Loader
Śledź nas
Reklama

Sprzeciw Grecji główną przeszkodą dla nowych sankcji wobec Rosji

Grecki premier Kyriakos Mitsotakis.
premier Grecji Kyriakos Mitsotakis. Prawo autorskie  Emrah Gurel/Copyright 2026 The AP. All rights reserved
Prawo autorskie Emrah Gurel/Copyright 2026 The AP. All rights reserved
Przez Jorge Liboreiro
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Grecja pokrzyżowała plany nowych sankcji UE, domagając się wyłączenia z pełnego zakazu rosyjskiego LNG. Inne państwa są oburzone, a jeden dyplomata nazwał to "bezczelnym".

Unijna ofensywa na rzecz zatwierdzenia kolejnej rundy sankcji wobec Rosji natrafiła na poważną przeszkodę: Grecję.

REKLAMA
REKLAMA

Państwo, które dysponuje największą na świecie flotą handlową, stanęło okoniem i domaga się korekty ogólnounijnego zakazu rosyjskiego skroplonego gazu ziemnego (LNG), który ma w pełni wejść w życie 1 stycznia 2027 roku.

Zakaz, uzgodniony w zeszłym roku, ma uniemożliwić „zakup, import lub transfer, bezpośrednio lub pośrednio” LNG, które „pochodzi z Rosji lub jest z niej eksportowane”.

Grecja chce ponownie otworzyć tę sprawę i wpisać wyjątek pozwalający na dalszy transport rosyjskiego LNG do odbiorców spoza UE na całym świecie. Kraj nadmorski nie zamierza kupować LNG na potrzeby krajowe, zależy mu natomiast na utrzymaniu możliwości biznesowych związanych z globalną żeglugą.

Greccy urzędnicy przekonują, że zakaz transportu oznaczałby „sam ból, żadnych korzyści”, bo Moskwa znalazłaby inne państwa, przede wszystkim Chiny, gotowe przejąć to kluczowe zadanie, a jej dochody z energii pozostałyby na obecnym poziomie. (Grecja użyła podobnej argumentacji na początku tego roku, by storpedować całkowity zakaz usług morskich dla rosyjskich tankowców z ropą.)

Pozostałe państwa członkowskie zdecydowanie się z tym nie zgadzają i są oburzone na Grecję, że nagle próbuje z mocą wsteczną podważyć tekst prawny, który jednomyślnie przyjęto w październiku. Unia wykorzystała sankcje, by wzmocnić proces odchodzenia od rosyjskiego gazu i pozwolić prywatnym firmom powoływać się na siłę wyższą oraz zrywać długoterminowe kontrakty.

Greckie naciski na wyjątek chroniący interesy biznesowe budzą frustrację wielu dyplomatów. Część uważa, że kraj ten wykazuje znacznie mniejszą gotowość do ponoszenia kosztów gospodarczych niż reszta wspólnoty, która zaakceptowała znacznie większe wyrzeczenia, ograniczając więzi z Rosją.

„Bezczelne” – komentuje jeden z dyplomatów.

W centrum sporu jest Dynagas, spółka wyspecjalizowana w żegludze w warunkach poniżej zera, należąca do greckiego miliardera George'a Prokopiou, który kontroluje też inną firmę zarabiającą miliony na przewozie rosyjskiej ropy drogą morską.

Dynagas i jej spółka zależna czarterują 11 statków, w tym siedem lodołamaczy przystosowanych do warunków arktycznych, dla instalacji Jamał, największego w Rosji producenta LNG.

Firma ostrzega, że wejście w życie zakazu LNG w 2027 roku grozi poważnym spadkiem przychodów, negatywnym wpływem na wyniki finansowe, a nawet niewywiązaniem się z umów kredytowych. Dodaje, że bez Jamału jej lodołamacze staną się praktycznie bezużyteczne.

„To rzeczywiście poważny dylemat” – mówi inny dyplomata. – „Cieszę się, że nie jestem greckim premierem”.

Chaotyczne negocjacje

Grecki sprzeciw tak się utrwalił, że zagroził jednemu z kluczowych elementów nowego pakietu sankcji: limitowi ceny na rosyjską ropę.

Zgodnie z zasadami pułap, obecnie ustalony na 44,10 dol. za baryłkę, musi być automatycznie aktualizowany co sześć miesięcy, tak aby pozostawał o 15% poniżej średniej ceny rynkowej.

Ponieważ po zamknięciu Cieśniny Ormuz cena rosyjskiej ropy gwałtownie wzrosła, rewizja podniosłaby limit do 58 dol. za baryłkę. Dałoby to Kremlowi oddech w chwili, gdy Ukraina zyskuje inicjatywę na polu walki.

Komisja Europejska uznaje taki scenariusz za nie do przyjęcia i dlatego zaproponowała przesunięcie przeglądu na styczeń przyszłego roku, tak aby utrzymać limit na poziomie 44,10 dol. za baryłkę.

Pierwotnie przegląd miał się odbyć 15 lipca. Jednak w miarę jak napięcia wokół LNG się przeciągały, ambasadorowie postanowili przesunąć termin na 23 lipca, by zyskać trochę czasu i wypracować porozumienie w sprawie całego pakietu.

Po kilku rundach rozmów część zapisów, m.in. dotyczących sektora bankowego, kryptowalut i floty widmo, została dopracowana. Inne, jak przepisy obejmujące rybołówstwo czy Patriarchę Cyryla, całkowicie wypadły z pakietu.

Tymczasem zakaz wjazdu dla rosyjskich żołnierzy ponownie został złagodzony.

W najnowszej wersji zapisano jedynie zobowiązanie do dalszego dopracowywania środka, tak aby dało się go skutecznie wdrożyć w praktyce. Francja i Włochy zgłaszały obawy dotyczące obciążeń administracyjnych i odpowiedzialności prawnej spoczywającej na służbach konsularnych.

Oznacza to, że zakaz nie zacznie obowiązywać, dopóki państwa członkowskie nie przekonają się, że zadziała.

Podobnie niejednoznaczny zapis zastosowano, aby uspokoić Austrię w sprawie jej kontrowersyjnego wniosku o zniesienie sankcji wobec Rasperii, objętej czarną listą spółki inwestycyjnej. W ten sposób Wiedeń chce zrekompensować stratę 2,1 mld euro poniesioną przez Raiffeisen Bank International w Rosji.

Inaczej niż w ubiegłym roku, kiedy wniosek został od razu odrzucony, tym razem ambasadorowie okazali więcej zrozumienia i obiecali Wiedniowi, że poszukają rozwiązania na późniejszym etapie.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Unia Europejska nakłada sankcje na VK Company za tropienie krytyków Putina

Państwa UE zabiegają o uniknięcie niekorzystnej zmiany limitu cen rosyjskiej ropy

Praworządność na Węgrzech: „radykalna zmiana” pod rządami Magyara, ocenia UE