach i Hiszpanii odsetek ten przekracza 90 proc., a średnia dla całej UE wynosi 63 proc.
To utrudnia Niemcom przenoszenie zużycia energii na godziny, gdy produkcja z OZE jest wysoka, co sprzyja marnowaniu energii z wiatru i słońca – i sprawia, że Niemcy płacą jedne z najwyższych rachunków za energię w Europie.
Z najnowszych danych Energy Institute wynika, że Niemcy po raz pierwszy w historii wytworzyły w ubiegłym roku więcej energii z wiatru i słońca niż z paliw kopalnych. W takiej sytuacji rozwiązania zwiększające elastyczność sieci, takie jak inteligentne liczniki, stają się jeszcze ważniejsze.
Skąd bierze się tak wolne wdrażanie inteligentnych liczników w Niemczech i czy proces zaczyna wreszcie przyspieszać?
Dlaczego Niemcy wyłączyły się z unijnego programu inteligentnych liczników
W trzecim pakiecie energetycznym UE z 2009 r. wyznaczono cel wprowadzenia inteligentnych liczników w całej wspólnocie. Jednocześnie pojawiła się możliwość rezygnacji: państwa członkowskie mogły zostać zwolnione z obowiązku, jeśli analiza wykazała, że koszty ekonomiczne przewyższają korzyści.
Przy gorącej debacie o ochronie danych osobowych w Niemczech gromadzenie dodatkowych informacji o mieszkańcach w ich domach było politycznie niepopularne. Niemiecki rząd zlecił firmie doradczej Ernst & Young przygotowanie analizy kosztów i korzyści.
Badanie z 2012 r. ostrzegało, że koszty instalacji przewyższą potencjalne oszczędności energii w gospodarstwach domowych. Autorzy twierdzili, że lokalne sieci nie były przygotowane na zarządzanie niestabilnością związaną z przerywaną produkcją z OZE i zalecali stopniowe, rynkowe wdrażanie zamiast przyspieszonego programu.
Po 14 latach kraj zaczyna zmieniać podejście. Skala rozbudowy elektrowni wiatrowych i słonecznych sprawia, że podaż energii często przewyższa popyt. To z kolei prowadzi do ujemnych cen energii elektrycznej na rynku hurtowym, co zniechęca inwestorów do kolejnych projektów OZE.
Powoduje to również wzrost kosztów związanych z ograniczaniem produkcji. Wytwórcy energii odnawialnej wyłączają instalacje, by uniknąć strat finansowych, albo otrzymują od państwa rekompensaty za przymusowe ograniczenia. W 2025 r. Niemcy wydały na takie odszkodowania ok. 435 mln euro.
Inteligentne liczniki mogłyby pomóc Niemcom zużywać nadwyżki energii zamiast je marnować, a jednocześnie pozwoliłyby gospodarstwom domowym i firmom korzystać z taniej energii elektrycznej dzięki elastycznym taryfom.
„Trudno zachęcać ludzi do elastycznego kształtowania zużycia, jeśli nie mają inteligentnego licznika” – mówi Jan Rosenow, profesor polityki energetycznej i klimatycznej na Uniwersytecie Oksfordzkim.
„Spionagezähler”: czy inteligentne liczniki zagrażają prywatności?
Doświadczenia z historycznym wykorzystywaniem danych osobowych jako narzędzia represji sprawiają, że obywatele Niemiec są szczególnie wyczuleni na udostępnianie danych, a obawy te przeniosły się także na oceny inteligentnych liczników.
„Z pewnością jest sporo sceptycyzmu wobec inteligentnych liczników – słusznego czy nie – jeśli chodzi o udostępnianie danych i prywatność” – mówi Rosenow. „W mediach dużo pisano o tym, że inteligentne liczniki będą służyć do szpiegowania mieszkańców.”
Nagłówki ostrzegające przed „Spionagezähler” (licznikami szpiegowskimi) w piwnicach domów, zamieniającymi mieszkańców w „gläserner Mensch”, czyli „przezroczystych ludzi”, podsycały lęk przed niepotrzebną inwigilacją.
Czy te obawy są uzasadnione?
„Inteligentne liczniki energii elektrycznej mogą co do zasady dostarczać bardzo szczegółowych danych o zużyciu prądu w gospodarstwie domowym” – mówi ekspert ds. bezpieczeństwa IT dr Christoph Sorge, profesor informatyki prawniczej na Uniwersytecie Saary.
W praktyce jednak tak szczegółowe dane nie są zbierane: inteligentne liczniki zwykle rejestrują zużycie co 15 minut, a nie co sekundę.
„Takie informacje wciąż wystarczają, by wykryć, kiedy pracują urządzenia, takie jak pralki, suszarki czy przepływowe ogrzewacze wody, i pozwalają wnioskować, czy domownicy są w domu, czy nie” – mówi dr Sorge w rozmowie z Euronews Earth.
Nieuprawniony dostęp do tych danych mógłby teoretycznie prowadzić do ich nadużywania, na przykład przez ubezpieczycieli, marketerów, organy ścigania czy osoby o złych zamiarach.
„Jak w przypadku każdego komputera istnieje przynajmniej teoretyczne ryzyko, że atakujący zdoła je zmodyfikować tak, by przesyłały dane o wyższej rozdzielczości, niż powinny” – wyjaśnia dr Sorge.
Najczarniejszy scenariusz pozostaje jego zdaniem zasadniczo taki sam jak w czasie sprzeciwu z 2012 r., ale prawdopodobieństwo, że do niego dojdzie, spadło, ponieważ unijne i krajowe przepisy dotyczące prywatności danych z inteligentnych liczników zostały zaostrzone.
