Globalne ocieplenie od lat daje się we znaki, a rządy wciąż robią za mało, by chronić wodę. Wodociągi też niedostatecznie przygotowały się na suszę.
Ptaki szukają pożywienia w wyschniętym korycie jeziora Velence. Z plaży w Gárdony prawie całkowicie zniknęła woda. Z powodu trwających od kilku dni ekstremalnych upałów i błędnej gospodarki wodnej poziom jeziora spadł do historycznego minimum – 49 cm.
Zdaniem Tibora Horányiego, agronoma zajmującego się gospodarowaniem środowiskiem i wiceprzewodniczącego Związku Wielkich Jezior, za ekologiczną katastrofę odpowiada jednocześnie zmiana klimatu oraz to, że kolejne rządy od dziesięcioleci nie robią nic, aby zatrzymać wodę.
Niedawno nowy minister środowiska, László Gajdos, także pojawił się na miejscu i obiecał, że rząd opracuje kompleksowy plan dla jeziora Velence, tak aby ani zwierzęta, ani ludzie nie musieli na zawsze żegnać się z tym terenem.
Susza wywołana ekstremalnym upałem jest najbardziej widoczna w niecce jeziora Velence, ale jej skutki da się już odczuć w całym kraju. W kilku węgierskich komitatach wprowadzono ograniczenia w zużyciu wody. Władze poprosiły mieszkańców, by nie podlewali ogrodów i nie myli samochodów.
W Veresegyház, Erdőkertes, a nawet w części komitatów Fejér i Vas przez kilka dni brakowało wody. W Szadzie niedobór wody początkowo łagodzono cysternami, a później rozdawaniem wody przez węgierskie siły zbrojne, ale mieszkańcy również pod każdym względem pomagali sobie nawzajem.
Burmistrz Lajos Pintér powiedział nam też, że w krytycznych dniach otwarto szatnie przy centrum sportowym i urządzono osobne prysznice dla kobiet, mężczyzn oraz rodzin.
Rodzina Kőrösi, mieszkająca w górnej części Szady, przez kilka dni musiała się myć w swoim sklepie w Veresegyház, gdy u nich w domu przez dwa dni nie było wody. Z powodu trzeciego stopnia ograniczeń nadal nie mogą podlewać ogrodu wodą pitną.
Przestarzały system, lawina nowych mieszkańców
Balázs Nerpel, kierownik eksploatacji prawego brzegu w Regionalnym Przedsiębiorstwie Wodociągowym Naddunajskim, zwrócił uwagę, że w ostatniej dekadzie liczba mieszkańców aglomeracji podbudapeszteńskiej znacząco wzrosła, a poziom wody w studniach ogrodowych z powodu suszy się obniżył, dlatego wiele osób podlewa ogród lub napełnia basen wodą z sieci.
Z tego powodu potrzebne są wielomiliardowe inwestycje w zwiększenie przepustowości sieci. System wodociągowy zbudowany 30–40, a nawet 50 lat temu nie jest już w stanie obsłużyć takiej liczby mieszkańców.
„W tych dniach nasze zużycie wody wzrosło o ponad 50 proc. Woda znika z systemu w takim tempie, że dla nas, operatorów, to wręcz niepojęte: rano zaczynamy z pełnym zbiornikiem o pojemności 200 m sześc., a półtorej godziny później widzimy, że zostało już tylko 50 cm.”
Balázs Nerpel dodał, że dla spółki DMRV Zrt najtrudniejsze są godziny poranne, bo wtedy jednocześnie włączają się wszędzie systemy nawadniania.
Brakuje już nawet siana
Utrzymująca się od tygodni susza powoduje poważne straty nie tylko w uprawach roślin, lecz pośrednio zagraża też utrzymaniu hodowców, ponieważ jest coraz mniej roślin pastewnych, na przykład siana. Co więcej, eksperci z branży rolnej mówią już, że klimat Węgier tak bardzo się zmienia, iż nasza główna uprawa, kukurydza, może przestać nadawać się do opłacalnego zbioru.