Przez niewiele ponad dekadę dziesiątki tysięcy osób mogły uniknąć raka płuc i chorób współistniejących dzięki zakazowi palenia w barach od 1 stycznia 2012 roku, wynika z nowego badania.
Pierwszy rząd Orbána doprowadził do zaostrzenia przepisów dotyczących ochrony osób niepalących. Przygotowaniami kierował ówczesny minister zdrowia, Miklós Szócska, który stwierdził, że cały proces musi pozostać tajny nawet w partii, ponieważ lobby tytoniowe robiło wszystko, co w jego mocy, aby udaremnić nowelizację.
„Widzieliśmy, jak człowiek z lobby tytoniowego w włoskiej restauracji na ulicy mojego urzędu uzgadnia szczegóły z przedstawicielem ministerstwa gospodarki, więc wiedzieliśmy, że nie wolno dopuścić, by ta sprawa trafiła do konsultacji w administracji państwowej” – wspomina ekspert ds. zdrowia.
Lobbyści argumentowali również, że tysiące osób straci pracę, ale okazało się, że firmy tytoniowe zatrudniają słabo wyszkolonych i jeszcze gorzej opłacanych pracowników sezonowych. Innym argumentem był spadek obrotów w restauracjach, ale późniejsze statystyki pokazały, że się mylili. W rzeczywistości, jak twierdzą niektórzy, zdecydowana większość palaczy cieszy się teraz, że ich ubrania nie będą przesiąknięte dymem papierosowym.
Liczby mówią same za siebie
Nowelizacja ustawy nie sprowadzała się jednak do kwestii swetrów, pachnących dymem tytoniowym. Zespół badawczy HUN-CANCER EPI przeanalizował ogromną ilość danych i ustalił, że w grupie osób w średnim wieku liczba nowotworów związanych z paleniem papierosów spadła w latach 2011–2023 o połowę. Od Krisztiny Bogos, dyrektor generalnej Krajowego Instytutu Pulmonologii im. Korányiego, dowiedzieliśmy się też, że są grupy wiekowe, w których niemal całkowite wyeliminowanie biernego palenia przyniosło jeszcze bardziej spektakularne efekty.
Nie chodzi tu wyłącznie o raka płuc, lecz także na przykład o nowotwory głowy i szyi, krtani oraz przełyku, które są ściśle powiązane z paleniem.
Wcześniej choroby te dotykały przede wszystkim mężczyzn, dziś jednak nie ma już pod tym względem różnicy między kobietami a mężczyznami.
Ustawodawcy wygrali bitwę, ale nie wojnę. Podwyżki cen i zakazy nie wyeliminowały palenia, a jedynie je zmieniły. Zwłaszcza młodsze pokolenie przerzuciło się na modne, omijające przepisy wyroby z podgrzewanego tytoniu oraz aromatyzowane e‑papierosy. Są one jednak równie szkodliwe jak tradycyjne papierosy – zarówno dla palących i dla ich otoczenia.
Tymczasem wśród różnych czynników ryzyka za rozwój nowotworów w 20 procentach odpowiada palenie tytoniu. Na drugim miejscu jest otyłość, na trzecim nadmierne spożycie alkoholu.