Jak inteligentne liczniki są chronione przed nadużyciami?
Od fali krytyki z 2012 r. przepisy dotyczące ochrony danych i cyberbezpieczeństwa znacznie się rozwinęły. Niewiążące zalecenie UE w sprawie prywatności inteligentnych liczników zastąpiły dziś twarde regulacje.
Nielegalne przetwarzanie danych z inteligentnych liczników w UE podlega teraz wysokim karom przewidzianym w ogólnym rozporządzeniu o ochronie danych (RODO), a bramki komunikacyjne tych urządzeń obejmuje unijna ustawa o odporności cybernetycznej (Cyber Resilience Act), która wprowadza zasadę „cybersecurity-by-design” i obowiązek zgłaszania incydentów; produkty uznane za „krytyczne” będą musiały w pełni dostosować się do nowych wymogów do grudnia 2027 r.
Niemcy poszły jeszcze dalej: ustawa o prowadzeniu punktów pomiarowych (Metering Point Operation Act) wymaga certyfikacji bezpieczeństwa dla inteligentnych liczników, a BSI (Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Informacji) nakazuje, by dane były przetwarzane lokalnie i szyfrowane, a domyślnie udostępniane były jedynie informacje potrzebne do rozliczeń.
„Ogólnie mamy dziś dość rozbudowany system przepisów, który wymaga znaczących zabezpieczeń technicznych w przypadku inteligentnych liczników” – mówi dr Sorge, dodając: „Nie uważam, by kwestie bezpieczeństwa i prywatności były obecnie nadal bardzo istotnym problemem”.
Wyższy poziom bezpieczeństwa oznacza wolniejsze wdrażanie i wyższe koszty
Niemcy są obecnie daleko od realizacji celu, jakim jest wyposażenie do 2032 r. 90 proc. gospodarstw domowych objętych obowiązkiem w inteligentne liczniki, a wielu operatorów nie dotrzymało już kamieni milowych wyznaczonych na 2025 r. Surowe wymogi certyfikacyjne spowolniły wdrażanie i podniosły koszty.
To skłoniło decydentów do rozważenia wprowadzenia tzw. „Smart Meter Light” – uproszczonego urządzenia, które przekazuje dane o zużyciu i umożliwia stosowanie dynamicznych taryf, ale nie ma modułów sterujących pozwalających automatycznie oszczędzać energię poprzez zdalne włączanie i wyłączanie urządzeń.
Pomysł forsuje Smart-Meter-Initiative (SMI), koalicja czterech cyfrowych, zielonych dostawców energii – Octopus Energy, Tibber, Rabot Energy i Ostrom – których model biznesowy opiera się na sprzedaży dynamicznych taryf właśnie tym gospodarstwom domowym, które dziś są wykluczone z rynku z powodu powolnego wdrażania. Inicjatywa przekonuje, że takie uproszczone urządzenia nie powinny podlegać równie rygorystycznym wymogom bezpieczeństwa jak pełnoprawne inteligentne liczniki.
Koalicyjny rząd Niemiec przyjął ten koncept w lipcu 2026 r. jako element pakietu reform dla gospodarstw domowych, które nie są objęte obowiązkowym wdrażaniem inteligentnych liczników, podkreślając jednak, że celem jest proste, tanie i cyberbezpieczne urządzenie, a niekoniecznie rozwiązanie oparte na złagodzonych wymogach certyfikacyjnych.
Krytycy ostrzegają, że każde odejście od obowiązujących standardów bezpieczeństwa grozi dezorganizacją. „Bez jednolitych standardów skończymy w chaosie” – mówi Frank Borchardt z technicznego organu regulacyjnego VDE FNN, który podkreśla, że lepiej wykorzystywać istniejące rozwiązania, takie jak współdzielenie jednej bramki komunikacyjnej inteligentnego licznika przez wiele liczników w budynku wielorodzinnym.
Inni patrzą na to inaczej: Andy Bradley z firmy doradczej LCP Delta nazywa smart meter light „ważnym impulsem, który umożliwi dynamiczne taryfy i zwiększy elastyczność zużycia energii w gospodarstwach domowych w Niemczech”.
Czy finansowe korzyści z inteligentnych liczników przewyższają koszty?
Mimo rosnących kosztów związanych z bezpieczeństwem potencjalne korzyści z inteligentnych liczników są znaczące.
„W Wielkiej Brytanii, gdzie inteligentne liczniki są powszechne, a taryfy są bardzo elastyczne, można łatwo zaoszczędzić 20–30 proc., po prostu ładując swój samochód elektryczny w sposób elastyczny albo korzystając z pompy ciepła w odpowiednich godzinach – wstępnie nagrzewając lub schładzając dom” – mówi Rosenow. „W Niemczech, jeśli nie ma się inteligentnego licznika, praktycznie nie da się tego zrobić.”
Nawet częściowa zmiana sposobu korzystania z energii daje wymierne efekty. Raport niemieckiego think tanku Agora Energiewende z 2023 r. szacuje, że jeśli gospodarstwa domowe w Niemczech będą elastycznie korzystać z samochodów elektrycznych, pomp ciepła i domowych magazynów energii, oszczędności w całym systemie mogą do 2035 r. sięgnąć ok. 10 mld euro rocznie – w tym 5,4 mld euro dzięki niższym kosztom paliw i 4,8 mld euro dzięki uniknięciu rozbudowy sieci.
W tym samym badaniu oszacowano, że gospodarstwa domowe korzystające z dynamicznych taryf mogłyby w dłuższej perspektywie zaoszczędzić ok. 600 euro rocznie.