W betonowych dżunglach wielkich miast także noc nie przynosi większej ulgi od letnich upałów. Cierpią ludzie, zwierzęta i rośliny. Eksperci podkreślają, że istnieje kilka rozwiązań, trzeba tylko potraktować sytuację poważnie.
To wcale nie nowość, od dawna wiadomo, jak bardzo pogarsza się jakość życia w miastach, zwłaszcza latem, gdy upał z roku na rok jest coraz bardziej nieznośny w całej Europie. Tegoroczne fale upałów znów zmuszają nas do zmierzenia się z faktem, że rozrastające się miasta działają jak kotły w już i tak trudnym do zniesienia gorącu.
Dobrze znane zjawisko ma swoją nazwę
Efekt miejskiej wyspy ciepła polega na tym, że mikroklimat gęsto zabudowanych, wybetonowanych obszarów miejskich jest znacznie, nawet o 2–10 stopni Celsjusza, cieplejszy niż na otaczających je terenach porośniętych roślinnością.
Za tym zjawiskiem stoi kilka czynników.
- **Materiały pochłaniające ciepło są wszędzie:**Ulice, dachy i budynki powstają z ciemnego asfaltu, betonu i cegły. W ciągu dnia pochłaniają promieniowanie słoneczne, a nocą stopniowo oddają je otoczeniu.
- **Za mało zieleni:**Drzewa i gleba chłodzą powietrze, odparowując wilgoć. W miastach beton i asfalt odcinają dostęp do gruntu, deszczówka szybko spływa, więc ten naturalny efekt chłodzenia zanika.
- **Sztuczne źródła ciepła:**Samochody, fabryki oraz klimatyzacja i ogrzewanie budynków nieustannie wypuszczają ciepło do miejskiego powietrza.
- **Zabudowane korytarze powietrzne:**Wysokie budynki i wieżowce spowalniają albo blokują naturalny ruch powietrza, przez co gorące masy nie mogą się szybko wymieniać.
To wszystko dotyka już trzy czwarte mieszkańców Europy, a odsetek ten stale rośnie. Miejskie wyspy ciepła nie tylko pogarszają komfort życia, ale mogą być też groźne. Wysokie temperatury wywołują problemy zdrowotne, na przykład udary cieplne i kłopoty z oddychaniem, a przy tym nieustannie napędzają ocieplanie się atmosfery.
Klimatyzacja nie rozwiązuje problemu
Choć dla większości mieszkańców miast odpowiedzią na coraz bardziej nieznośne letnie upały jest klimatyzacja, przynosi ona tylko chwilową ulgę, a w dłuższej perspektywie działa w przeciwną stronę. Jeśli doliczyć wentylatory, sztuczne chłodzenie powietrza odpowiada za ok. 10 proc. globalnego zużycia energii elektrycznej, której produkcja znacząco zwiększa emisje gazów cieplarnianych i napędza globalne ocieplenie.
Zdaniem badaczki klimatu Diány Ürge‑Vorsatz najważniejsze jest, by wszędzie, gdzie to możliwe, likwidować w miastach betonowe nawierzchnie i zastępować je drzewami, trawą oraz krzewami, które działają jak naturalny regulator temperatury.
Drzewa i inne rośliny zielone wydzielają parę wodną, co samo w sobie wpływa kojąco na nasze odczuwanie upału, a jednocześnie dają cień ludziom i ziemi. Badania pokazują, że zadrzewianie miast, w zależności od lokalnych warunków, może obniżyć temperaturę o 2–10°C.
Tam, gdzie zazielenianie nie wchodzi w grę, równie ważne jest sztuczne zacienianie. Daszki powinny pojawić się nad przystankami tramwajowymi i autobusowymi, a nawet nad całymi ulicami – na świecie nie brakuje takich przykładów. Do tego najlepiej używać lekkich, jasnych materiałów, które nie pochłaniają promieni słonecznych. Dużą różnicę daje też malowanie dachów na biało, a także pokrywanie jezdni, chodników i parkingów powłokami odbijającymi światło.
Dziś truizmem jest już stwierdzenie, że rozwój transportu publicznego odgrywa kluczową rolę w ograniczaniu emisji szkodliwych gazów. Jeśli dzięki temu mniej osób wsiada do samochodów, potrzeba mniej dróg i parkingów, a to oznacza mniejsze powierzchnie betonowe w miastach.
