Za granicą rozpoczęło się już głosowanie w wyborach prezydenckich w Kolumbii. Ostateczne rozstrzygnięcie poznamy w niedzielę, gdy do urn pójdą wyborcy w kraju.
Ruszyło głosowanie za granicą w wyborach prezydenckich w Kolumbii. Ponad 1,4 miliona Kolumbijczyków mieszkających poza granicami kraju ma możliwość oddania głosu.
Według sondaży, główna rywalizacja w wyborach 31 maja rozegra się pomiędzy trzema kandydatami: lewicowym Ivánem Cepedą, który zapowiada politykę kompromisu wobec gangów; skrajnie prawicowym Abelardem de la Espriellą, opowiadającym się za zdecydowanie twardszą walką z przestępczością; oraz prawicową Palomą Valencią.
Jedna z największych kolumbijskich organizacji partyzanckich ogłosiła zawieszenie broni na czas wyborów prezydenckich. Kierowana przez Ivana Mordisco grupa EMC należy do ugrupowań wywodzących się z FARC, które zostało rozbrojone w 2016 roku po dekadach działalności zbrojnej.
W Kolumbii przemoc nasiliła się do poziomu niewidzianego od dekady. Starcia między gangami są napędzane przede wszystkim walką o kontrolę nad handlem kokainą. W trakcie kampanii doszło już do kilku ataków z ich udziałem.
W ubiegłym roku podczas wiecu w Bogocie doszło do zamachu na prawicowego kandydata na prezydenta Miguela Uribe. Polityk zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Abelardo de la Espriella, po otrzymaniu licznych gróźb śmierci, wygłasza swoje przemówienia wyborcze z przeszklonej, kuloodpornej kabiny.