Badaczka podkreśliła też, że w codziennym życiu mamy nawyki, które również obciążają środowisko, choć zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Siedzimy i przewijamy
Choć media społecznościowe i cały internet wydają się czymś wirtualnym, za każdym lajkiem, filmem i udostępnieniem kryje się ogromne zużycie energii.
Centra danych obsługujące zdjęcia, filmy w wysokiej rozdzielczości i algorytmy pracują 24 godziny na dobę. Utrzymanie tych ogromnych instalacji i ich stałe chłodzenie pochłania olbrzymie ilości prądu. Jeśli pobieramy mniej danych, zmniejsza się obciążenie serwerów, a wraz z nim ich zużycie energii.
Globalnie konsumpcja treści cyfrowych odpowiada za emisję dwutlenku węgla porównywalną z całym ruchem lotniczym. Poszczególne aplikacje różnią się jednak między sobą. TikTok generuje ok. 2,63 g CO₂ na minutę na użytkownika, głównie przez ciągle ładujące się filmy. Instagram odpowiada za mniej więcej 1,5 g CO₂ na minutę. Facebook jest mniej oparty na wideo, dlatego emituje ok. 0,79 g CO₂ na minutę.
Średnie dzienne przewijanie (łącznie we wszystkich aplikacjach) może w skali roku oznaczać nawet 60 kg CO₂, czyli równowartość podróży samochodem na kilkaset kilometrów.
A do tego dochodzi coraz dotkliwsza susza
Na Węgrzech niedobór wody w glebie osiągnął już poziom, który wcześniej pojawiał się dopiero pod koniec sierpnia. Eksperci przewidują, że przy takiej pogodzie rok 2024 przebije rekordową suszę z 2022 r. Tymczasem na wyschniętej ziemi planowanie miejskie może sadzić zieleń do woli, ale bez wody długo nie przetrwają ani kwiaty, ani trawniki, ani drzewa.
Główny architekt zieleni Budapesztu, Sándor Bardócz, pisze na Facebooku: „Za dziesięć lat może to oznaczać, że stracimy 40 proc. naszych dużych drzew, które dziś tworzą 95 proc. miejskiej masy liści. Jednocześnie drzewa młodsze niż 10 lat z powodu okresów suszy nie są w stanie prawidłowo rosnąć; bez sztucznego nawadniania nie bylibyśmy w stanie utrzymać ich przy życiu”.
Specjalista szczegółowo opisuje ten dramatyczny mechanizm, którego skutkiem będzie to, że Budapeszt „za dekadę straci 40 procent swoich dużych drzew”, a to właśnie one odpowiadają za 95 procent miejskiej korony drzew. Z kolei drzewa młodsze niż 10 lat nie są w stanie prawidłowo rosnąć w okresach suszy i bez nawadniania po prostu by nie przeżyły.
Drzewa długo walczą o przetrwanie
Zdaniem Sándora Bardócza to stan Góry Gellérta w Budapeszcie najlepiej pokazuje, na jakim etapie jest proces, który w dłuższej perspektywie doprowadzi do masowego zamierania drzew.
„Brak wilgoci w glebie wypala także jej mikrobiom: obumierają kluczowe symbiotyczne grzyby i bakterie, znika rosa, a sucha atmosfera zmusza rośliny do spowalniania lub wręcz zatrzymania parowania. Aparaty szparkowe stopniowo się zamykają, naturalne chłodzenie ustaje, procesy metaboliczne zwalniają, korona szykuje się do hibernacji. W pewnym momencie roślina niejako kalkuluje: dla przeżycia lepiej przerzedzić koronę i zacząć zrzucać liście. Jesienne barwy pojawiają się latem, a na brak opadów drzewo reaguje tak, jakby nadszedł listopad. Ten fałszywy „zimowy” okres trwa do czasu obfitych opadów, czyli do września–października, po czym przychodzi fałszywa wiosna, kiedy drzewo próbuje wypuścić nową koronę, miejscami nawet nowe kwiaty. Które pod koniec jesieni po prostu wymarzają”.
HungaroMet ostrzega, że fale upałów w Budapeszcie są nie tylko coraz częstsze, lecz także dłuższe i z roku na rok bardziej intensywne. Z punktu widzenia obciążenia środowiska i mieszkańców kluczowe jest to, jak długo trzeba znosić taki skwar. Ostatnie lata pokazują, że upały mierzy się już nie w dniach, lecz w tygodniach.
Według obecnych prognoz w najbliższych tygodniach nie należy się spodziewać większych opadów, dlatego eksperci przewidują, że susza i wszystkie towarzyszące jej skutki będą się nasilać.